REKLAMA

Czas ogłosić koniec roku szkolnego. Epidemia potrwa co najmniej do końca kwietnia

W Polsce w każdym domu jest komputer stacjonarny, komórki, laptop i dostęp do internetu. Do tego wszystkiego szalejący koronawirus mutuje rodziców, którzy będąc w pracy, muszą pilnować latorośl, by ta robiła lekcje online. Nastało nauczanie domowe, a minister edukacji powiedział, że kwarantanna to żadne ferie, a dyrektorzy szkół wzięli sobie te słowa do serca. Najgłębiej jak potrafili. Nie mają też innego wyjścia. Resort skrupulatnie ich rozlicza.

nauczanie-zdalne-liczbaplacówek
REKLAMA

Wydaje się, że nowe rozporządzenie dotyczące zamknięcia szkół po 25 marca jest tylko kwestią czasu. Minister edukacji i szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wprost sugerują konieczność wydłużenia przerwy przynajmniej do Wielkanocy. Coraz częściej wspomina się o konieczności przesunięcia terminów egzaminów dla ośmioklasistów i maturzystów.

Szkoda przy tym wszystkim, że nikt nie ma odwagi powiedzieć na głos, że ten rok szkolny jest już nie do uratowania. Podtrzymywanie go na sztucznej kroplówce przez nauczanie domowe nie ma najmniejszego sensu.

REKLAMA

Odrób w domu wuef, bo nauczyciel rozlicza z przysiadów

„Proszę przerobić z dzieckiem rozdział 19 i zrobić ćwiczenia od strony 34 – 37”; „Liczba zadań jest ogromna, a większość to od strony do strony - z matematyki panią poniosło... i nawet z plastyki mają zrobić, i wysłać pani pdf prace”; „Właśnie zobaczyłam pocztę córki pełną maili od nauczycieli z zadaniami. Nawet nauczycielka wf zadała pracę pisemną, bo pan dyrektor będzie nauczycieli z tego rozliczał ... Brak słów” - to tylko niektóre wpisy rodziców, którzy przez miniony weekend dostali od nauczycieli swoich dzieci maile, a w nich edukacyjne wytyczne na najbliższy tydzień.

Stało się tak zaraz po tym, jak szef resortu edukacji Dariusz Piontkowski, informując o wydaniu rozporządzenia zamykającego przedszkola i szkoły, tłumaczył jednocześnie, że ta kwarantanna to żadne ferie i żeby sobie dzieci nie myślały, że mają wolne. Rodzice też.

I faktycznie: jak Polska długa i szeroka wychowawcy, chcąc spełnić swój nauczycielski obowiązek, przesłali rodzicom dokładnie rozpisany plan na każdy dzień. I esemesa przypominającego też. Żeby nikt nie miał wymówki.

Nauczanie domowe, czyli home office to też nie ferie

Przynajmniej w Polsce szkoła jest tak skonstruowana, że dziecko nabiera edukacyjnych szlifów dzięki nauczycielom. To oni kontrolują realizację podstawy programowej, obserwują rozwój ucznia, w razie potrzeby są w kontakcie z jego rodzicami, by wspólnie zaradzać jakimś rodzącym się kłopotom. Oni też kontrolują proces nauki. Tłumaczą, przekładają na bardziej zrozumiały język, a potem weryfikują przyswajanie wiedzy zadając zadania i je następnie sprawdzając - wskazując uczniowi miejsce, gdzie się potknął. Taka ich praca, za to biorą pieniądze. Trzeba przyznać: ciężko zarabiane.

Nikt też nie ma wątpliwości, że obecna sytuacja w naszym kraju jest bez precedensu. Owszem, nie brakuje w historii przykładów kart, na których w dobie ogromnego zagrożenia, czy tragedii musieliśmy być razem (i byliśmy, może za krótko, ale jednak). Dzisiaj zaś musimy być razem, a jednak osobno. To wymagające dla wszystkich nas. Dla nauczycieli, dyrektorów szkół, rodziców, wreszcie samych uczniów też. 

Teraz dziecko jest pozbawione funkcji kontrolnej nauczyciela. Owszem, ten mailowo może przesłać zadania do zrobienia, ale już procesu ich robienia nie będzie obserwował, na pojawiające się błędy nie będzie mógł od razu reagować i je korygować. Wreszcie nie będzie pewny, czy je dziecko zrobiło samo. Dlatego wielu rodziców w miniony weekend przeczytało w swoich skrzynkach mailowych, żeby się w cały proces włączyli. I to solidnie. 

Szkoda tylko, że przy okazji wszyscy jakby pozapominali, że koronawirus dziwnym trafem samych rodziców nie ominął. Część z nich jest na home office, co też nie jest urlopem. Swoje trzeba zrobić i odsiedzieć, z tą różnicą, że w murach, które dobrze znamy. Ale tak jak w normalnej pracy, tak samo w home office nie można nagle wszystkiego rzucić, żeby tłumaczyć dziecku tabliczkę mnożenia, formy odmiany rzeczownika, czy pokazać na mapie prawe dopływy Wisły. 

Trzeba też wspomnieć o tych rodzicach, którzy na żaden home office nie mogą sobie pozwolić. Koronawirus koronawirusem, ale oni tak jak wcześniej codziennie udają się do pracy. I znowu: nikt ich nie zwolni w środku pracy, bo jemu dziecku mylą się południki z równoleżnikami. Inna część rodziców przez zaistniała sytuację po prostu nie będzie miała pracy - ich umowy zlecenia i o dzieło przestaną funkcjonować. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że oni z kolei będę skoncentrowani na poszukiwaniu środków do życia, a nie wchodzenia w buty domowego nauczyciela, bo trochę przecież nauczanie domowe do tego się sprowadza.

Przecież już wiadomo, że to nie potrwa dwa tygodnie

Wielu ma pretensje do rządzących, że nie mówią nam wszystkiego. Ale tak się właśnie zarządza kryzysem. A też niektóre rzeczy są przecież oczywiste. Tak jak to, że rozporządzenie zamykające polskie przedszkola i szkoły potrwa dłużej niż pierwotnie zakładano: do 25 marca. Wystarczy uświadomić sobie, że zaczęło obowiązywać 12 marca, gdy było raptem 20 paru zakażonych. Wszystkie modele matematyczne jednoznacznie wskazują, że do 25 marca zarażonych koronawirusem nad Wisłą może być już parę tysięcy ludzi. I co? Wtedy asze szkoły otworzą swoje podwoje? Bądźmy poważni.

Czy zatem jest sens udawać i kreować rzeczywistość, w której rok szkolny trwa, ale online? Przecież najbardziej ostrożni wirusolodzy twierdzą, że epidemia będzie trwać co najmniej do końca kwietnia. Czy zatem nie lepiej zrobić tak, jak chociażby - z góry przepraszam za porównanie - w wielu dyscyplinach sportowych, gdzie zakończono już teraz rozpisane na cały sezon rozgrywki i rozpoczęto przygotowania do kolejnych? 

Owszem, nie każdy uczeń jest w tej samej sytuacji. W najtrudniejszej są przygotowujący do egzaminów ośmioklasiści, którzy podsumowanie wiedzy mają zaplanowane na trzecią dekadę kwietnia oraz maturzyści, zdający tradycyjnie egzaminy na początku maja. I pewnie o nich myślał minister edukacji mówiąc o planach związanych z przemodelowaniem roku szkolnego. Bez wątpienia będzie to kłopot organizacyjny i logistyczny, ale do przeprowadzenia. W odróżnieniu od wyciągania na siłę, za uszy roku szkolnego dla wszystkich.

Dodawanie ułamków czy poznawanie emocji?

Wciąż jeszcze mamy do czynienia z dziecięco-młodzieńczym entuzjazmem: hura, nie ma szkoły, jest fajnie. Ale za parę tygodni dojdzie do tego też rosnąca irytacja, nuda, a również strach. Nie tylko uczniów. Pomagającym im w edukacji online rodziców też jak najbardziej. Efektywność tych działań będzie podążała w odwrotnym kierunku niż nerwy.

W takich zaś okolicznościach nauczyciele zaczną podsumowywać rok szkolny, który niespodziewanie w drugiej połowie musiał stać się online. Zaczną wystawiać oceny końcowe. A co z weryfikacją pogłębianej wiedzy w szczególnych warunkach przez ostatnie tygodnie? Może jakieś testy, egzaminy wewnętrzne?

Warto, chociaż na chwilę, wyobrazić sobie, w jakiej będziemy wszyscy kondycji psychicznej, pod pręgierzem każdego dnia rosnących liczb na czerwonym czy żółtym pasku. My, dorośli, z mniej lub bardziej poukładanymi emocjami oraz dzieci, które dopiero co przecież je poznają, tak jak swoje reakcje na nie. I w takich okolicznościach nauczyciele odpytają z zadanego online wierszyka? Albo sprawdzą, czy uczeń łapie twierdzenie Pitagorasa? 

REKLAMA

Od kilkunastu dni (i pewnie przez co najmniej kilkanaście następnych) słyszymy, że zdrowie jest ważniejsze. A w tych trudnych dniach kondycja psychiczna będzie równie ważna jak fizyczna.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-04T22:18:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T19:57:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T15:45:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T13:25:13+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA