REKLAMA
  1. bizblog
  2. Biznes
  3. Prawo

Legalna marihuana wjeżdża do Czech i na Ukrainę. Tak skorzystają Polacy

Szacuje się, że przez wywołaną przez Moskwę wojnę, liczba potencjalnych pacjentów medycznej marihuany na Ukrainie wzrosła do nawet 6 mln. Za chwilę będziemy tam świadkami zmiany prawa w tym zakresie, chociaż ukraińska opozycja boi się, że te regulacje otworzą drzwi dla mafii narkotykowych. Tymczasem w Czechach rząd pokazał projekt ustawy, która zezwala na działalność klubów konopnych i licencjonowanie sprzedaży.

13.01.2024
14:14
marihuana-Ukraina-Czechy-przepisy-prawa
REKLAMA

Wraca temat legalizacji marihuany medycznej na Ukrainie. Tamtejsza obecna opozycja parlamentarna nie chce takiego prawa i boi się, że przez te regulacje swobodnie działać będzie mogła mafia narkotykowa. I do tej pory z tych powodów blokowano stosowne projekty uchwał. Ale już w grudniu ub.r. Rada Najwyższa Ukrainy jeszcze raz pochyliła się nad tymi regulacjami i zgodziła się na produkcję i import leków na bazie konopi indyjskich. Tym samym marihuana medyczna ma stać się legalna na Ukrainie już od lipca br. Gennadiy Shabas, szef Ukraińskiego Stowarzyszenia Medycznej Marihuany, uważa, że dobrze się stało. Szacuje, że obecnie - biorąc pod uwagę nie tylko ciężko chorych, ale również osoby cierpiące na stres pourazowy i inne zaburzenia psychiczne spowodowane wojną - nawet 6 mln Ukraińców może potrzebować leczenia na bazie kannabinoidów.

REKLAMA

Produkcja leków będzie ściśle kontrolowana na wszystkich etapach. Tylko podmioty prawne, które otrzymają odpowiednie licencje i certyfikaty, będą mogły się rozwijać - twierdzą autorzy ustawy.

Medyczna marihuana na Ukrainie szansą dla Polski?

Na Ukrainie kuracja marihuaną medyczną ma być stosowana w leczeniu przewlekłego bólu, epilepsji, anoreksji, zespołu pourazowego, chorób układu odpornościowego, zapalenia stawów i reumatyzmu, astmy, chorób Alzheimera i Parkinsona oraz wielu innych poważnych chorób. Otwarcie się tamtejszego rynku może być też szansą dla polskich firm. Bo przynajmniej na samym początku Ukraina będzie importować marihuanowy susz. 

Polskie przedsiębiorstwa na pewno będą zainteresowane ekspansją na nowym rynku pod warunkiem klarownych przepisów, co może zająć Ukrainie jeszcze sporo czasu. Mogłyby one wykorzystać tę sytuację, oferując zarejestrowane już w Polsce surowce farmaceutyczne i leki - przekonuje Łukasz Kręski, współzałożyciel i szef rady nadzorczej Cosma S.A., w rozmowie z Bizblog.pl.

Więcej o marihuanie przeczytasz na Spider’s Web:

To właśnie ta spółka zaczęła sprowadzać do Polski produkty konopne z Portugalii, przeznaczone dla osób z dolegliwościami: reumatycznymi, bólowymi, onkologicznymi oraz neurodegeneracyjnymi. Teraz Cosma nie wyklucza inwestycji w ukraiński rynek marihuany.

Możliwe są także inwestycje polskich firm w lokalne plantacje konopi oraz zakłady produkcyjne, co mogłyby nie tylko zwiększyć ich udział w rynku, ale również przyczynić się do rozwoju gospodarczego Ukrainy. Pamiętajmy jednak, że w tym przypadku obecna sytuacja polityczna będzie skutecznie zniechęcała inwestorów do podejmowania tego ryzyka - zaznacza Kręski.

Na zielony eksport z Ukrainy jeszcze poczekamy

Ukraina marihuanę medyczną będzie mogła też kupować w Kanadzie, Izraelu, czy np. w Portugalii. W grę wchodzą także własne uprawy, co może przy okazji przyczynić się do rozwoju tamtejszej gospodarki.

Nie zapominajmy, że Ukraina to kraj rolniczo-przemysłowy. Jeszcze przed wybuchem wojny państwo to było znaczącym eksporterem pszenicy i innych produktów rolnych. Uważam, że posiada ono odpowiednie warunki do tego, aby w przyszłości prowadzić bardziej skomplikowane uprawy marihuany medyczne - przypomina współzałożyciel Cosma S.A.

W dłuższej perspektywie czasowej, po ustabilizowaniu rynku wewnętrznego i zapewnieniu wysokiej jakości produktów, Ukraina mogłaby stać się czołowym eksporterem marihuany medycznej, szczególnie do krajów UE.

Jest to jednak zależne od przyszłego rozwoju sytuacji politycznej, wprowadzenia wielu przepisów regulacyjnych oraz spełnienia surowych norm i standardów EUGMP - twierdzi Łukasz Kręski.

Czesi regulują za to rynek marihuany rekreacyjnej

Tymczasem w Czechach rząd pokazał projekt ustawy regulujący rynek marihuany u naszych południowych sąsiadów. Gabinet Petra Fiali przekonuje, że chce wdrożyć politykę opartą na naukowo udowodnionej i zrównoważonej koncepcji zapobiegania ryzyku i redukcji szkód.

Stało się jasne, że podobnie jak prohibicja alkoholowa w USA w ubiegłym stuleciu, obecne podejście polegające na kryminalizacji konopi indyjskich nie działa. Liczba użytkowników nie maleje, państwo jedynie wydaje coraz więcej środków na tłumienie - nie ma cienia wątpliwości Klara Kocmanova, posłanka reprezentująca barwy polityczne Partii Piratów.

REKLAMA

Przygotowane przez czeski rząd regulacje dotyczą zasad dla legalnych upraw, działalności klubów konopnych, licencjonowanej sprzedaży, form opodatkowania, czy także eksportu. Stowarzyszenie Bezpiecznych Konopi, CzecHemp i Legalizace.cz z radością powitały te inicjatywę legislacyjną, ale zwracają przy tym uwagę, że zabrakło regulacji dla rynku z licencjonowanymi szkółkami i sklepami.

Pozwolenie na samouprawę i kluby konopne to dwa bardzo ważne kroki we właściwym kierunku, ale nie rozwiązują jednego z głównych problemów wynikających z obecnego represyjnego podejścia: ogromnych i stale rosnących zysków nielegalnych producentów i handlarzy, którzy stanowią największe ryzyko dla młodzieży, a zatem dla całego społeczeństwa – czytamy w oświadczeniu organizacji.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA