Najnowsze obostrzenia najbardziej uderzą w branżę fitness: od soboty siłownie, kluby fitness i baseny mają być zamknięte na cztery spusty. Jej przedstawiciele przekonują, że to wojna o jej być albo nie być i organizują w Warszawie manifestację.

Tylko branża fitness – niezależnie czy to strefa żółta, czy czerwona – od soboty ma zakaz działalności. Inne branże dostały ograniczenia, ale działać mogą cały czas. Co gorsza, lockdown w branży fitness nastąpił bez ostrzeżenia, niemal z dnia na dzień.
Będzie manifestacja w Warszawie
Polska Federacja Fitness nie zamierza tak tego zostawiać. Jej reprezentanci tłumaczą, że tu nie chodzi o żadne utarczki polityczne. To po prostu dla nich walka o być albo nie być. Docelowo chcą walczyć o zniesienie lockdownu dla swojej branży, ale zależy im także na specjalnie dla nich stworzonych tarcz antykryzysowych, które pomogą przetrwać największych kryzys w ich dziejach.
Odpowiedzią na zamknięcie od soboty siłowni, klubów fitness i basenów ma być manifestacja, która rozpocznie się jutro, o godz. 10 na Placu Zamkowym w Warszawie. Polska Federacja Fitness przekonuje, że nie ma innego wyboru.
„Musimy stanąć zjednoczeni w Warszawie oraz przedstawić wspólnie nasze postulaty dot. pozostawienia naszej branży otwartej” - przekonują w social mediach przedstawiciele Federacji.
Branża fitness krwawi
Co to jest branża fitness w Polsce? W sumie ok. 10 tys. obiektów sportowo-rekreacyjnych, z czego jakieś 3,5 tys. to kluby fitness. To również ok. 100 tys. miejsc pracy oraz roczne przychody w granicach 4,2 mld zł. Co najmniej 3 mln osób ma wykupione członkostwa w klubach i siłowniach. Do tego jeszcze dochodzi ok. 1,2 mln użytkowników pracowniczych kart sportowych.
Ale tak było i nie wiadomo kiedy wróci. Bo pandemia koronawirusa wyjątkowo brutalnie postąpiła właśnie z branżą fitness - obok kin chyba największej ofiary wiosennego lockdownu. Polska Federacja Fitness zdobył się na analizę tych strat i wyszło jej, że ponad 38 proc. klubów oceniało swoją stratę z marca, kwietnia i maja w przedziale 20-50 tys. zł. Ponad 43 proc. rozpytanych na tę okazję liczy swoje straty na więcej niż 50 tys. zł.