Wielowymiarowy kryzys polskiego górnictwa. Najgorszy wynik w historii
Polskie górnictwo na dnie. Drugi miesiąc roku okazał się fatalny pod kątem produkcji, jak i sprzedaży węgla. Związkowcy uparcie twierdzą, że jedynym ratunkiem jest notyfikacja umowy społecznej, czemu nie podołał rząd Mateusza Morawieckiego i też nie potrafi sobie poradzić rząd Donalda Tuska. Szkoda, że przy okazji nikt nie mówi o tym, że ta umowa chroni samych górników, ale nie oznacza reformy uzdrawiającej dla całego sektora.

Jeżeli ktoś pomyślał po tegorocznym styczniu, kiedy produkcja i sprzedaż węgla wreszcie osiągnęły pułap powyżej 4 mln t, że być może dla polskiego górnictwa w końcu zaczęły się dobre czasy i o najgorszym w historii branży 2024 r. można już zacząć zapominać, to teraz czeka go twarde lądowanie. Dane Agencji Rozwoju Przemysłu są niestety jednoznaczne: nasze górnictwo znowu wpadło w marazm, wyniki dotyczące wydobycia i sprzedaży w lutym 2025 r. są fatalne.
Jeżeli chodzi o produkcję, to wyniosła ona w lutym 2025 r. 3,569 mln t węgla. To najgorszy wynik w historii w przypadku drugiego miesiąca w roku. W lutym 2024 r. wydobycie wyniosło 3,72 mln t, w lutym 2023 r. - 3,7 mln t, w lutym 2022 r. - 4,47 mln t, a w lutym 2021 r. - 4,59 mln t. Bardziej w czasie nie ma sensu się cofać, bo zobaczymy wartości powyżej 5 mln t i większe.
Bardzo kiepsko w lutym 2025 r. było także ze sprzedażą czarnego złota, która wyniosła raptem 3,537 mln t. Gorzej w historii polskiego górnictwa było tylko raz rok temu, w lutym 2024 r., kiedy sprzedano tylko 3,24 mln t. Ale w lutym 2023 r. to było 3,92 mln t, w lutym 2022 r. - 4,81 mln t, a w lutym 2021 r. - 4,69 mln t.
Z ceną węgla też nie jest najlepiej
Jedną z kul u nogi polskiego górnictwa jest bardzo drogie wydobycie, co rzutuje też na cenę węgla. Ta dla klientów indywidualnych od miesięcy rzadko kiedy spada poniżej 1500 zł. A teraz, pod koniec sezonu grzewczego, stawki potrafią iść jeszcze w górę, jak ma to miejsce w przypadku obowiązującego od 1 kwietnia nowego cennika w Południowym Koncernie Węglowym.
Niestety w lutym 2025 r. byliśmy świadkami ponownej podwyżki ceny węgla dla energetyki zawodowej, która za tonę czarnego złota płaciła ok. 367 zł. To więcej niż w styczniu br. (ok. 361 zł), ale za to zdecydowanie mniej niż w latach poprzednich. W lutym 2023 r. obowiązywała cena na poziomie 485 zł, a w lutym 2022 r. ok. 691 zł.
Więcej o górnictwie przeczytasz na Spider’s Web:
Drugi miesiąc roku okazał się za to bardziej przychylny pod tym względem dla ciepłowni, które płaciły za węgiel ok. 468 zł, w porównaniu do 494 zł w styczniu 2025 r. To też dużo taniej niż wcześniej. W lutym 2024 r. węglowy rachunek dla ciepłowni opiewał na 607 zł, a w lutym 2023 r. - na ok. 1098 zł.
Tymczasem w portach ARA, europejskim benchmarku dla ceny węgla, widać raczej tendencję spadkową. Obecnie tona węgla jest tam sprzedawana za ok. 103 dol. Ale w ostatnich dniach marca ledwo dobijała do poziomu 98 dol. Rok temu o tej porze, w pierwszych dniach kwietnia 2024 r. było drożej - ok. 118 dol. Na początku kwietnia 2023 r. to było ok. 126 dol. Z kolei kwiecień 2022 r., w środku kryzysu energetycznego, otworzył się ceną na poziomie 315 dol.
Górnictwo pod kreską, ratunkiem umowa społeczna?
Widać czarno na białym, że wyniki polskiego górnictwa są z roku na rok coraz gorsze. I nic nie wskazuje na nagłą zmianę tego trendu. Zwłaszcza, że przed naszymi kopalniami spore wyzwanie, czyli dostosowanie się do unijnego rozporządzenia metanowego, które wprowadzi limity emisji metanu do 2027 r. Z tego kryzysu doskonale zdają sobie sprawę związkowcy. W trakcie XIV Walnego Zebrania Delegatów Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”, zorganizowano w Katowicach, mówiono o „wielowymiarowym kryzysie” naszego górnictwa. Jednocześnie wezwano rząd do „podjęcia działań, które pozwolą ocalić strategiczną gałąź przemysłu przed ostateczną zapaścią”. Związkowcy niezmiennie ratunek widzą wyłącznie w podpisanej w maju 2021 r. umowie społecznej.
Oczekujemy skutecznych działań na rzecz notyfikacji umowy społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego oraz wybranych procesów transformacji województwa śląskiego w Komisji Europejskiej. Brak finalizacji tego procesu może doprowadzić do sytuacji, w której dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń zostaną uznane przez Unię Europejską za niedozwoloną pomoc publiczną. To spowoduje konieczność zwrotu wielomiliardowych kwot przez spółki węglowe do budżetu państwa, a w konsekwencji - ich upadłość - stwierdzili związkowcy, cytowani przez portal Solidarności Górniczej.
I najlepiej jakby osłony socjalne objęły też pracowników spółek węglowych, które nie są stroną tej umowy. Do tego niezbędna byłaby nowelizacja ustawy o funkcjonowaniu górnictwa, dzięki czemu proces likwidacyjny mógłby być realizowany bezpośrednio przez spółki węglowe.
Tym samym w likwidacji mogliby wziąć udział pracownicy tych zakładów, dopracowując do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego, zaś pozostałym przysługiwałby pakiet osłon socjalnych gwarantowanych ustawą - czytamy w stanowisku uczestników Walnego Zebrania Delegatów.