REKLAMA
  1. bizblog
  2. Biznes

Amerykanie przywalili LPP. Prezes kontratakuje, giełda w euforii

Zarzuty o fikcyjne wyjście polskiego giganta odzieżowego z rynku rosyjskiego i potajemną sprzedaż ubrań do Rosji za pośrednictwem Kazachstanu wywołały prawdziwy wstrząs na giełdzie w Polsce, a kapitalizacja LPP w jeden dzień spadła o ponad 12 mld zł. Po kilku nerwowych komunikatach spółki zarzuty amerykańskiego funduszu Hindenburg Research postanowił odbić sam prezes LPP Marek Piechocki.

18.03.2024
16:02
Amerykanie przywalili LPP. Prezes kontratakuje, giełda w euforii
REKLAMA

W poniedziałek przed południem za pośrednictwem internetu zorganizowano konferencję prasową LPP z udziałem prezesa Marka Piechockiego. Szef największej polskiej firmy odzieżowej, do której należą Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, postanowił osobiście zmierzyć się z zarzutami Hindenburg Research. Po konferencji, która nie była wolna od problemów technicznych, spółka wydała komunikat przedstawiający własną wersję wyjścia spółki z rynku rosyjskiego.

REKLAMA

Nabywca niepowiązany z LPP

LPP wyjaśnia, że „po wybuchu wojny w Ukrainie” natychmiast podjęto decyzję o możliwie najszybszym opuszczeniu Rosji, ale proces poszukiwania inwestora dla tamtejszego oddziału był bardzo trudny. Część potencjalnych nabywców miała być zainteresowana tylko odkupieniem towaru, a inni tylko najatrakcyjniejszymi lokalizacjami w centrach handlowych, a spółka miała w Rosji w 2022 r. 557 sklepów.

Spółka przekonuje, że w czasie tego procesu najważniejsze było dla niej utrzymanie jej stabilnej sytuacji oraz bezpieczeństwo pracowników w Rosji. Ostatecznie wybór nabywcy jej rosyjskiego biznesu padł na nabywcę „niepowiązanego w żaden sposób z Grupą LPP”. Firma podkreśla, że na żadnym etapie nie było planów powrotu do działalności na rosyjskim rynku.

Prezes LPP powiedział, że decyzja o sprzedaży budowanego przez 20 lat biznesu była jedną z najtrudniejszych, z jaką przyszło się mierzyć firmie. Zapewnił, że była to jednocześnie jedyna słuszna decyzja, jaką wówczas można było podjąć. Zaatakował przy tym Hindenburg Research, mówiąc, że publikowane pod adresem LPP „fałszywe tezy” odbiera jako próbę manipulacji i działania na szkodę nie tylko spółki i pracowników, ale również inwestorów i partnerów biznesowych, podyktowaną jedynie chęcią osiągnięcia tym kosztem zysków.

Więcej wiadomości w Bizblog.pl o LPP

Jestem przekonany, że prawda się obroni, a jako spółka zaufania publicznego oraz organizacja działająca w oparciu o silne fundamenty szybko odbudujemy utracony wizerunek i zaufanie – powiedział Marek Piechocki.

Spółka wyjaśnia, że obecny właściciel byłego rosyjskiego oddziału LPP we własnym imieniu i na własny rachunek sprzedaje towary na terenie Rosji, w tym między innymi towary nabyte w ramach tzw. okresu przejściowego. LPP dodaje, że zgodnie z umową jest to czas, w którym inwestor będzie sukcesywnie przejmował całkowitą samodzielność nad poszczególnymi obszarami działalności nabytego przedsiębiorstwa, w tym m.in. budował własny zespół odpowiedzialny za zakup towaru, jego dystrybucję oraz systemy informatyczne.

Spółka podkreśla, że okres przejściowy zaplanowany jest maksymalnie do końca 2026 r. i w żaden sposób nie oznacza prowadzenia przez LPP działalności handlowej w Rosji. Firma deklaruje, że zamierza ten okres skrócić.

LPP pozostaje na Białorusi

Odnosząc się do informacji zawartych w raporcie wywiadowni, zarząd Grupy LPP stanowczo również zaprzecza, jakoby spółka realizowała jakiekolwiek dostawy do Rosji przez terytorium Kazachstanu. Sprzedaż LPP do spółki w Kazachstanie, która zarządza działającymi na tym rynku 23 salonami, wyniosła w 2022 roku 15 mln dol. – czytamy.

REKLAMA

W komunikacie LPP zabrakło wątku białoruskiego, a pytanie o działalność w tym kraju padła podczas konferencji. Zapytany, czy firma wycofa się także z Białorusi, prezes Piechocki odpowiedział, że spółka nie planuje dokonywać na tym rynku żadnych zmian. Stwierdził, że nie ma żadnych planów rozwojowych związanych z działającymi tam 23 sklepami, „bo po prostu one funkcjonują, jak funkcjonują”.

Jeśli kurs akcji LPP na giełdzie w Warszawie można uznać w tej kwestii za miarodajny, to inwestorzy dali wyjaśnieniom prezesa Piechockiego wiarę, bo kurs akcji wystrzelił. W pewnym momencie wzrost wartości papierów LPP przekraczał 35 proc., ale w ostatniej godzinie notowań wynosił nieco ponad 20 proc. To imponujący wynik, ale straty z piątku udało się odbudować tylko częściowo. Tuż przed załamaniem kursu akcji LPP cena jednej akcji wynosiła ponad 17,8 tys. zł, a w poniedziałek po południu było to około 14 tys. zł.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA