REKLAMA
  1. bizblog
  2. Energetyka

Europę przed kryzysem energetycznym uratowała łagodna jesień. Za rok będzie nam łatwiej

Myślicie pewnie, że Europa na razie radzi sobie z kryzysem energetycznym dzięki właściwym decyzjom, jak chociażby nakaz wypełnienia unijnych magazynów gazu do 1 listopada na poziomie co najmniej 80 proc. Ale to nie jest do końca prawda. Okazuje się, że gdyby nie wyjątkowo łagodna jesień, to plan Putina mógłby się powieść i Stary Kontynent byłby przyciśnięty do energetycznej ściany. Trudno więc się dziwić, że Bruksela nie chce być dłużej w ten sposób uzależniona od pogody. Stąd m.in. podpisanie memorandum wodorowego z Japonią.

25.12.2022
12:33
cena-gazu-w-Europie-podwyzki-cen
REKLAMA

Chociaż Bruksela nakazała wypełnić magazyny gazu w 80 proc. do początku października, to większości krajów udała się ta sztuka wcześniej. Zapełnianie surowcem trwało też rekordowo długo, bo do 18 listopada. Ale, że teraz zima daje się mocniej we znaki, to też stan tych zapasów jest znacznie mniejszy niż jeszcze parę tygodni temu. Średnia (na 17 grudnia) wynosi lekko ponad 84 proc. Ale już tylko cztery kraje mają swoje magazyny wypełnione w co najmniej 90 proc.: Chorwacja (92,79 proc.), Polska (96,27 proc.), Portugalia (94,81 proc.) i Hiszpania (93,62 proc.). Na przykład w przypadku Holandii, Węgier i Słowacji gazowe zapasy są już nawet poniżej 80 proc. Tym samym pojawia się coraz więcej znaków zapytania, jak Europa przygotuje się energetycznie już na przyszły sezon, nie mogąc liczyć tak jak do tej pory na gaz z Rosji. Już teraz bowiem okazuje się, że mogło być bardzo źle - mimo magazynowej polityki Brukseli - gdyby nie wyjątkowo łagodna aura tej jesieni.

REKLAMA

Kryzys energetyczny stonował dzięki łagodnej jesieni

Okazuje się, że Europa ochronę przed kryzysem energetycznym wywołanym przez Rosję nie zawdzięcza wcale w głównej mierze nadaktywności państw członkowskich w kwestii jak najszybszego wypełnienia swoich magazynów gazu. Owszem, poszło bardzo sprawie, ale wcale nie to w głównej mierze nas uratowało przed kłopotami. To co w takim razie? Wyjątkowo ciepła jesień. Dzięki sprzyjającej aurze, jak zauważa Reuters, zużycie gazu głównie w Europie Północno-Zachodniej gwałtownie spadło zarówno w październiku, jak i listopadzie. 

Jak znaczące były to spadki? Na terenie Niemiec, Holandii, Belgii i Luksemburgu w październiku łączne zużycie gazu spadło w sumie o 26 proc., a w listopadzie o 25 proc. - w porównaniu z poprzednią dziesięcioletnią średnią sezonową. Dla przykładu całego zjawiska w podobny sposób stopniała liczba dni z ciepłymi kaloryferami we Frankfurcie - o 46 proc. w październiku i 13 proc. w listopadzie. Z kolei wysokie ceny surowca spowodowały ograniczenie zużycia przemysłowego przez dużych użytkowników gazu w sektorach żelaza i stali, cementu, ceramiki, produkcji szkła, hutnictwa, chemii i nawozów.

Jeśli odjąć konsumpcję przemysłową, która jest stosunkowo niewrażliwa na temperatury, to łagodniejsza pogoda odpowiadała za prawie cały spadek konsumpcji nieprzemysłowej - przekonuje John Kemp, starszy analityk rynkowy z Reuters.

Ratunkiem jest wodór? Japonia pomoże Europie

Bruksela jest świadoma, że gdyby nie łagodna pogoda, kryzys energetyczny zdecydowanie mocniej dałby się we znaki. I teraz Komisja Europejska dwoi się i troi, żeby to jak najszybciej zmienić i już nie być aż tak uzależnionym od aury. Np. Niemcy uruchomili alternatywny terminal LNG. Zdaniem wicekanclerza Roberta Habecka to bardzo ważny krok dla bezpieczeństwa dostaw w Niemczech i jednocześnie recepta na brak gazu z Rosji. Ale UE stawia też na rozwiązania systemowe. Tak jak w przypadku podpisania memorandum z Japonią w zakresie współpracy na rynku wodoru, co miało miejsce na początku grudnia. Celem jest zwiększenie produkcji, handlu, transportu, przechowywania, dystrybucji i wykorzystania odnawialnego i niskoemisyjnego wodoru. W dokumencie określono zestaw obszarów, w których rządy, podmioty przemysłowe, instytucje badawcze i władze lokalne w UE i Japonii będą zachęcane do współpracy. 

REKLAMA

Japonia wyrasta na światowego potentata wodorowego. Kraj kwitnącej wiśni zamierza do 2030 r. produkować co roku 3 mln ton wodoru, a do 2050 r. to ma być nawet 20 mln t wodoru rocznie. Japonia już w 2017 r., jako pierwsze państwo na świecie, przyjęła krajową strategię wodorową. Swoje plany w tym zakresie ma też przemysł. I tak w 2020 r. Toyota Motor Corporation oznajmiła, że u podnóży góry Fuji chce stworzyć prototyp miasta przyszłości, w którym transport zasilany jest wyłącznie wodorem. Z kolei w 2023 r. Mitsubishi Power planuje uruchomić park wodorowy w Takasago Machinery Works, gdzie będzie można wyprodukować wodór i go przechowywać na potrzeby własnej działalności. 

Nigdy wcześniej świat nie dążył do wykorzystania wodoru na tak dużą skalę. Robimy stały postęp w kierunku dekarbonizacji społeczeństwa, ponieważ znajdujemy sposoby, aby uczynić wodór bardziej praktycznym źródłem energii. Jestem przekonany, że energia wodorowa zmieni świat - twierdzi Morikawa Tomoko, dyrektor naczelna działu inżynierii turbin gazowych w Energy Transition & Power HQ.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA