REKLAMA

Nowe komunikaty w Biedronce. Będą irytować niczym te o cookies

W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej. Taki komunikat przez najbliższe trzy lata będzie nam wyskakiwał między innymi na ekranach kas samoobsługowych w Biedronce. Sieć nie umieściła tych informacji z własnej woli, ale została przymuszona przez UOKiK. Informowanie o prawach konsumenta to oczywiście pożyteczne działanie, ale z czasem to może stać się równie irytujące, co komunikaty o plikach cookie na stronach internetowych.

Irytuja cię komunikaty o cookies? Podobne będą w Biedronce
REKLAMA

Kartki z informacją o tym, że w przypadku dwóch różnych cen w sklepie mamy prawo wybrać tę niższą, po cichu pojawiły się przy wejściach do sklepów sieci Biedronka, a także przy kasach. Branżowy serwis Wiadomości Handlowe opublikował zdjęcie kasy samoobsługowej z komunikatem zajmującym niemal cały ekran.

REKLAMA

Skąd pomysł, by nagle zacząć informować klientów o przysługujących im prawach i to w tak natarczywy sposób? Co oczywiste, nie jest to własna inicjatywa sieci, lecz działanie wymuszone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jest to ciąg dalszy postępowania, którego punktem kulminacyjnym było nałożenie przez UOKiK na sieć kary w wysokości 115 mln zł.

Inna cena w kasie niż na półce

Urząd postanowił ukarać sieć tak wysoką karą, ponieważ uznał, że w rażący sposób naruszała interesy konsumentów poprzez świadomą żonglerkę cenami. UOKiK wykazał, że powszechną praktyką w Biedronce było to, że cena w kasie okazywała się wyższa niż ta umieszczona na półce, a często zupełnie brakowało informacji o cenie produktu.

Biuro prasowe sieci potwierdziło Wiadomościom Handlowym, że informacja o prawach konsumenta w zakresie żądania korzystniejszej ceny jest wypełnieniem prawomocnej decyzji Prezesa UOKiK: RBG 6/2020 z 5 sierpnia 2020 roku. Przypomnijmy, że początkowo Biedronka gwałtownie protestowała przeciw decyzji UOKiK-u i odwołała się do niej do sądu, ale przegrała.

Biedronka przekonywała, że wykazane przez UOKiK przypadki błędnego informowania o cenach zdarzały się sporadycznie i wynikały z ogromnej skali działalności sieci w Polsce, ale prezes urzędu Tomasz Chróstny odrzucił ten argument, stwierdzając, że sieć nie starała się systemowo rozwiązać tego problemu pomimo licznych nieprawidłowości wykrywanych przez Inspekcję Handlową.

Ponad miliard złotych kar dla Biedronki

Gigantyczne kary od UOKiK-u to dla Biedronki chleb powszedni, ich wysokość idzie w dziesiątki, a nawet setki milionów złotych. W grudniu 2020 r. urząd uznał, że za wykorzystywanie przewagi kontraktowej wobec dostawców sieci należy się kara aż 723 mln zł. Z kolei w 2021 r. na Biedronkę została nałożona kara 60 mln zł za błędne oznaczanie kraju pochodzenia warzyw i owoców. W kwietniu 2023 r. UOKiK poinformował, że sąd przyznał mu w tej sprawie rację, oddalając apelację sieci.

REKLAMA

Bardzo niedawno, bo w czerwcu bieżącego roku, UOKiK poinformował, że Biedronka będzie musiała zapłacić ponad 160 mln zł kary za wprowadzanie konsumentów w błąd w sprawie warunków, korzyści i dostępności regulaminu promocji pod nazwą „Tarcza Biedronki antyinflacyjna”. Sieć obiecywała, że najczęściej kupowane u niej produkty są najtańsze na rynku, a nagrodą za znalezienie tańszej alternatywy miało być zwrot różnicy w cenie.

UOKiK zaledwie po dwóch tygodniach wszczął w tej sprawie dochodzenie i po roku stwierdził, że Biedronka poważnie wprowadziła konsumentów w błąd. O zasadności zarzutów UOKiK-u chyba najlepiej świadczy fakt, że spółka Jeronimo Martins Polska… nie zarejestrowała żadnego zgłoszenia, które spełniałoby wymogi regulaminu akcji.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA