Pływalniom, stadionom i halom dają w Polsce maks. pół roku. Potem zostaną zamknięte na cztery spusty
Rekordowe rachunki za prąd drenują już powoli kieszenie wszystkich. Po rozmowie ze Zbigniewem Szwarcem, wiceprezesem Stowarzyszenia Polskie Aquaparki i Pływalnie, wiem, że za chwilę będzie jeszcze gorzej. Niestety inni nasi rozmówcy mówią w bardzo podobnym tonie. Przekonują, że ta zima może być na tyle trudna, że w pół roku będzie można zamknąć sport w Polsce. I rynek wystawienniczy też będzie mógł się zwijać. Bo to, co jeszcze udało się uchronić w pandemii, kryzys energetyczny dopadnie teraz.

W Brzegu Dolnym, ze względu na drastyczne podwyżki cen energii, samorządowcy zdecydowali o zamknięciu krytej pływalni. Podobną decyzję podjął Ośrodek Sportu i Rekreacji w Suwałkach. Wszystko przez lawinowo rosnące koszty utrzymania obiektu. Po rozmowie ze Zbigniewem Szwarcem wiem, że to niestety nieodosobnione przypadki.
Im większa pływalnia, tym większy kłopot. Koszty utrzymania rosną nawet dziesięciokrotnie i często zbliżają się nawet do 3 mln zł rocznie. I to bez kosztów energii cieplnej.
Przez rekordowe rachunki za prąd jest gorzej niż w pandemii COVID-19
Ale to jeszcze nie wszystkie problemy. Nie zapominajmy o spadku frekwencji. Już pandemia dała się pływalniom we znaki, a teraz ma być jeszcze gorzej. Przez rekordową inflację Polacy mają do dyspozycji coraz mniej pieniędzy i czas spędzony na pływalni spada ostro w dół na liście priorytetów. Eksperci szacują, że pływalnie muszą liczyć się z mniejszą liczbą klientów na poziomie nawet 20-40 proc.
Otwarcie na nowo pływalni, nawet po krótkiej przerwie, może potrwać nawet miesiące. Już nie chodzi wyłącznie o parametry samej wody, ale chociażby o rekrutację pracowników.
Za pół roku może dojść do zamknięcia polskiego sportu
Zdaniem mojego rozmówcy to wszystko powoduje sporą niepewność właścicieli pływalni i innych obiektów rekreacyjnych. Nikt tak naprawdę nie wiem, co będzie za parę tygodni, a co dopiero miesięcy.
Ale może reprezentant aquaparków i pływalni trochę przesadza i aż tak źle nie jest? Owszem, pływalnie wydawać muszą dodatkową kasę na dbanie o kondycję i temperaturę wody, ale czy to też dotyczy innych obiektów sportowych? Sprawdzamy. Na przykład wymieniana wśród faworytów do mistrzostwa Polski w tym sezonie ligowym piłkarska Pogoń Szczecin tez musi już przeglądać każdą złotówkę z każdej strony. Nie ma innego wyjścia: trzeba będzie zaciskać pasa.
Branża eventowa też pod ścianą przez rekordowe rachunki
Kłopot z rekordowymi rachunkami za prąd i ciepło mają nie tylko obiekty sportowe. Na spore kłopoty szykuje się również branża MICE (Meetings, Incentives, Conferences, Exhibitions).
Międzynarodowe Targi Poznańskie nie zamierzają jednak czekać na najgorsze z założonymi rękami. Już od pewnego czasu prowadzony jest tutaj proces dywersyfikacji źródeł energii i racjonalizacji jej zużycia. Obecnie na dachu jednego z budynków pracują już turbiny wiatrowe wytwarzające energię, która jest wykorzystywana m.in. do zasilania serwerowni.