REKLAMA
  1. bizblog
  2. Praca

Rewolucja na rynku pracy? Czas zagonić do roboty 4 mln Polaków

Koalicja Obywatelska, podobnie jak kilka lat temu Prawo i Sprawiedliwość, ma pomysł, żeby namierzyć 4 mln Polaków i namówić ich, żeby poszli do pracy, mimo że wcale tego nie chcą. Tylko żaden z tych rządów nie miał pomysłu jak to zrobić, więc wielkiej rewolucji w pośredniakach nie będzie. Tej małej też nie będzie, bo ważny pomysł, by rozdzielić status bezrobotnego od kwestii darmowego ubezpieczenia zdrowotnego, poszedł do piachu.

05.06.2024
5:35
Rewolucja na rynku pracy? Czas zagonić do roboty 4 mln Polaków
REKLAMA

Był 2021 r., kiedy zaczęliśmy w Polsce głośno mówić o tym, żeby solidnie zreformować urzędy pracy. Jednym z celów było to, by przestały być one miejscem do wyłudzania ubezpieczenia zdrowotnego, a zaczęły zajmować się naprawdę pracą. Wiedzieliście, że tylko mniej więcej co piąty bezrobotny ma prawo do zasiłku? No właśnie, po co więc rejestrować się w urzędzie pracy? W gruncie rzeczy tylko po to, żeby uzyskać darmowe ubezpieczenie zdrowotne.

REKLAMA

PiS nie dał rady zreformować urzędów pracy

PiS rzucił to hasło i schował głowę w piasek. Na marginesie, razem z tym hasłem rzucił jeszcze drugie: zrewolucjonizowane urzędy pracy mają szukać pracy nie tylko bezrobotnym, czyli tym, którzy pracy nie mają, ale by chcieli, aby również szukali tym nieaktywnym zawodowo, czyli takim, którzy wcale pracować nie chcą i pracy nie szukają.

Miesiącami doprosić się wówczas nie mogłam w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii o wyjaśnienia, jak to niby urząd pracy ma szukać pracy tym, którzy jej wcale nie chcą? A mówimy przecież o milionach Polek, bo to kobiet najczęściej dotyczy. Szacunki mówiły, że mamy w Polsce 4 mln kobiet w wieku produkcyjnym, które ani nie pracują, ani się nie uczą.

No dobrze, dziś już trochę mniej, bo w międzyczasie aktywność zawodowa się poprawiła. Ostatnie dane mówią o 4 mln, a właściwie 3,9 mln osób w wieku produkcyjnym biernych zawodowo - kobiet i mężczyzn łącznie.

W każdym razie, PiS narobił szumu, ale nic się dalej nie wydarzyło, ja nie doczekałam się odpowiedzi, urzędy pracy nie doczekały się rewolucji, eksperci nie doczekali się rozdzielenia statusu bezrobotnego od kwestii ubezpieczenia zdrowotnego, o co apelowali od dawna, a w międzyczasie PiS zszedł ze sceny.

Teraz okazuje się, że reforma urzędów pracy leży w szufladzie nowego rządu. I dotąd nie została wyrzucona, ale kluczowa kwestia ubezpieczenia poszła jednak do piachu. To oznacza, że urzędy pracy nadal będą w praktyce głównie jakby oddziałem NFZ, ale dla cwaniaków.

Rewolucja w pośredniakach? Obecny rząd nie dał rady

W szczegółach wygląda to tak: dzisiaj projektem ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia zajmuje się już resort rodziny, a nie rozwoju. Cel? Zwiększyć efektywność działania publicznych służb zatrudnienia i, podobnie jak kilka lat temu, celować nie tylko w bezrobotnych, ale w ogóle biernych zawodowo.

(Zaraz znowu zaczną się żarciki o nakazach pracy, skoro UP miałyby szukać pracy tym, którzy jej wcale nie szukają?)

Więcej o rynku pracy przeczytasz w artykułach:

I tu w końcu ktoś zadaje sensowne pytanie: jak dotrzeć do tych ludzi biernych zawodowo, jak ich zlokalizować, skoro ustawa tego nie przewiduje - pyta na łamach „Rzeczpospolitej” Urszula Murawska z Urzędu Pracy m.st. Warszawy. Ja jeszcze dorzucę pytanie, czy ustawodawca ma jakiś pomysł, co, kiedy już urzędnicy zlokalizują te 3,9 mln Polaków, którzy pracować nie chcą? Jaki jest pomysł na perswazję, by jednak zechcieli?

Odpowiedzi w projekcie ustawy brak.

Brak również zapisów dotyczących oddzielenia statusu bezrobotnego od ubezpieczenia zdrowotnego, czyli zostajemy przy pomyśle dalszego uprawiania fikcji i wsadzania pracowników UP w rolę należną ZUS-owi. I nici z reformy zapowiadanej od lat.

REKLAMA

Jedyna sensowna rzecz, jaka szykuje się w urzędach pracy, to dołożenie im pracy poprzez wciągnięcie do grupy klientów osób, które osiągnęły już wiek emerytalny, a więc kobiet po 60. roku życia i mężczyzn po 65. To w ramach aktywizacji zawodowej seniorów.

W sumie niegłupie. Skoro nie da nie znaleźć i zmusić do pracy tych w wieku produkcyjnym, bo nie wiadomo jak, to chociaż seniorzy zasilą rynek pracy, a i ubezpieczenia zdrowotnego może nie wyłudzą z pośredniaka, bo jako emeryci już je mają.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA