Świetne prognozy dla naszej waluty. Złoty szykuje historyczny atak, dolar i funt wylądują na deskach
Wczoraj odnotowałem fakt, że złoty umocnił się do dolara najbardziej ze wszystkich walut. Dzisiaj pojawiła się analiza Bartosza Sawickiego, analityka Cinkciarz.pl, z której wynika, że to dopiero początek dobrych wiadomości dla naszej waluty. Ostatnie umocnienie zwiastuje kolejne dobre miesiące dla złotego i za kilka miesięcy nie będzie śladu po spadkach z ostatnich miesięcy.

Z prognozy walutowej Cinkciarz.pl wynika, że pod koniec roku kurs euro zejdzie poniżej 4,50 zł. Jeszcze mniej ma kosztować frank szwajcarski. Funt brytyjski będzie chodził za mniej niż 4,90 zł, choć w marcu 2022 r. atakował 6 zł (rekord: 5,95 zł), za dolara będziemy płacić mniej niż 4 zł. Skąd ten optymizm?
W kwietniu tanieje każda z trzydziestu najważniejszych walut – od bezpiecznego franka szwajcarskiego poprzez innych przedstawicieli koszyka rynków wschodzących, kończąc na walutach związanych z notowaniami surowców, takich jak dolar australijski czy kanadyjski – czytamy w analizie Bartosza Sawickiego
Analityk Cinkciarz.pl wskazuje, że kurs euro obniżył się od początku kwietnia o ok. 2 proc., a dolar amerykański o 4 proc.
W rezultacie EURPLN jest o włos od 4,55, czyli najniższych poziomów notowanych po agresji Rosji na Ukrainę. USDPLN, spadając do 4,15, osiągnął natomiast najniższe pułapy od przeszło roku – pisze Sawicki.
I wskazuje, że dla złotego przeżywa największy rozkwit od jesieni ubiegłego roku, gdy na rynkach pojawił się tzw. rajd ulgi po ostrych obniżkach cen gazu w Europie, pierwszych oznakach hamowania inflacji w USA i euforią, jaka zapanowała po decyzji o zakończeniu strategii „zero covid” w Chinach.
Złoty lubi spokój i ciszę
Ekspert Cinkciarz.pl zauważa, że obecne umocnienie złotego ma zupełnie inny charakter niż to wcześniejsze.
Wtedy kursy walut runęły ze szczytów. Pod koniec września dolar i frank po raz pierwszy w historii kosztowały ponad 5 zł, kurs euro zbliżał się do 4,90 zł. Dziś wspólna waluta kosztuje już przeszło trzydzieści groszy mniej, a kurs EURPLN stopniowo i mozolnie, sesja po sesji, osuwa się na coraz niższe pułapy – zauważa Bartosz Sawicki.
Jak dodaje, w ostatnim czasie euro tylko na dwóch sesjach potaniało o więcej niż dwa grosze, ale jednocześnie nie doszło do praktycznie żadnej istotnej korekty siły PLN.
Złoty lubi ciszę i spokój, a właśnie takie warunki zapanowały ostatnio na rynku walutowym
– sugeruje Sawicki.
Wcześniej nasza waluta okazała się odporna na zewnętrzne zawirowania – marcu na strach przed kryzysem finansowym (problemy CS i SVB), w lutym zaostrzenie kursu przez główne banki centralne.
Po uspokojeniu nastrojów PLN powraca na ścieżkę odrabiania ubiegłorocznych, dotkliwych strat. Zmienność wyraźnie przygasła, zarówno historyczna, jak i oczekiwana przez rynek opcji. Walutowy odpowiednik giełdowego „indeksu strachu” przybiera wartości najniższe od wybuchu wojny – zauważa Bartosz Sawicki w analizie.
Dolar traci na tym, na czym wcześniej zyskiwał
Analityk Cinkciarz.pl zauważa, że w ubiegłym roku polityka pieniężna mocno wspierała dolara, ale teraz go pogrąża.
Dolar w siedem miesięcy potaniał o około 90 gr, co oznacza, że USDPLN runął o niemal 20 proc. i spada równie szybko jak wcześniej dynamicznie rósł – wskazuje ekspert.
I tłumaczy, że strach przed recesją w Stanach Zjednoczonych powoduje, że kapitał zwrócił się ku innym rynkom. Korzysta na tym euro, a także złoty mocno powiązany z unijnym pieniądzem.
Stary Kontynent jest atrakcyjny ze względu na znacznie silniejszy kapitałowo i mocniej regulowany sektor bankowy. Kondycja gospodarki jest lepsza, niż można było się tego spodziewać jeszcze kilka miesięcy temu – podkreśla Sawicki.
Jak tłumaczy, na korzyść wspólnej waluty przemawia zdecydowanie bardziej restrykcyjne nastawienie Europejskiego Banku Centralnego w porównaniu z amerykańską Rezerwą Federalną.
EBC później zakończy podwyżki i w obliczu uporczywej inflacji bazowej nie będzie skłonny szybko ciąć stóp procentowych – zaznacza ekspert Cinkciarz.pl.
W połączeniu ze spodziewanym przyspieszeniem chińskiej gospodarki powinno to utrzymać EURUSD na poziomie ponad 1,10. W tej sytuacji jeszcze w 2023 r. powinniśmy zobaczyć USDPLN poniżej 4 zł.
Zapaść konsumpcji też wyjdzie złotemu na dobre
Bartosz Sawicki zaznacza, że siła złotego nie wynika wyłączenie z poprawy perspektyw dla strefy euro.
W pierwszym okresie po minięciu szczytu przez inflację, hamowanie wzrostu cen jest ostre i bezdyskusyjne. Sprzyja to napływowi kapitału na krajowy rynek obligacji skarbowych – tłumaczy analityk.
W jego opinii w pierwszym kwartale roczna dynamika PKB spadnie prawdopodobnie o około -1,5 proc., ale później tempo wzrostu gospodarczego będzie wspierać złotego. Od 2024 r. tempo wzrostu gospodarczego przekroczyć ma 3 proc., a to nie koniec.
W krótkim terminie obecna zapaść konsumpcji ma dodatkowy, z punktu widzenia waluty, pozytywny wymiar. Słaby popyt na importowane towary sprzyja osiąganiu najwyższych od 2020 r. nadwyżek na rachunku obrotów bieżących, co oznacza, że więcej kapitału napływa do kraju niż z niego odpływa – zauważa Bartosz Sawicki.
Jak dodaje, nasz kraj przyciąga sporo bezpośrednich inwestycji zagranicznych, a w kontekście przenoszenia produkcji (nearshoring, friendshoring), transformacji energetycznej oraz zwiększania wydatków na obronność, to również będzie działać na korzyść złotego. Jak zapowiada:
W rezultacie zakładamy, że kursy walut stopniowo powracać będą do pułapów notowanych przed napaścią na Ukrainę.