REKLAMA

300 tys. zł dla górnika. PGG ma plan, związkowcy już liczą kasę

Polskie górnictwo musi się zmienić albo czeka je szybki i smutny los. Mamy przerost zatrudnienia, a także coraz gorsze wydobycie i sprzedaż węgla. Ministerstwo Przemysłu dalej robi dobrą minę do złej gry, ale nowe zarządy spółek węglowych już doskonale wiedzą, że zbyt długo tak nie pociągną. Nic więc dziwnego, że Leszek Pietraszek, szef PGG, zaczął coraz głośniej mówić o dobrowolnych odejściach. Po tych słowach związkowcy już zaczęli liczyć pieniądze.

300 tys. zł dla górnika. PGG ma plan, związkowcy już liczą kasę
REKLAMA

Za nami kolejny miesiąc, w którym wydobycie polskiego węgla i jego sprzedaż są poniżej 4 mln t. Wcześniej taka sytuacja była nie do pomyślenia. Co gorsza, tak fatalne wyniki nie idą w parze z restrukturyzacją zatrudnienia. W maju 2024 r. w górnictwie węgla kamiennego było 75,7 tys. etatów – o 37 więcej niż rok wcześniej o tej porze, czyli coraz więcej górników wydobywa coraz mniej węgla. Zresztą absurd tej sytuacji akcentują sami związkowcy.

REKLAMA

Należy przypomnieć, że pięć lat temu PGG wydobywała około 30 mln ton węgla. Obecnie przy niewiele mniejszym zatrudnieniu wydobędzie jest niemal dwa razy mniej. Tak szybkiego tempa zmniejszania wydobycia nie przeżyłaby żadna górnicza firm — twierdzi Bogusław Ziętek, szef związku zawodowego Sierpień 80, w rozmowie z portalem WNP.pl.

Górnictwo: kulą u nogi przerost zatrudnienia

Przypomnijmy: w maju 2021 r. górnicy z rządem podpisali umowę społeczną. Ta zakłada program dobrowolnych odejść z pracy górników, ale tylko w przypadku, kiedy ich kopalnia jest likwidowana. Ale Leszek Pietraszek, prezes PGG, celuje w nowelizację ustawy o funkcjonowaniu sektora węgla kamiennego.

Proponujemy umieszczenie w ustawie zapisów o dobrowolnych odejściach. Obecnie ten program uruchamiany jest tylko wtedy, kiedy zamykamy kopalnie. My chcielibyśmy jednak móc te programy uruchomić wcześniej — stwierdził szef PGG w rozmowie z Parkietem.

Więcej o górnictwie przeczytasz na Spider’s Web:

PGG zdaje sobie sprawę, że z aż takim przerostem zatrudnienia nie wyjdzie na żadną prostą. Przecież tylko wypłata dwóch świadczeń dla pracowników: Barbórki (w grudniu) i 14. pensji (nagrody rocznej, w lutym) to wydatek rzędu nawet 700 mln zł. 

Program dobrowolnych odejść mógłby działać przez pięć lat. Z naszych wyliczeń wynika, że w efekcie nowelizacji bylibyśmy w stanie zaoszczędzić kilka miliardów złotych na bieżącą działalność związaną z ponoszeniem kosztów zatrudnienia — przekonuje Pietraszek.

Związkowcy już policzyli, ile powinna wynieść odprawa

Jeszcze trzeba przygotować odpowiednio marchewkę. Dlatego zgodnie z tym pomysłem górnik odchodzący wcześniej z pracy miałby otrzymać odprawę: albo jednorazowo, albo wypłacana co miesiąc — przez pięć lat. A co z kwotą? Są jakieś propozycje? 

Na różnych górniczych forach w internecie pojawiają się kwoty odprawy w wysokości od 150 do 300 tys. zł i to pewnie mogłyby być atrakcyjne pieniądze. Jednak biorąc pod uwagę to, co się dzieje na rynku pracy — coraz więcej zakładów się zamyka, m.in. z popularnej w naszym regionie branży automotive, a w kopalniach mamy coraz więcej podań o pracę — nie wiem, czy dla wszystkich przekonująca, bo kopalnie wciąż dają stabilną i dobrze płatną pracę — przekonuje w rozmowie z nettg.pl Bogusław Hutek, przewodniczący Solidarności w PGG i szef całej górniczej Solidarności.

REKLAMA

Związkowiec jednak utrzymuje, że do konkretnych kwot można odnieść się dopiero po ich zaproponowaniu. A na razie nikt na ten temat jeszcze nic nie mówi. 

Nie wiadomo, kogo taki program miałby dotyczyć, jakie kwoty zostaną zaproponowane ludziom itd. Jako związkowcy nie znamy żadnych szczegółów, więc trudno wypowiadać się na temat — uważą Hutek.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA