REKLAMA

Można od ręki zlikwidować opóźnienia pociągów. Wystarczy jeden podpis

Można też sprawić, żeby pociągi w Polsce jeździły znacznie szybciej. Mamy przecież coraz więcej składów, które mogą osiągać prędkość 160 km/h, remontujemy tory, żeby móc po nich jeździć 160 km/h, a mimo to jeździmy 130 km/h. Dlaczego? Przez jeden bardzo stary przepis.

Można od ręki zlikwidować opóźnienia pociągów. Wystarczy jeden podpis
REKLAMA

To rzeczywiście wygląda trochę jak absurd: specjalnie po to, żeby jeździć szybko kupujemy nowe składy pociągów. Specjalnie po to remontujemy tory. A jak już moglibyśmy jeździć na wielu trasach pociągami z prędkością 160 km/h, to nie jeździmy, bo pojawia się nakaz redukcji prędkości do 130 km/h. I tak marnujemy miliardy złotych.

REKLAMA

Na przykład na pięknie wyremontowanej trasie z Warszawy do Radomia tylko sześć z dziesięciu pociągów PKP Intercity jeździ z prędkością 160 km/h.

Wielka kompromitacja programu modernizacji kolei

Dlaczego, skoro mogłyby wszystkie? Rzecz w tym, że przepisy mówią, że jeśli skład osiąga prędkość 140-160 km/h, musi go obsługiwać dwóch maszynistów. A maszynistów na kolei brakuje, więc jeździć szybciej nie wolno. Ekspert kolejowy z dwumiesięcznika „Z biegiem szyn” Karol Trammer, powiedział „Dziennikowi Gazeta Prawnej”, że to wielka kompromitacja programu modernizacji kolei, bo po co wydajemy te miliardy na przebudowę linii, na nowe szybkie składy, skoro szybko jeździć nie mogą? Według niego przepis o dwóch maszynistach nie ma żadnego uzasadnienia.

Ale może jednak ma - tak jest po prostu bezpieczniej? No i tu dochodzimy do tego, przepis ten jest po prostu archaiczny, stworzony został 20 lat temu, kiedy technologie były zupełnie inne.

Ministerstwo Infrastruktury chce, ale UTK ma problem

Ba! Nawet Ministerstwo Infrastruktury wie doskonale, że te przepisy to staroć i prowadzą do absurdu. Nawet już ubiegłego lata resort przygotował odpowiedni projekt rozporządzenia, mówiący, że przy prędkości 130-160 km/h wystarczy jeden maszynista. Wystarczyłby ten jeden dokument, żeby nie tylko jeździć szybciej, ale w efekcie, jak za machnięciem czarodziejską różdżką, zmniejszyć od ręki opóźnienia pociągów.

REKLAMA

I co? I nic. Urząd Transportu Kolejowego zablokował tę zmianę, negatywnie opiniując projekt rozporządzenia. Ministerstwo Infrastruktury niby nie odpuszcza, mówi, że będzie prowadzić kolejne analizy dotyczące bezpieczeństwa, co do którego nie był przekonany UTK. Tylko że to trwa już od roku, a to, że pociąg nie przyjeżdża punktualnie, staje się już standardem.

A do tego paliwa na stacjach coraz tańsze, co zmniejsza presję na przesiadanie się do pociągów. Właśnie marnujemy doskonałą okazję do zerwania z samochodowa wyrytą w sercach Polaków.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA