REKLAMA

Trzymasz puste mieszkanie? Gmina przymusowo je wynajmie

Takie rzeczy nie u nas - jeszcze - ale w Portugalii, która ma gigantyczny problem z cenami mieszkań i jednocześnie z pustostanami w rękach zagranicznych inwestorów. Sami sobie to zrobili i warto na nich patrzeć, bo to dobra nauczka.

Trzymasz puste mieszkanie? Gmina przymusowo je wynajmie
REKLAMA

Dlaczego piszę, że Portugalia sama zapędziła się do tego kąta i ma dziś oficjalnie 1 mln niezamieszkałych domów i mieszkań? Bo wcześniej wymyśliła sobie, że będzie pobudzać rynek nieruchomości, napędzając mu klientów w postaci zagranicznych inwestorów. Od 2012 r. obowiązywał tam bowiem program złotych wiz, który oznaczał, że obywatel spoza Strefy Schengen otrzyma prawo stałego pobytu, jeśli kupi w Portugalii mieszkanie.

REKLAMA

Szacuje się, że dzięki temu gospodarka zyskała ponad 6,8 mld euro. Ale druga strona medalu jest taka, że kupione przez zagranicznych inwestorów mieszkania stoją puste, bo zależało im tylko na tych wizach, a że są bogaci, to nie mają potrzeby tych lokali wynajmować.

„Więcej mieszkań”

Ceny mieszkań skoczyły, ceny najmu również, bo mieszkań jest za mało i zrobił się kryzys, bo najmem mieszkania w Lizbonie kosztuje średnio 9 tys. zł miesięcznie przy minimalnym wynagrodzeniu niespełna 3,5 tys. zł.

I władze w końcu mówią: „dość”. To nie tylko wstępny pomysł, ale rządowy projekt ustawy zatwierdzony już przez portugalski parlament. Program pod nazwą „Więcej mieszkań” zakłada, że jeśli dom lub mieszkanie nie są zamieszkałe przez dwa lata, gmina przymusowo zajmie się znalezieniem lokatora.

Co ważne, przepisy nie będą dotyczyły domów letniskowych oraz nieruchomości zlokalizowanych w portugalskim interiorze, bo umówmy się, to nie wpłynęłoby w żaden sposób na rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego.

Barcelona przejmuje mieszkania w połowę ceny

Jeśli kogoś to szokuje, to znaczy, że zupełnie nie jest na bieżąco. To nic nowego, że politycy sięgają po coraz bardziej radykalne rozwiązania, by rozwiązać narastający kryzys mieszkaniowy na Zachodzie. Trzy lata temu Barcelona groziła, że będzie przymusowo wykupować niezamieszkałe lokale i to za połowę ich wartość rynkowej, jeśli ich właściciele natychmiast nie znajdą najemców.

Sprawa dotyczyła nie tyle prywatnych właścicieli, ile firm, które również masowo przetrzymują lokale, nie używając ich, a jednocześnie blokując ich użytek dla pozostałych obywateli. Miasto przejęte lokale chciało wciągnąć do swoich zasobów i wynajmować tanio obywatelom z niskimi dochodami.

W Katalonii zresztą od 2019 r. obowiązują przepisy, na podstawie których władze mogą wykupić przymusowo lokale właśnie za połowę ich wartości, jeśli nie są zamieszkałe przez okres dwóch lat.

Wcześniejsza wersja tych przepisów obowiązująca już od 2016 r. zakładała, że samorząd może przejąć kontrolę nad mieszkaniem pustym przez dwa lata i przymusowo je wynająć, ale po okresie od 4 do 10 lat musiał jednak zwrócić je właścicielowi.

Zapytacie jeszcze, jak to sprawdzić i udowodnić, że lokal stoi przez dwa lata pusty? Dla miasta to całkiem proste - wystarczy sprawdzić zużycie mediów.

Zresztą w tych pomysłach wcale nie chodzi o to, żeby mieszkania komukolwiek zabierać. Władze chcą w ten sposób mobilizować właścicieli, by puścili je w najem zamiast marnować zasoby. I czasem to zadziałało. Jeden z hiszpańskich banków kilka lat temu sam oddał miastu, bez żadnego przymusu, 256 mieszkań, zapewne przejętych od niespłacających swoje hipoteki, by miasto się nimi zajęło i znalazło lokatorów.

REKLAMA

Warto dodać, że prawdopodobnie nie bezinteresownie. To pozbycie się jakiegoś kłopotu, Hiszpania ma bowiem problem z dzikimi lokatorami, którzy takie pustostany chętnie zasiedlają.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA