REKLAMA
  1. bizblog
  2. Felieton
  3. Nieruchomości

Przychodzisz wynająć pokój, a tam schowek na miotły. Prawdziwa okazja: poniżej tysiaka za miesiąc

Gniazdownicy, bamboccioni – określeń na dorosłych mieszkających z rodzicami jest sporo. Łączy je jedno – pobłażanie wobec osób, które nie dały rady usamodzielnić się mieszkaniowo. Wyśmiewani, szykanowani. Ale będzie wam łyso, jeżeli to właśnie oni wyznaczają nowy standard?

10.03.2023
6:47
Przychodzisz wynająć pokój,  a tam schowek na miotły. Prawdziwa okazja: poniżej tysiaka za miesiąc
REKLAMA

To taka pierwsza refleksja po tym, jak internet zadrżał z oburzenia na widok nowej oferty z OLX. Pewien wynajmujący z Katowic postanowił wynająć pomieszczenie w rodzaju garderoby i to niezbyt dużej. Nie, nie na ubrania.

REKLAMA

W środku znajduje się kanapa wciśnięta częściowo w szafę. Nie da się jej rozłożyć, więc powierzchnia do spania to jakieś pół metra wszerz. Do tego kilka półek, parę wieszaków i kawałek wolnej podłogi. W sam raz, żeby można było opuścić pokój bez skakania po miejscu do spania. Całe szczęście, bo nad kanapą zmieściły się nisko zawieszone półki. Do zamieszkania.

To wszystko za wcale niesymboliczne pieniądze.

Minipokój do wynajęcia za jedyne 600 zł

Myślę, że dla kogoś, kto pracuje i przychodzi się wyspać, to dobra oferta – czytamy w ogłoszeniu.

Właściciel jest już wyzywany od najgorszych, ale prawda jest taka, że większym problemem jest fakt, że w ogóle wpadł na taki pomysł. On i wiele innych wynajmujących. Oferty wynajęcia kilkumetrowych pokoików nie pojawiły się przecież wczoraj. Ba, bywali i tacy, co próbowali znaleźć chętnych na wygodne miejsce noclegowe na zabudowanym balkonie.

Te, powiedzmy, dość ekscentryczne propozycje mają jeden wspólny mianownik – rodzą się z głęboko zaburzonej relacji między popytem a podażą. Niektórzy szacują lukę mieszkaniową na okrągły milion lokali, ale całkiem możliwe, że dane są niedoszacowane. PwC w ubiegłym roku pisało przecież o 2 mln.

Skromną pulę nieruchomości, które zostały na rynku, rozszarpują właśnie inwestorzy. Wiecie, ci, którzy nasłuchali się na TikToku, że mieszkania nigdy nie tanieją, a najem to żyła złota. Po wzroście stóp procentowych przeciętnego Polaka na taki zakup po prostu nie stać. Zarabiasz 5 tys. zł na rękę? Jeżeli dobrze pójdzie znajdziesz coś małego dla siebie w jednym z tych wyludniających się miast poniżej 100 tys. mieszkańców. Jeżeli ktoś pracuje zdalnie, jest to jakaś opcja. W innym wypadku wypada tylko posłuchać się byłego prezydenta, zmienić pracę i wziąć kredyt.

W czasie zagrożenia recesją mało kto będzie się wyrywał do takich śmiałych ruchów. HR-wcy już zauważyli, że pracownicy coraz rzadziej mówią o wypowiedzeniach. Dominuje strach przed przyszłością, choć rekruterzy wolą mówić, że „cenimy stabilność”. Ale rozgadałem się, a można przecież napisać krótko.

Mieszkania stają się towarem luksusowym

Szczerze mówiąc nic nie zapowiada, że może się to zmienić. Chyba, że doczekamy się drugiej wielkiej emigracji – takiej jak ta, zaraz po wejściu do Unii Europejskiej, a Ukraińcy zmęczeni szarpaniem się z polską rzeczywistością wrócą w rodzinne strony. Nie cieszcie się jednak, bo taki scenariusz oznaczałby zapaść polskiej gospodarki. To dość duża cena za korektę na rynku nieruchomości.

Olejmy więc takie kasandryczne i średnio realne wizje. Polaków na mieszkania już nie stać. Właśnie dlatego, podkreśla PwC, decydują się na wynajem. Nie jest to, jak próbują nam wmawiać spece od nieruchomości, żaden trend ani świadomy wybór. Polacy wcale nie przestali czuć potrzeby posiadania. To sytuacja ekonomiczne zmusza ich do wynajmowania lokali. Sęk w tym, że tych też jest za mało, bo jak już ustaliliśmy, mieszkań brakuje w stosunku do potrzeb. Stąd właśnie biorą się oferty typu 600 zł miesięcznie za schowek na miotły.

A może istnieje jeszcze inny powód? Coś w rodzaju presji na usamodzielnianie się? W samym usamodzielnianiu się nie ma oczywiście nic złego, sęk w tym, że w polskich warunkach wiąże się one automatycznie z wyprowadzką „ na swoje”. Teraz natrafiamy na ścianę, bo okazuje się, że tego „swojego” nie ma, a jeżeli jest to tylko na wynajem za 3-3,5 tys. zł miesięcznie.  

Na taki wydatek mogą sobie pozwolić stosunkowo nieliczni. W przeciwieństwie do pokojów, takich jak opisywany na początku tekstu. I to jest dzisiaj bardzo realny wybór dla dziesiątek, czy nawet setek tysięcy Polaków. Wniosek?

Będziemy musieli w końcu uznać, że gniazdownictwo jest OK

Nieruchomości w Polsce jest po prostu zbyt mało i siłą rzeczy duża część młodych Polaków zostanie po bitwie o wymarzone M3 na lodzie. Wcześniej, gnana presją, zaliczy kilka upokarzających castingów na lokatorów i zostanie zabita śmiechem przed doradcę kredytowego.

REKLAMA

Fajnie, że część młodych (albo i nie tak młodych) ludzi w Polsce wskakuje szybko na wysoki poziom życia i może pozwolić sobie na mieszkanie samemu. Nasza gospodarka nie mieści w sobie jednak zbyt dużej puli miejsc pracy, w której byłoby to możliwe. Nowi bamboccioni to nie wielkie bobasy. To wykształceni, wykwalifikowani ludzie zarabiający często średnią krajową albo więcej. Tyle że w obecnej Polsce przestaje to już wystarczać.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA