REKLAMA
  1. bizblog
  2. Felieton
  3. Pieniądze

Banki kpią sobie z polskiego prawa, UOKiK i klientów. Spłacasz kredyt? Koniecznie sprawdź umowę

Po aferze z frankowiczami banki nie wyciągnęły żadnej nauki – dalej z przyjemnością zawierają w umowach niedozwolone zapisy. Przykład? Millennium Bank w umowach o kredyt hipoteczny ze zmiennym oprocentowaniem żądał stawki WIBOR 3M plus marży, ale nie mniej niż 3 proc. A jak WIBOR 3M spadł do rekordowo niskich poziomów i klient powinien płacić 2,5 proc. oprocentowania? Zysk z niskich stóp lądował w kieszeni banku. UOKiK tego zakazał dwa lata temu. Ale bank odda bezprawnie pobrane pieniądze i zmieni zapis w umowie tylko wtedy, kiedy klient się zorientuje, że został oskubany. Jeśli nie, dalej będzie napychał kieszenie bankowców.

09.04.2022
10:38
REKLAMA

W kręgach władzy panuje przekonanie, że banki nie zachowują się odpowiedzialnie i w tej trudnej sytuacji jedynie kumulują zyski

– donosi RMF FM.
REKLAMA

Radio informuje o tym przy okazji doniesień, że na biurku premiera w KPRM leżą trzy pomysły na to, jak ulżyć kredytobiorcom w sytuacji gwałtownych podwyżek stóp procentowych. Żadnym z nich nie jest zamrożenie stawki WIBOR, bo temu politycy są przeciwni.

Wygląda jednak na to, że realny może być pomysł ustawowego obniżenia marż banków, czyli innymi słowy: siłowego ograniczenia ich zysków. I zupełnie nie byłoby mi banków szkoda, gdyby politycy zdecydowali się ograniczyć ich zarobek. 

Kto ma decydować, ile powinien zarabiać bank?

Nie, zupełnie nie dlatego, że arbitralnie uznaję - ja czy ktokolwiek inny - jaki zysk dla firmy jest godziwy, a jaki nie. Ręczne sterowanie gospodarką i odgórne stawianie limitów zysków zwykle jest wylaniem dziecka z kąpielą. Choć nie mówimy o sytuacjach, w których przedsiębiorcy kroją klientów w sposób rażący - wtedy powinno interweniować państwo.

Pamiętacie jak przed 2009 r. Powszechne Towarzystwa Emerytalne zarządzające OFE pobierały sobie 7 proc. opłaty za zarządzanie? Taki poziom opłat był wręcz nieprzyzwoity i rząd w 2009 r. zdecydował o ustawowym obniżeniu maksymalnych opłat z 7 proc. do 3,5 proc. 

Dziś marże w bankach przy kredytach hipotecznych to średnio 2,5 proc. 

Ale bank wcale nie na samej marży zarabia, kiedy sprzedaje kredyt hipoteczny. Zarabia też na stawce WIBOR, która teoretycznie powinna być dla banku jedynie stawką określającą, po jakim koszcie on sam zdobywa pieniądze, żeby nam je pożyczyć. To jednak od dawna fikcja i w rzeczywistości WIBOR też jest po części zyskiem banku.

No i jeszcze to, czym lubi emanować Lewica wzywająca do sięgnięcia do kieszeni banków, by ratować kredytobiorców. Według danych NBP w styczniu 2022 r. zysk netto sektora bankowego wyniósł 1,66 mld zł, co oznacza, że był wyższy o 222,7 proc. rok do roku. Przychody odsetkowe wzrosły o 54 proc. rok do roku. A przecież 2021 r. był dla banków już całkiem dobry, to w 2020 r. pandemia je przeorała.

Jeszcze na początku roku ankietowani przez PAP Biznes analitycy spodziewali się, że w 2022 r. zysk giełdowych banków wzrośnie o około 30 proc. i przekroczy 20 mld zł. Powód? Rosnący wynik odsetkowy, wspierany przez podwyżki stóp procentowych. Dla niektórych banków to może być najlepszy rok w historii.

Ale nie, to ciągle nie ten powód, dla którego nie będzie mi banków szkoda, jeśli politycy postanowią zabrać im trochę zysków, żeby ulżyć kredytobiorcom.

Strata jest twoja, zyskiem musisz się podzielić z bankiem

Chodzi o przyzwoitość. A raczej zwykłą uczciwość. Banki zupełnie niczego nie nie nauczyły po sadze z kredytami frankowymi. Nadal stosują w umowach niedozwolone zapisy, licząc, że klient – głupia gęś – się nie zorientuje i będzie można go elegancko orżnąć.

Za mocne słowa? No to jeden tylko przykład z brzegu, który właśnie do mnie dotarł od czytelnika: Bank Millennium jeszcze co najmniej w 2020 r. stosował w swoich umowach kredytów hipotecznych przedziwny zapis, że co prawda oprocentowanie kredytu to WIBOR 3M+marża banku. Ale jeśli w wyniku zmiany stóp procentowych oprocentowanie kredytu byłoby niższe niż 3 proc., bank i tak policzy sobie owe 3 proc., nie mniej.

Kiedy czytelnik podpisywał ową umowę, był marzec 2020 r. WIBOR 3M 1 marca wynosił 1,71 proc., w połowie miesiąca = 1,6 proc., ostatniego dnia marca - 1,17 proc. Dla uproszczenia przyjmijmy, że średniomiesięcznie to 1,5 proc.

Marża owego kredytu to 2,3 proc. Jeszcze w momencie zaciągania kredytu oprocentowanie wynosiło więc znacznie ponad 3 proc.

Tylko że RPP po wybuchu pandemii obniżyła stopy procentowe trzy razy, łącznie o 1,4 pkt proc., z 1,5 proc. do 0,1 proc.

Kiedy stopa referencyjna była na poziomie 0,1 proc., WIBOR 3M był ok. 0,2 proc. Oprocentowanie kredytu powinno wówczas wynosić ok. 2,5 proc. Ale bank sobie zastrzegł minimum 3 proc. Różnica 0,5 pkt proc. idzie do kieszeni banku. Z jakiej racji? Bo tak. 

Czyli to mniej więcej tak: płacisz kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, jak zmiana jest na twoją niekorzyść, cały koszt ponosisz ty, jak na twoją korzyść, musisz podzielić się z bankiem.

To oczywiście niezgodne z prawem. W 2020 r. interweniował nawet w tej sprawie UOKiK.

Jak klient się nie zorientuje, bank dalej będzie kombinował

Niedopuszczalne jest ustanowienie dolnego limitu oprocentowania kredytów o zmiennej stopie procentowej z naruszeniem interesów konsumentów

– podkreślał UOKiK.

Ryzyko zmiany stóp procentowych powinno być równo rozłożone między bank a konsumenta. W analizowanej sytuacji minimalnych stóp procentowych ryzyko kredytodawcy jest nieporównywalnie mniejsze niż ryzyko kredytobiorcy związane ze zmienną, dodatnią stopą referencyjną. Stosowanie dolnych limitów należy ocenić w kontekście naruszania dobrych obyczajów, które są wyznaczane przez zasady dobrych praktyk. W sytuacji rosnących stóp procentowych bank ma prawo pobrać wyższą ratę, natomiast w odwrotnej sytuacji powinien ją obniżać

– podkreślał szef UOKiK Tomasz Chróstny.

I zalecał klientom składanie w takiej sytuacji reklamacji w bankach. Millennium Bank, w sprawie którego UOKiK już wówczas dostawał takie sygnały, zadeklarował zmianę w zakresie ustalania limitów oprocentowania.

Tylko że to wcale nie znaczy, że zmienił ten absurdalny i nieuczciwy zapis w umowach już zawartych. Nasz czytelnik ciągle go w swojej umowę ma i dopiero teraz się zorientował, że przez wiele miesięcy płacił za wysokie raty.

REKLAMA

A więc jeśli się zorientujesz, że bank cię skubie w sposób niezgodny z prawem, to może i odda ci zabrane pieniądze. A jak się nie zorientujesz? Twoja strata, bank dalej będzie cię skubał.

Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że bank wykorzysta każdą okazję, by wyciągnąć z klienta pieniądze, choćby w sposób naruszający prawo? No to teraz ja nie będą miała nic przeciwko, jeśli politycy oskubią trochę banki – zrobią to przynajmniej zgodnie z prawem.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA