Wojna gazowa rozkręca się. Rosja manipuluje tranzytem przez Ukrainę, ale Bruksela ma plan
Świat widzi nieporadność armii Rosji i zastanawia się, na jaki kolejny ruch zdecyduje się Putin. Chociaż nieraz z Moskwy padały ostatnio ostrzeżenia przed konfliktem nuklearnym, nikt za bardzo tych gróźb nie bierze na poważnie. Inaczej jest w przypadku dostaw paliw kopalnych. Zwłaszcza że Rosja co chwilę stara się rozwinąć front wojny energetycznej i tam chce dopiec Zachodowi.

Kiedy Putin zaczął mówić, że za dostawy gazu zażąda płatności w rublach – świat biznesu zaśmiał się w odpowiedzi. Bo to jednak interes, bo są podpisane kontrakty i tego nie da się tak załatwić. Po kolejnych tygodniach okazało się, że rosyjski dyktator wcale nie żartował i w odwecie za niedostosowanie się do swoich żądań zakręcił kurek z gazem Polsce i Bułgarii.
Eksperci wskazują, że miała to być żółta kartka dla Niemiec. Moskwa chciała pokazać w ten sposób Berlinowi, że za chwilę tak może właśnie wyglądać nowa, energetyczna rzeczywistość. Bruksela jednak w żaden sposób nie zareagowała, a nawet jeszcze bardziej zintensyfikowała ustalenia z państwami członkowskimi w sprawie kolejnych sankcji, jakie za chwilę będą nałożone na Rosję.
Teraz mamy do czynienia z odpowiedzią Moskwy, która zaczęła znowu manipulować tranzytem gazu przez Ukrainę.
Wojna gazowa: Gazprom nie widzi żadnego problemu
Ukraiński operator gazowy przyznaje, że kilka jego obiektów znajduje się obecnie na terytorium czasowo kontrolowanym przez wojska rosyjskie i administrację okupacyjną. Na przykład Ukraina nie może sprawować należytej kontroli operacyjnej i technologicznej nad stacją kompresorową Novopskov i stacją Sokhranivka. A stąd do Europy płynie jedna trzecia całego gazu z Rosji: do 32,6 mln m3 dziennie.
To nie wszystko. Ukraiński operator przekonuje, że ingerencja sił okupacyjnych w procesy techniczne i zmiany w trybie pracy instalacji gazowych, w tym nieuprawnione odbiory gazu z przepływów tranzytowych gazu, zagrażają stabilności i bezpieczeństwu całego ukraińskiego systemu przesyłu. Żeby tego uniknąć, Kijów zaproponował Moskwie przeniesienie tranzytu do punktu połączeń międzysystemowych Sudża. Ale Gazprom stwierdził, że to technologicznie niemożliwe. Rosyjska spółka dodała, że nie widzi żadnych przeszkód, żeby przepływ gazu kontynuować na dotychczasowych zasadach.
Europa wypełnia magazyny gazu
UE od miesięcy nie tylko stara się o maksymalną dywersyfikację energii, ale przede wszystkim chce odpowiednio zadbać o swoje zdolności magazynowe. Stąd pomysły o wspólnej platformie zakupowej i wyznaczeniu limitu na poziomie co najmniej 80 proc. wypełnienia magazynów gazem. W ten sposób Bruksela chce też uniknąć kolejnej presji cenowej na gaz, ropę i węgiel.
Jeszcze miesiąc temu, jak podaje Aggregated Nas Storage Inventory, 11 kwietnia średnia wypełniania europejskich magazynów gazu wynosiła raptem 27 proc. W najgorszej wtedy sytuacji byli Belgowie (12,77 proc.), Austriacy (14,35 proc.) oraz Bułgarzy (16,11 proc.). Po drugiej stronie była z kolei Portugalia (81 proc.) Polska i Szwecja (po 66 proc.). Teraz jest jednak pod tym względem znacznie lepiej. Średnia UE to już ponad 37 proc. Gazowymi prymusami są: Portugalia (89 proc.), Polska (84 proc.) oraz tym razem Hiszpania (63 proc.). Najsłabiej wypełnione magazyny gazu są obecnie w Szwecji (6,57 proc.), Chorwacji (18,99 proc.), Belgii (19,59 proc.) i Bułgarii (19,82 proc.).
Plan do 2027 r. jest wart 195 mld euro
Jak donosi Bloomberg, Komisja Europejska za chwilę ma przedstawić konkretny plan, którego celem będzie zakończenie z uzależnieniem od rosyjskich paliw kopalnych do 2027 r. Ma to kosztować UE 195 mld euro. W ramach tych rozwiązań KE zaproponuje najprawdopodobniej podniesienie celu w zakresie czystej energii na 2030 r. z obecnych 40 do 45 proc.
Bruksela zamierza też bardziej stawiać na efektywność energetyczną. Do tej pory państwa członkowskie miały w tej dekadzie zmniejszyć zużycie energii o 9 proc., w porównaniu z 2020 r. Nowa propozycja wskazuje na co najmniej 13 proc. Ma być też nowy cel dotyczący produkcji biometan: 35 mld ton. Odchodzenie od rosyjskich paliw kopanych zakłada również do 2030 r. 10 mln t produkcji wodoru – z OZE i 10 mln t wodoru z paliw kopalnych.
Co z finansowaniem tych wszystkich projektów? Bruksela ma zaproponować, żeby pieniędzy na te cele pochodziły z Funduszu Innowacji, który czerpie z dochodów ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO2 - w ramach unijnego systemu ETS. Na razie rozpisany na lata 2020-2030 Fundusz ma budżet na poziomie 10 mld euro, ale ma się zaraz podwoić. Pierwsze zaproszenia do składania odpowiednich projektów inwestycyjnych w jego ramach miałoby nastąpić już tej jesieni.