REKLAMA

Firma zwalnia w czasie kryzysu? I tak dostanie od rządu pieniądze na... ratowanie miejsc pracy

100 mld zł w formie częściowo bezzwrotnych subwencji trafi do polskich firm w ramach „tarczy finansowej”. Ogłoszony przez premiera program ma służyć ratowaniu polskich firm i ochronie miejsc pracy. Przepisy skonstruowano jednak tak niefortunnie, że wbrew intencjom rządu bezzwrotną w 75 proc. subwencję dostaną także ci przedsiębiorcy, którzy w czasie kryzysu nawet do zera zetną zatrudnienie.

Pomoc dla firm. Firma może zwolnić pracowników, ale i tak dostanie pieniądze od państwa
REKLAMA

Fot. Krystian Maj/KPRM

Za techniczną stronę realizację wartego 100 mld programu odpowiada Polski Fundusz Rozwoju. PFR przygotował specjalny przewodnik, który wyjaśnia zasady ubiegania się o subwencję.

REKLAMA

O subwencję mogą starać się firmy, które zatrudniają co najmniej 1 pracownika (według stanu na 31 grudnia 2019), nie zalegają z podatkami i nie znajdują się w postępowaniu restrukturyzacyjnym czy upadłościowym. Warunkiem otrzymania pieniędzy nie jest jednak powstrzymanie się od zwolnień pracowników.

Motywacją do utrzymania zatrudnienia na jak najwyższym poziomie w stosunku do końca zeszłego roku jest mechanizm zwrotu subwencji. Tak wygląda w przypadku mikroprzedsiębiorstw, czyli firm zatrudniających do 9 pracowników i osiągających do 2 mln euro obrotu rocznie:

 class="wp-image-1126790"

Jeśli w ciągu 12 miesięcy średnie zatrudnienie wyniesie 100 proc. stanu z 31 grudnia 2019 roku, to zwrócimy zaledwie jedną czwartą otrzymanej kwoty. Jeśli zatrudnienie spadnie, zwrócić będziemy musieli proporcjonalnie więcej, nawet 75 proc. subwencji.

Wystarczy płaca minimalna

„Formuła zwrotu subwencji finansowej ma na celu ochronę miejsc pracy i promocję zatrudnienia. Spadek o 10 proc. liczby pracowników powoduje zwiększenie kwoty zwrotu subwencji finansowej o 10 proc. wartości całkowitej, co stanowi silny bodziec dla beneficjentów programu do utrzymywania miejsc pracy, co umożliwia otrzymane wsparcie finansowe” – tłumaczy PFR.

Mechanizm oparty na średnim zatrudnieniu w ciągu roku nie jest jednak doskonały. W praktyce umożliwia bowiem nawet zwolnienie wszystkich pracowników i otrzymanie całej „nagrody” za utrzymanie zatrudnienia.

Jeśli kluczową kwestią jest utrzymanie średniej liczby pracowników w ciągu roku od otrzymania subwencji, to nic nie stoi na przeszkodzie, by przedsiębiorca w czasie stanu epidemii i hibernacji gospodarki zwolnił wszystkich pracowników, a już po zniesieniu kwarantanny zatrudnił nowych, nawet na gorszych warunkach, byle utrzymać średnią zatrudnienia.

PFR wymaga jedynie, by każdy pracownik w dowolnych kolejnych 3 miesiącach do 31 grudnia 2020 r. zarabiał na poziomie płacy minimalnej.

Mikroprzedsiębiorcy zatrzymają dla siebie 16 mld zł

PFR szacuje, że z tarczy finansowej dla mikrofirm skorzysta około 350 tys. przedsiębiorców. Fundusz zakłada, że średnia wartość bezzwrotnej części subwencji wyniesie 65 proc., czyli mikroprzedsiębiorcy zatrzymają łącznie 16,2 mld zł.

Pieniądze na tarczę finansową mają pochodzić z emisji obligacji przez Polski Fundusz Rozwoju. Te potem kupi NBP. PFR uzyskane tą drogą pieniądze zaś przekaże beneficjentom, czyli polskim firmom. Bezzwrotną część subwencji mają pokryć obligacje Skarbu Państwa.

REKLAMA

Dzięki takiemu zabiegowi te pieniędzy nie będą obciążać długu publicznego. W innym przypadku przekroczenie progu zadłużenia na poziomie do 60 proc. PKB oznaczałoby cięcie wydatków rządowych, co najbardziej odbiłoby się na budżetówce.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-04T22:18:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T19:57:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T15:45:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-04T13:25:13+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA