REKLAMA

500+ tylko dla tych, co zaszczepią się na Covid-19. Nie skorzystasz? Zapłacisz wyższe podatki

Szczepionki na COVID-19 będą darmowe - ogłosił w środę premier, przedstawiając zarys planu szczepień. To wcale nie było takie oczywiste, rząd jednak zrozumiał, że skoro szczepienia są dobrowolne, a według różnych badań jedynie ok. 30-40 proc. Polaków planuje się zaszczepić, nie ma innego sposobu. Żebyśmy byli bezpieczni, na koronawirusa musi być odporne ok. 80 proc. populacji. Dlatego minister zdrowia tajemniczo zapowiada: szykujemy dodatkowe zachęty. Będą ulgi podatkowe za szczepienie? A może od szczepienia należałoby uzależnić wypłatę 500+?

500+ tylko dla tych, co zaszczepią się na Covid-19. Nie skorzystasz? Zapłacisz wyższe podatki
REKLAMA

I miał absolutną rację co do tego, że zaszczepienie 50-60 proc. populacji to zaiste będzie ogromny sukces. A może nawet cud. Bo Polacy szczepić się nie chcą.

REKLAMA

Jest szczepionka, nie ma szans na odporność stadną w Polsce

Jak wynika z kilku różnych badań przeprowadzonych w ostatnich tygodniach, mniej niż połowa Polaków zamierza skorzystać ze szczepionki, która miała być dla nas przecież wybawieniem.

Badania United Surveys dla RMF FM i „Dziennika Gazety Prawnej” pokazują, że zaledwie 15,9 proc. ankietowanych zdecydowanie twierdzi, że zaszczepi się przeciwko koronawirusowi. Do tego 26,7 proc. deklaruje, że  „raczej” podda się szczepieniu. To w sumie niecałe 43 proc.

Z kolei sondaż przeprowadzony przez Kantar na zlecenie Grupy Lux Med pokazuje, że „zdecydowanie tak” szczepieniu powiedziało 18 proc. ankietowanych, „raczej tak” 23 proc., to w sumie 41 proc.

I jeszcze SW Research dla rp.pl, który mówi, że tylko 28,7 proc. ankietowanych planuje się zaszczepić.

Do 50-60 proc. jeszcze sporo brakuje, a to i tak, zdaniem ministra plan minimum, cele rządu są bardziej ambitne. I powinny być, bo odporność 50-60 proc. populacji odporności zbiorowej raczej nie daje. Szacunki rzeczywiście są róże, ale najczęściej mówi się o ponad 80 proc. 

Żeby liczyć uczciwie, do liczby zaszczepionych należałoby doliczyć również tych, którzy nabyli odporność poprzez przechorowanie COVID-19. W środę liczba tych osób w Polsce przekroczyła milion – tak mówią oficjalne statystyki.

Jednak zdaniem epidemiologów w rzeczywistości chorych jest 5-10-krotnie więcej. Licząc optymistycznie, załóżmy, że koronawirusa miało już 10 mln Polaków. To prawie 25 proc. populacji Polski. Dodajmy do tego tych, którzy w ciągu najbliższych miesięcy się zaszczepią, czyli ok 40 proc. populacji. To ciągle za mało, by zdobyć odporność stadną.

Jaka nagroda za szczepienie?

Polski rząd musi coś wymyślić, by do lutego, kiedy ma ruszyć program szczepień przeciwko COVID-19, przekonać znacznie więcej Polaków. I w dodatku już o tym doskonale wie. Szczepienie „za darmo” może nie wystarczyć.

Podczas środowej konferencji prasowej minister zdrowia zapowiedział, że przygotowywany jest system zachęt, ale szczegółów nie ujawnił. Pewnie dlatego, że sam jeszcze ich nie wymyślił.

Jak zatem zrobić to dobrze? Czym przekupić ludzi, żeby jednak się zaszczepili? Z tym problemem niedawno mierzył się znany brytyjski etyk prof. Julian Savulescu z Oxfordu na łamach „Journal of Medical Ethics”, o czym pisałam w Bizblog.pl kilka tygodni temu.

W skrócie: pierwszym sposobem mogłyby być zachęty niematerialne jak zwolnienie z obowiązku noszenia maseczki w miejscach publicznych, swoboda podróżowania albo zwolnienie z dystansu społecznego. Choć to trudne w realizacji, bo jak potem na ulicy służby miałyby weryfikować, kto może chodzić bez maski a kto nie? To karkołomne.

Drugi sposób to pieniądze. Choć może się to wydawać wątpliwe etycznie, to jednak byłoby skuteczne. Może nie gotówka do ręki wypłacana przez pielęgniarkę, ale ulgi podatkowe? To brzmi nawet całkiem prawdopodobnie, biorąc pod uwagę, że takie ulgi przysługują honorowym dawcom krwi, a ostatnio ozdrowieńcom, którzy oddali osocze.

A może kij zamiast marchewki?

Jakąś podpowiedzią może być doświadczenie innych krajów. W wielu w ogóle nie funkcjonują obowiązkowe szczepienia, ale istnieje za to system zachęt, dzięki któremu są one jednak powszechne. Przykładem mogą być Stany Zjednoczone, gdzie niezaszczepione dzieci po prostu nie mogą uczyć się w publicznych szkołach. W Australii rodzice nieszczepionych dzieci nie otrzymują finansowego wsparcia, które można by porównać do 500+.

A może to jest jakiś pomysł? Wypłata 500+ tylko dla zaszczepionych rodzin? Pozostaje jeszcze problem tych, którzy 500+ nie pobierają. Może ich nie należałoby wpuszczać na masowe wydarzenia jak koncerty czy mecze? Może nawet do kina, teatru i do restauracji?

A może, skoro politykom chodziło niegdyś po głowie opodatkowanie ludzi za brak dzieci, może dodatkowy podatek za brak szczepienia? Nie, żebym się go bardzo domagała. Ja tylko pytam. Dla kolegi pytam.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T10:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T08:37:53+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T06:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T18:40:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA