REKLAMA

Ryanair: w wakacje latanie droższe niż przed pandemią. O'Leary czeka na wakacyjne żniwa

W drugim kwartale 2021 r. Ryanair w końcu zarobił. Po raz pierwszy od wybuchu pandemii. To pokazuje jak mocno lowcost odjeżdża dzisiaj reszcie stawki, bo inne linie lotnicze spłacają środki otrzymane w ramach pomocy publicznej, przez co wciąż są na minusie. A Michael O'Leary już zaciera ręce, myśląc o naszych przyszłorocznych urlopach.

Ryanair znowu zarabia grube miliony. Przewoźnik czeka na wakacyjne żniwa
REKLAMA

Ostatnio irlandzki lowcost wykazał zysk pod koniec 2019 r. Od tego czasu non stop musiał dokładać do interesu. Aż do tegorocznych wakacji. Między czerwcem a wrześniem Ryanair zarobił 225 mln euro.

REKLAMA

Bilansu za cały 2021 r. to oczywiście znacząco nie zmieni, bo przewoźnik zbyt długo walczył o wyjście na powierzchnię. Według szacunków linia zamknie rok finansowy (czyli od końca marca do końca marca) między 100 a 200 mln euro pod kreską.

Ryanair czeka na wakacje

Dyrektor generalny Grupy Ryanair Michael O'Leary podkreśla zresztą, że jego firmę czeka teraz trudna zima. Wiemy już przecież, że wbrew oczekiwaniom liczba przewiezionych pasażerów nieco ostatnio spadła.

O'Leary ma jednak nadzieję, że utrzymanie niskich cen zbuduje bazę pod bardzo mocne ożywienie latem 2022 r. A wtedy, zapowiadał wcześniej Irlandczyk, ceny wrócą już do poziomu sprzed pandemii. I wszystko będzie po staremu. A może nawet lepiej. Dla Ryanaira oczywiście.

Szef lowcostu twierdzi zresztą, że już teraz pasażerowie rezerwują bilety na lato po cenach o 5 proc. wyższych niż przed pandemią. Jego zdaniem ten trend będzie się tylko nasilał, bo konkurencja leży i kwiczy.

Dominację Ryanaira na europejskim niebie można było przewidywać w ciemno już wtedy, gdy dowiedzieliśmy się, że lowcost jako jedna z niewielu linii na Starym Kontynencie ma zapasy gotówki, by samodzielnie przetrwać kryzys. Teraz kiedy lotnictwo powoli wychodzi z zapaści, różnice między kondycją przewoźników są jeszcze większe.

Kłopoty linii lotniczych po pandemii

Na przykład taka Lufthansa. Niemcy też odczuli ożywienie na rynku i w trzecim kwartale sprzedali bilety za 5,2 miliarda euro. To dwa razy więcej niż rok temu. Zamiast miliarda i dwustu tysięcy euro straty, wykazali 272 mln euro na plusie. Ale to jeszcze przed uwzględnieniem kosztów restrukturyzacji. Walka z covidem kosztowała spółkę tak dużo, że na koniec zostało jej... 17 mln euro. A i to przed odliczeniem podatków i odsetek od długów.

Kolejny potentat Air France-KLM odnotował stratę netto w wysokości 192 mln euro. Na wyniki kwartalne British Airways poczekamy do 5 listopada, ale grupa-matka przewoźnika, IAG, zagwarantowała sobie ostatnio pożyczkę w wysokości miliarda funtów. Ot, tak na wszelki wypadek. IAG nie musi jej wykorzystywać, ale taka asekuracja pokazuje, że sytuacja jest daleka od ideału.

REKLAMA

Nasz LOT jest przy wyżej wymienionych płotką, ale jego sytuacja finansowa również nie jest do pozazdroszczenia. Prezes Rafał Milczarski przyznał, że 2 miliardy złotych pomocy od państwa "nie zamyka sprawy". Spółka, w przeciwieństwie do wielu innych linii lotniczych, nie przedstawiła jednak sposobu spłaty zadłużenia.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T10:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T08:37:53+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T06:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T18:40:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T13:30:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T11:01:55+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA