Już nie tylko branża fitness chce głośno i wyraźnie zgłosić swój sprzeciw wobec antycovidowej strategii rządu. Coraz większe pretensje do władz mają też organizatorzy wesel oraz handlowcy. Mocne „dość” właśnie powiedziało też Stowarzyszenie Kucharzy Polskich.

Na nic się zdaje na razie lekkiej uchylenie zamkniętych ostatnio przez premiera Mateusza Morawieckiego drzwi do klubów fitness, siłowni i basenów. Przedstawiciele branży ciągle nie potrafią zrozumieć, dlaczego przez władze są zupełnie inaczej traktowani niż np. puby, restauracje, czy wreszcie kościoły. Co bardziej sprytni starają się wyjść z tego pata, który dla nich po prostu rancza koniec biznesu i zakładają np. Kościół Zdrowego Ciała i zapraszają do siebie na stosowne „nabożeństwa”.
Taki wybieg niewielu uratuje jednak przed plajtą, która branży fitness po ostatnich obostrzeniach spojrzała bardzo głęboko w oczy. Co gorsza, dla rządu: właściciele siłowni i basenów to już nie jedyni, którzy mają dosyć ich zdaniem nielogicznych i nierównomiernych obostrzeń. Dołączają kolejni. O swoich pandemicznych kłopotach chcą też rozmawiać organizujący wesela oraz handlowcy. Ręce dygocą ze zdenerwowania także kucharzom.
Rząd rozmawia z branżami - rośnie lista żądań
Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii (rekonstrukcja rządu wiąże się też z nowym nazewnictwem) dzisiaj organizuje maraton rozmów. Chcą usiąść przy jednym stole najpierw z branżą weselną, potem handlową i fitness. Osobne rozmowy prowadzone mają być z właścicielami aquaparków i basenów.
Na razie Polska Federacja Fitness staraj się sama zaradzać powstającym problemom. Jedną z takich inicjatyw jest Program Wsparcia Prawnego, który ma pomóc w negocjacjach czynszu najmu. Dotyczy to i obecnego okresu - przy braku możliwości prowadzenia działalności, jak i potem, w okresie już po kryzysowym.
Z kolei Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców zwraca uwagę szefowi rządu, że jakiekolwiek uniemożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej powinno wiązać się z koniecznością wypłacenia odszkodowań poszkodowanym przedsiębiorcom.

Kucharze zawiązują sztab kryzysowy
Ale jeżeli rząd myśli, że na rozmowach z branżą fitness, weselną i handlową się skończy - to jest raczej w błędzie. W miniony piątek wszak zawiązał się „sztab kryzysowy gastronomii polskiej”, o czym informuje w social mediach Stowarzyszenie Kucharzy Polskich.
Żeby tak się jednak stało, przedstawiciele gastronomii mają swoje konkretne żądania i postulaty. Domagają się m.in. merytorycznego uzasadnienia ograniczenia swobody prowadzenia działalności gospodarczej branży gastronomicznej. Chcą wiedzieć, co stało za decyzją o lockdownie z 13 marca i też za tą ostatnią - ograniczająca działalność do godz. 21.
Sztab kryzysowy gastronomii polskiej dodatkowo żąda wprowadzenia stałej i jednolitej stawki VAT na poziomie 8 proc. na wszystkie produkty i usługi gastronomiczne od 1 listopada 2020 r. Żądają również „Tarczy Antykryzysowej dla Gastronomii Polskiej” - na wzór regulacji podjętych dla turystyki. Wśród zalecanych rozwiązań jest chociażby stworzenie „Funduszu Gwarancyjnego dla Gastronomii Polskiej”, uruchomienie niskoprocentowych pożyczek, umorzenie obowiązku spłaty dotacji z Polskiego Funduszu Rozwoju, a także wprowadzenie preferencyjnych opłat ZUS dla pracowników gastronomii.