REKLAMA

Łatwy dostęp do L4 bez ruszania się z domu. Eksperci mówią o rewolucji, ale ZUS ma inne plany

Stoimy w obliczu bezprecedensowej ekspansji wirtualnej opieki medycznej. Rynek e-wizyt jest już wart miliardy złotych. W Polsce tę rewolucję może jednak powstrzymać ZUS, który wyjątkowo nie lubi e-porad i zwolnień lekarskich wydawanych podczas takich wizyt.

Łatwy dostęp do L4 bez ruszania się z domu. Eksperci mówią o rewolucji, ale ZUS ma inne plany
REKLAMA

Według opracowania Year-ahead predictions 2022 przygotowanego przez firmę doradczą Kearney, amerykański rynek teleporad w kolejnych latach wzrośnie o 28 proc. Brytyjski już jest wart 2,5 mld zł i stale się rozwija.

Jeszcze większe wrażenie robią prognozy dotyczące Chin - mówi się, że w ciągu 10 lat tamtejszy rynek telemedycyny będzie wart 2,6 bln zł. Liczby nie pozostawiają złudzeń – zapoczątkowany przez pandemię trend jest już nie do zatrzymania. Eksperci Kearney potwierdzają, że obserwujemy go także w Polsce.

REKLAMA

W ciągu dwóch lat trwania pandemii w świecie medycyny pojawiło się wiele przełomowych technologii. Techniki edycji genów, rozwój biologii syntetycznej, postępy w badaniach nad przeciwdziałaniem starzeniu się – to tylko niektóre z nich. Jednak to pojawienie się rozwiązań dotyczących wirtualnej opieki zdrowotnej bezsprzecznie wywarło największy wpływ na pacjentów na całym świecie.

Telemedycyna stała się nowym standardem

W Stanach Zjednoczonych, w okresie od czerwca do listopada 2020 r., porady lekarskie on-line stanowiły 30 proc. wszystkich wizyt. Choć większość Amerykanów deklarowała, że wolałaby odwiedzić lekarza osobiście, to niemal 90 proc. z nich było zadowolonych z usług, jakie otrzymali w ramach wirtualnych spotkań.

Lekarze w dużych kompleksach szpitalnych, takich jak John Hopkins, przeprowadzili już ponad milion e-wizyt. A to nie koniec zmian. Przewiduje się bowiem, że amerykański rynek wirtualnej opieki zdrowotnej wzrośnie o 28 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat.

Warto zaznaczyć, że zjawisko ma charakter globalny. Brytyjski sektor e-medycyny jest obecnie wyceniany na 2,4 mld zł. Eksperci oczekują, że w ciągu najbliższych czterech lat nastąpi jego gwałtowny wzrost, a zostanie on wsparty częścią środków (35 mld zł)], które Krajowa Służba Zdrowia ma otrzymać z funduszy przeznaczonych na łagodzenie skutków pandemii do roku 2024.

Ten sam trend możemy zaobserwować w Chinach. Liczba lekarzy skupionych wokół aplikacji służącej do udzielania e-porad wzrosła ponad dwukrotnie od 2020 r. Przewiduje się, że chiński rynek e-wizyt osiągnie wartość 2,6 bln zł (4,2 bln juanów) w ciągu najbliższych 10 lat.

Teleporady, e-wizyty, popyt na zdalne usługi medyczne nie spadnie

Eksperci zakładają, że rok 2022 przyniesie bezprecedensową wręcz ekspansję wirtualnej opieki zdrowotnej, a ta stanie się integralną częścią sektora na całym świecie.

Tego, że popyt na zdalne usługi medyczne nie zmaleje możemy być pewni. Jako społeczeństwo dążymy bowiem do przeniesienia jak największej części naszych aktywności do sieci

– mówi Dawid Krzysiak, dyrektor Kearney z biura w Warszawie odpowiedzialny za obszar transformacji cyfrowej i nowych technologii.

Doskonałym przykładem jest praca – 60 proc. Europejczyków i 50 proc. Amerykanów deklaruje, że chciałoby wykonywać swoje obowiązki zawodowe nie wychodząc z domu.

W Polsce natomiast ponad 70 proc. pytanych chciałoby w przyszłości pracować hybrydowo

– mówi Dawid Krzysiak.

Cyfryzacja usług medycznych gwarantuje ich większą dostępność

Potencjalnym obszarem ekspansji telemedycyny są rynki rozwijające się, czyli kraje Afryki i Azji. Tam dostęp do sieci komórkowej i szerokopasmowego Internetu rozszerza się stosunkowo szybko. Przewiduje się, że 30 proc. populacji Afryki Subsaharyjskiej uzyska dostęp do sieci 4G w przeciągu pięciu lat.

Możemy nazwać to przełomem. Dotarcie z pomocą medyczną tam, gdzie wcześniej było to utrudnione lub wręcz niemożliwe, będzie niedługo na wyciągniecie ręki

– komentuje Dawid Krzysiak.

Potencjał drzemiący w zdalnej opiece medycznej dostrzegli także amerykańscy aktywiści i politycy. Swoimi działaniami chcą doprowadzić do tego, by ta była dostępna dla każdego. Ich celem jest sprawienie, by konsultacje lekarskie on-line zostały objęte ubezpieczeniem zdrowotnym.

Opieka medyczna on-line świeci triumfy również w Polsce, m.in. dlatego, że w sposób znaczący ułatwia dostęp do lekarza.

Nie zapominajmy, że Polska to kraj, w którym problem wykluczenia komunikacyjnego dotyka kilku, a nawet kilkunastu milionów osób. Wizyta w gabinecie oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów jest nie lada wyzwaniem, a możliwość uzyskania porady i recepty podczas rozmowy telefonicznej jest dla wielu osób jedynym rozwiązaniem

– dodaje Krzysiak.

Jak zauważa ekspert Kearney, Polska – podobnie jak inne kraje – jest na najlepszej drodze ku cyfryzacji sektora medycyny.

W ciągu ostatnich dwóch lat 62 proc. Polaków skorzystało z telemedycyny, porównując do mniej niż 10 proc. przed pandemią. Dzisiaj wracamy do gabinetów, ale przyzwyczajenia i umiejętność skorzystania z kanałów cyfrowych z nami zostaną

- mówi Krzysiak.

Przykładem, który doskonale obrazuje dynamiczny rozwój naszego rynku jest polski startup DocPlanner, znany nad Wisłą jako ZnanyLekarz.pl.

DocPlanner jest pierwszą w historii polską firmą technologiczną, która znalazła się w elitarnym gronie jednorożców, czyli startupów wycenianych na co najmniej miliard dolarów amerykańskich.

Pokazuje to wyraźnie, że rozwój technologii związanych z opieką zdrowotną to również olbrzymi potencjał biznesowy.

Teleporady hitem wśród pracowników

Wziąłeś zwolnienie chorobowe na telefon, korzystając z udogodnień przygotowanych w trakcie pandemii? Twój lekarz ma pewnie teraz spory ból głowy. ZUS wzywa medyków, by tłumaczyli, dlaczego wystawiali pacjentom Zwolnienia lekarskie (ZLA), nie oglądając ich na oczy. Okazało się, że po ogłoszeniu przez rząd wygranej z koronawirusem ZUS doszedł do wniosku, że taka lekkomyślność w sprawie L4 na telefon, to działanie sprzeczne z prawem – pisał o tym niedawno Adam.

Irytacja ZUS-u wynika zapewne z faktu, że nasi rodacy zrobili sobie z systemu zdalnego przyznawania ZLA coś w rodzaju urlopów na żądanie. W marcu 2020 r. na zwolnieniu wylądowało 3,3 mln osób, a rekordowy okazał się dzień 16 marca, gdy rząd wprowadził społeczną kwarantannę, zamykając jednocześnie szkoły, uczelnie i żłobki.

Co więcej, część osób decydowała się zapłacić za fikcyjne zwolnienia. Ogłoszenia o pomocy w załatwianiu dni wolnych można było znaleźć w sieci, a sama usługa kosztowała od 60 zł wzwyż.

REKLAMA

Jak podał ZUS, przez pierwsze trzy miesiące 2022 roku skontrolowano około 100 tys. zwolnień chorobowych, podczas gdy miesięcznie wystawianych jest ich w Polsce około dwóch milionów.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-27T22:19:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T03:50:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T14:20:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T13:03:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T09:53:27+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T04:56:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-25T22:05:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-25T20:00:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-25T08:55:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA