REKLAMA

Idą mrozy i śniegi, a w Polsce nie ma węgla. Jeszcze chwila i będziemy siedzieć po ciemku, szczękając zębami z zimna

Śnieg, mróz, brak węgla, przerwy w dostawie prądu. Wystarczy, że spełnią się prognozy meteorologów, a ta zima na długo zapadnie nam w pamięć. W tej chwili w składach opału węgla nie ma i trzeba czekać nawet do końca stycznia. Kopalnie dla klientów indywidualnych wprowadziły za to limity.

Idą mrozy i śnieg, a w Polsce nie ma węgla. Za chwilę będziemy siedzieć po ciemku, szczękając zębami z zimna
REKLAMA

Synoptycy zapowiadają jedną z najmroźniejszych zim od lat. Tymczasem w Polsce zaczyna brakować węgla. Rezerwy są na wyczerpaniu nie tylko w spółkach energetycznych. Indywidualni odbiorcy też mają problem, żeby się zaopatrzyć w opał. Nie dość, że wyłączą nam światło, bo polskie elektrownie nie nadążają z produkcją prądu, to siedząc w ciemności, będziemy szczękać zębami z zimna.

REKLAMA

W odpowiedzi słyszę, że nie ma żadnych szans. I radę: by uzbroić się w cierpliwość. Zamówienia są na koniec stycznia. A na teraz, tak na szybko, można kupić tylko 8 worków. Podobne rozmowy przeprowadzam jeszcze w kliku składach opału. Z takim samym rezultatem. Przy okazji dowiaduję się, że z zakupem węgla problemy są co najmniej od kilku tygodni. Pan Ryszard tonę kupił jeszcze za 1300 zł w połowie listopada. Ale też musiał swoje odczekać. 

REKLAMA

Takie same opowieści słyszę od znajomych w Siemianowicach, Chorzowie i Katowicach.

Ale to nie jest tak, że wszystkie punkty zostały do cna wymiecione. Czasami rzucają węgiel. Dokładnie jak papier toaletowy w PRL-u.

REKLAMA
REKLAMA

Kopalnie PGG reglamentują sprzedaż

Szukając węgla na zimę, można udać się do punktów sprzedaży działających przy poszczególnych kopalniach. Ale tutaj też panują różne zasady. W należącej do Polskiej Grupy Górniczej KWK Mysłowice-Wesoła indywidualni klienci węgla nie mogą kupić. Już od sierpnia. 

REKLAMA

Zdecydowanie więcej szczęścia mają kupujący w KWK Piast-Zimowity. Ale żeby radość nie była za wielka, to prowadzona tutaj sprzedaż jest limitowana.

Pięć ton na jeden środek transportu, sprzedaż tylko za gotówkę - informują mnie w kopalni w Bieruniu. 

REKLAMA

Nie inaczej jest w katowickiej KWK Staszic-Wujek. Też tylko za gotówkę i koniecznie z własnym transportem. Ale za jednym razem kupić więcej niż cztery tony. Bardzo podobnie jest w KWK ROW w Rybniku. Tutaj wymogiem też jest gotówka i własny środek transportu. Jedyna różnica to limit węgla: 3 tony.

REKLAMA

PGG produkuje o wiele mniej węgla

Jak się okazuje, problem z podażą ma co najmniej kilka źródeł. Na jeden z nich zwraca uwagę Bogusław Hutek, szef „Solidarności” w PGG. Podkreśla, że zamówienia na 2020 r. sugerowały wydobycie na poziomie 30 mln ton rocznie, z czego 18 mln ton miało trafić do energetyki. Tymczasem na początku 2020 r. energetyka zrezygnowała nagle z 6 mln t.

REKLAMA

Spowodowało to, że PGG, która zainwestowała ok. 1,5 mld zł w tym czasie pod wydobycie 30 mln ton, nie miała zwrotu pieniędzy, gdyż nie było założonej sprzedaży węgla – przekonuje Hutek.

W ten sposób produkcję w PGG wyhamowano do 23,5 ton rocznie. Hutek uważa, że można ją zwiększyć, ale potrzeba pieniędzy i czasu: jakieś pół miliarda złotych i dwóch lat. Teraz nie ma gotowego rozwiązania. Poza zwiększeniem importu węgla, z czym górnicy od lat walczą. 

REKLAMA

Węgiel: brakuje wagonów do transportu

Ale brak węgla w kopalniach to niejedyny problem. Zapotrzebowanie jest tak ogromne, że w PGG właściwie non stop prowadzone są załadunki i zaczyna brakować wagonów do przewozu węgla. O tym jak natężony jest teraz ruch niech świadczy, że tylko w listopadzie PGG załadowała blisko 1000 transportów. W ciągu doby ładowano przeciętnie 1,9 tys. węglarek. Tymczasem tylko do końca roku trzeba w ten sposób dostarczyć jeszcze ok. 1,6 mln ton węgla.

REKLAMA

Na razie braki obowiązkowych zapasów węgla, na 30 dni, zgłosiły do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) 23 firmy. Jednak przy takich problemach z transportem ich liczba może błyskawicznie wzrosnąć. Dlatego – żeby nie pogłębiać kryzysu – PKP Cargo ma skierować dodatkowych 1,5 tys. wagonów, które miały wozić kruszywo do transportu węgla.

Pogoda nam tym razem nie pomoże

Jak na złość synoptycy ostrzegają, że zima 2021/2022 będzie wyjątkowo ciężka. Meteorologii i Gospodarki Wodnej zapowiada śnieg i mróz. W styczniu w całym kraju ma leżeć śnieg. I będzie naprawdę zimno. Najchłodniej – biorąc pod uwagę nawet wieloletnie średnie – ma być na południu Polski: od Wrocławia, po Kraków i Zakopane.

REKLAMA

Ciepło z węgla może więc okazać się jeszcze bardziej deficytowe niż teraz. I to w ciągu zaledwie kilku najbliższych tygodni.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-14T14:13:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T13:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T09:11:54+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T08:22:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T06:39:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T18:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T14:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T12:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T10:47:04+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T10:44:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA