Lokalizacja dla drugiej elektrowni jądrowej już wybrana. Ale będziemy udawać, że tak nie jest
Oficjalnie na wskazanie drugiej lokalizacji dla elektrowni jądrowej w Polsce możemy jeszcze czekać dwa lata. Tylko że chyba nie ma większego sensu, żeby aż tak długo to trwało. Zdecydowanym faworytem, środowisk politycznego, naukowego i też społecznego - jest Bełchatów. Każde inne miejsce o tak szerokim poparciu może pomarzyć.

Oficjalnie wyścig o drugą lokalizację dla elektrowni jądrowej jeszcze nie jest rozstrzygnięty. Marzena Czarnecka, szefowa Ministerstwa Przemysłu, w trakcie niedawnej konferencji „Energia, nauka, przemysł”, zorganizowanej przez Szkołę Biznesu Politechniki Śląskiej, przekonywała, że nic jeszcze nie jest pewne.
Nie jest jeszcze wybrana do końca ta lokalizacja, to wynika z kilku elementów - stwierdziła.
Faworytami są Bełchatów i Konin, a w rezerwie Kozienice i Połaniec. Ostateczny wybór ma nastąpić do 2027 r., rozpoczęcie budowy zaplanowane jest na 2032 r., a uruchomienie pierwszego reaktora w 2040 r.
Jest się o co bić. Budowa elektrowni jądrowej niesie ze sobą sporo korzyści, począwszy od miejsc pracy, a na przyszłych podatkach płaconych samorządom kończąc.
Elektrownia jądrowa: Bełchatów gotowy sejsmicznie
O tym, jakim poparciem cieszy się lokalizacja w Bełchatowie, można było się przekonać w trakcie organizowanej w ostatni weekend konferencji „Od węgla do atomu. Bełchatów przyszłości”.
Jako Grupa PGE widzimy Bełchatów jako miejsce, w którym może zostać zlokalizowana druga elektrownia jądrowa w Polsce – z uwagi na unikalne zaplecze infrastrukturalne, doświadczoną kadrę i silne poparcie lokalnych społeczności. To projekt, który buduje bezpieczeństwo energetyczne Polski i może zapewnić tysiące miejsc pracy, stabilne dochody dla samorządów i realne perspektywy rozwoju dla całego regionu - nie ma żadnych wątpliwości Maciej Górski, wiceprezes ds. operacyjnych PGE.
Bełchatów ma też pasować na lokalizację drugiej elektrowni jądrowej w kraju ze względu na sejsmiczną aktywność regionu, co potwierdzają notowania stacji należącej do Kopalni Bełchatów. Zgodnie z rządowym rozporządzeniem obiekty energetyki jądrowej można lokalizować na terenie, na którym w ciągu dziesięciu tysięcy lat nie wystąpiło trzęsienie ziemi odpowiadające magnitudzie ok. 7 w skali Richtera.
Stacja odnotowała ponad 1300 zjawisk sejsmicznych o magnitudach lokalnych od 1 do 4,6 w skali Richtera. W ostatnich latach obserwowana jest ich niewielka aktywność prowadząca do całkowitego zaniku - przekonuje Jacek Kaczorowski, prezes zarządu PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A.
Związkowcy: zbudowaliśmy jedną elektrownię, wybudujemy drugą
Za Bełchatowem opowiadają się politycy regionalnego i centralnego szczebla, samorządowcy i naukowcy. W celu przygotowania tej analizy lokalizacyjnej powołano do życia konsorcjum instytucji naukowych i projektowych w składzie: Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Główny Instytut Górnictwa – Państwowy Instytut Badawczy w Katowicach, Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie, Poltegor-Instytut – Państwowy Instytut Badawczy we Wrocławiu. Sami samorządowcy nie mają żadnych wątpliwości co do tej inwestycji.
To bardzo ważna kwestia i realne działanie w ramach transformacji energetycznej naszego regionu. To inwestycja, która napisze nowy rozdział Bełchatowa i regionu bełchatowskiego - uważa Patryk Marjan, prezydent Bełchatowa.
Więcej o elektrowni jądrowej przeczytasz w Bizblogu
Pomysł popierają też związkowcy z Bełchatowa. Za lokalizacją elektrowni jądrowej Bełchatowie mają, ich zdaniem, przemawiać aspekty środowiskowe, gospodarcze i społeczne.
Jeśli będziemy mieli zgodę z zewnątrz na to, z Warszawy, z rządu, żeby ta lokalizacja była tutaj to pociągniemy ten projekt. Wybudowaliśmy jedną elektrownię, wybudujemy i drugą elektrownię - zapewnia Arkadiusz Błaszczyk, przewodniczący ZZ Kadry w Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów.