W marcu po raz pierwszy od pół roku większość banków poprawiła ofertę depozytów. W efekcie ich średnie oprocentowanie poszło w górę. Analitycy zwracają jednak uwagę, że to może być ostatni dzwonek, by skorzystać z tak atrakcyjnych warunków. Większość ekonomistów zakłada, że w drugiej połowie roku Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe, co od razu przełoży się na spadek oprocentowania lokat i rachunków oszczędnościowych.

Średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych wyniosło w marcu do ponad 5,6 proc. To nie koniec trzy instytucje ujęte w zestawieniu kuszą obietnicą zysków na poziomie co najmniej 8 proc. w skali roku.

Promocyjne lokaty są przeważnie obarczone szeregiem dodatkowych wymagań i limitów. Na kuszącym procencie ulokujemy zazwyczaj ograniczoną kwotę i tylko na kilka miesięcy, a do tego banki zwykle rezerwują najbardziej lukratywne propozycje dla nowych klientów lub co najmniej wymagają przyniesienia nowych środków - mówi Bartosz Turek, główny analityk HREiT.
Chcesz lokatę na 8 proc.? Takie musisz spełnić warunki
Warunkiem koniecznym do uzyskania najatrakcyjniejszych na rynku ofert jest też aktywne korzystanie z dodatkowych produktów (karta, konto, aplikacja mobilna). Do tego bardzo często, jeśli chcemy cieszyć się z wyższego oprocentowania, to musimy nie tylko regularnie zasilać konto lub utrzymywać minimalne saldo na rachunku, ale też aktywnie korzystać z usług płatniczych (karty lub Blika).
Coraz więcej banków wymaga od osób korzystających z promocyjnych depozytów udzielania tzw. zgód marketingowych. To znaczy, że promocyjne oprocentowanie będzie naliczane, ale dopiero wtedy, kiedy pozwolimy pracownikom banku kontaktować się z nami w sprawach sprzedaży innych produktów lub usług - tłumaczy Bartosz Turek.
Trudno się dziwić, że posiadacz zwykłej lokaty z zazdrością patrzy na kogoś, kto korzysta z najbardziej lukratywnych promocji. Wyszukiwanie najatrakcyjniejszych ofert to zadanie dla osób mających trochę wolnego czasu.
Do tego, aby załapać się na oferty zarezerwowane dla nowych klientów lub nowych środków, niezbędne jest przenoszenie pieniędzy z banku do banku i to co najmniej po kilka razy w roku. Trzeba też co miesiąc pamiętać o wypełnieniu szeregu dodatkowych obowiązków i pamiętać, kiedy jaki produkt zamknęliśmy, czekając na sytuację, w której dla konkretnego banku znowu zaczniemy być nowymi klientami - zauważa główny analityk HREiT.
I dodaje, że raz na jakiś czas niezbędne może być też to, aby udać się do placówki, aby potwierdzić dane lub zlikwidować konto. To wszystko zajmuje czas, ale skrupulatne wypełnianie bankowych wymagań, potrafi dać dodatkowe kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych miesięcznie. Kwota zależy oczywiście od tego, na jakie promocje się załapiemy i jakim kapitałem dysponujemy.
Polacy inwestują pieniądze z przeciętnymi odsetkami
Eksperci przypominają, że poruszanie się w gąszczu promocji nie jest jednak dla wszystkich, co dobitnie potwierdzają dane banku centralnego. Z najnowszego zestawienia na temat przeciętnego oprocentowania lokat NBP opublikowanego za styczeń 2025 roku, wynika, że zanosiliśmy do banków pieniądze, godząc się na przeciętne odsetki w wysokości około 4 proc. w skali roku. To wyraźnie mniej niż stawka, którą kusi przeciętna promocyjna lokata i o połowę mniej niż proponują banki w ramach najbardziej lukratywnych ofert.
Więcej wiadomości na temat pieniędzy można przeczytać poniżej:
W naszym zestawieniu zajmujemy się tylko czystymi depozytami. Pomijamy więc oferty, w ramach których ponosimy dodatkowe ryzyko inwestowania w fundusze inwestycyjne, zaciągamy kredyt na zakup auta lub w pakiecie z lokatą bierzemy kartę kredytową. W naszym rankingu zbieramy co miesiąc informacje o najlepiej oprocentowanych lokatach, ale też rachunkach oszczędnościowych - wspomina Bartosz Turek.
Twierdzi też, że skupiają się na takich, w ramach których powierzają pieniądze na maksymalnie 12 miesięcy oraz takich, które przeznaczone są dla szerokiego grona klientów (pomijamy oferty z limitami wiekowymi czy dedykowane dla najzamożniejszych osób).
Kluczowe jest dla nas bezpieczeństwo, a więc lokata lub rachunek oszczędnościowy muszą podlegać pod gwarancję BFG (lub identycznej instytucji z innego kraju UE). I choć przyjmujemy oferty, w ramach których trzeba skorzystać z produktów dodatkowych (konta, karty, a nawet ubezpieczenia), to robimy to tylko wtedy, gdy można z nich zrezygnować lub uniknąć kosztów aktywnie korzystając z karty, lub konta - komentuje Bartosz Turek.
Wraz z postępującymi cięciami stóp, maleć będzie oprocentowanie depozytów
Według analityka HREiT nie powinno ulegać wątpliwości, że już od ponad dwóch lat oprocentowanie depozytów spada. Jest to efekt albo faktycznych cięć stóp (z końcówki 2023 roku) lub przynajmniej rosnących oczekiwań na cięcia stóp procentowych. W ostatnich tygodniach nadzieje na łagodzenie polityki monetarnej wyraźnie wzrosły. Powodów było co najmniej kilka.
W samym tylko marcu GUS poinformował o niższej niż spodziewana dynamice inflacji, a rząd zadeklarował, że cena energii elektrycznej nie wzrośnie. Nie bez znaczenia są też rozczarowujące dane dotyczące aktywności gospodarczej (konsumpcja) czy fakt, że od trzech miesięcy konsekwentnie GUS informuje o niższym wzroście wynagrodzeń, niż sugeruje konsensus prognoz - ujawnia ekspert.
Mimo tego jego zdaniem ewidentnie widać, że tym razem RPP jest znacznie bardziej ostrożna w swoich decyzjach i deklaruje, że czeka na moment, w którym będzie już jasne, że inflacja zmierza do celu (2,5 proc. z dopuszczalnym pasmem odchyleń +/- 1 pkt proc.). Nie przeszkadza to dwóm największym bankom spodziewać się startu luzowania polityki pieniężnej w lipcu. Podobnie sytuację odczytują gracze rynkowi, których oczekiwania znajdują wyraz w notowaniach kontraktów terminowych na stopę procentową.
Dopiero jednak ewentualne decyzje o obniżeniu stóp procentowych wpłyną wyraźnie na spadek oprocentowania lokat, jak i kredytów. Książkowe efekty powinny być takie, że wraz z postępującymi cięciami stóp, maleć będzie oprocentowanie depozytów, a więc będziemy odczuwać rosnącą motywację do konsumowania oszczędności - podsumowuje Bartosz Turek.
Ekspert przewiduje też, że niższy koszt pieniądza powinien też spowodować, że łatwiej będzie się nam zadłużać – na przykład zaciągać kredyty mieszkaniowe. Póki jednak RPP nie zdecyduje o zmianie poziomu stóp procentowych, to w kontekście przyszłości możemy jedynie mówić o przewidywaniach i prognozach, które mogą się ziścić, ale nie muszą.
