Zalando decyduje się na rozszerzenie swojej oferty w Polce o używaną odzież. To nie pierwszy przypadek - w przeciągu kilku ostatnich lat sporo firm zaczęło interesować się rynkiem secondhandów.

Auchan, H&M, LPP, Zalando - wszystkich łączy zainteresowanie się odzieżą używaną. Jedni je zbierają, drudzy sprzedają, ale każdy z nich ewidentnie próbuje przyjrzeć się i uszczknąć coś dla siebie z popularności, jaką się cieszy.

Zalando poinformowało, że będzie kontynuować sprzedaż używanych ubrań - mają one niebawem znaleźć się m.in. na polskiej wersji platformy.
W październiku Zalando Pre-own pojawi się u klientów w Belgii, Francji, Holandii i Polsce
– poinformował sklep.
Pół roku po udostępnieniu w Niemczech i Hiszpanii, firma wykonuje więc kolejny krok, aby wprowadzić do szerszego obiegu odzież używaną. Jak zaznacza, celem jest zrewolucjonizowanie mody opierającej się na ubraniach z odzysku.
Zalando jest dziś jedną z największych platform zajmujących się sprzedażą odzieży w internecie. W serwisie znaleźć można popularne marki, takie jak adidas, Converse, Nike czy The North Face, a także ciuchy z wyższej półki od Calvina Kleina czy Tommy'ego Hilfigera.
Lumpeksy kwitną
Sklepy już od jakiegoś czasu wprowadzają na swoje półki używane ubrania. Rok temu pisaliśmy na Bizblog.pl o tym, że H&M startuje ze swoim Sellpy.
Auchan wraz z firmą Patatam w lutym postanowił zająć się sprzedażą damskich i dziecięcych ubrań po zaledwie kilka euro. Miało to jednak miejsce tylko na terenie kilku francuskich placówek i na razie było jedynie startem dla planowanej w przyszłości szerszej działalności na rynku secondhandów.
W Polsce używane ubrania zdobywają coraz większą popularność, a niegdyś obskurne lumpeksy zmieniają się w nowoczesne sklepy z dobrej jakości odzieżą na wagę. Duży wpływ mógł mieć na to rozwój platform aukcyjnych typu OLX czy Allegro, na których powszechne stało się wystawianie produktów z drugiej ręki.
Konsumenci coraz chętniej sięgają po odzież z odzysku, na co (powoli) zaczynają reagować koncerny, dla których jest to też szansa na dodatkowy zarobek przy relatywnie niewielkich wydatkach. Szacuje się, że polski rynek secondhandów może być wart nawet 6 mld złotych.
Przykładem dobrze prosperującej polskiej firmy, będącej sieciówkowym secondhandem jest Vive Profit. Od kilku lat rozwija się on i otwiera kolejne punkty na terenie całego kraju. Z kolei LPP zaangażowało się już jakiś czas temu w akcję polegającą na ustawianiu w należących do nich sklepach Reserved, House czy Mohito, minikontenerów, do których klienci mieli wrzucać swoje ubrania. Te trafiały później do potrzebujących i bezdomnych.