Wyrok z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 rozwiał wątpliwości dotyczące WIBOR. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że sama klauzula odwołująca się do wskaźnika referencyjnego, takiego jak WIBOR, nie powoduje znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta.

TSUE wskazał, że bank nie ma obowiązku przekazywania klientowi szczegółowej metodologii wyliczania wskaźnika referencyjnego. Jednocześnie potwierdził, że dyrektywa 93/13 o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich ma zastosowanie do takich umów – a więc sąd krajowy może badać przejrzystość konkretnej klauzuli.
To oznacza, że droga do kwestionowania zapisów o zmiennym oprocentowaniu nie została zamknięta. Ale – jak podkreślają prawnicy – nie będzie to powtórka z kredytów frankowych.
Prawda leży gdzieś po środku
Autorem jednej z pierwszych szczegółowych analiz wyroku jest mec. dr Dawid Rogoziński, autor książki „Klauzula oparta na WIBOR a unieważnienie umowy kredytu”. Jak zauważa ekspert, wyrok nie przynosi zaskoczenia.
Dzisiejszy (12 lutego 2026 r.) wyrok TS UE w sprawie WIBOR-u (C-471/24) nie przynosi wielkiego zaskoczenia. Tak, jak można się było tego spodziewać – Trybunał poszedł w ślad za opinią Rzecznik Generalnej Laili Mediny z 11 września 2025 r. i co do zasady podzielił jej stanowisko – wskazuje.
Zdaniem Rogozińskiego obie strony sporu mogą ogłaszać sukces.
Każdy dziś pewnie w Polsce znajdzie w tym wyroku coś dla siebie. Przedstawiciele banków i kredytobiorców obwieszczą pełny sukces. Prawda więc leżeć będzie zapewne gdzieś po środku – ocenia.
Nie każda nieprzejrzystość oznacza abuzywność
Najważniejszym wnioskiem z wyroku – w ocenie prawnika – jest to, że nawet uznanie klauzuli za nieprzejrzystą nie oznacza automatycznie jej abuzywności.
Rogoziński podkreśla, że nawet jeśli sąd krajowy uznałby, że postanowienie dotyczące zmiennego oprocentowania nie zostało wyrażone prostym i zrozumiałym językiem, to wciąż nie przesądza to o jego niedozwolonym charakterze.
To istotna różnica względem spraw frankowych.
Więcej w Bizblogu o kredytach mieszkaniowych
Dlaczego to nie będzie drugi frank
Prawnik wyraźnie odcina analogię do kredytów indeksowanych do CHF.
Tam ostatecznie sądy powszechne, a w końcu Sąd Najwyższy, skoncentrowali uwagę na tzw. klauzuli kursów tabelarycznych – przypomina.
Jak tłumaczy, mechanizm stosowany w kredytach frankowych pozwalał bankowi jednostronnie i w sposób nieweryfikowalny kształtować kurs waluty, co prowadziło do eliminacji całego mechanizmu waloryzacji, a w konsekwencji do nieważności umów.
W przypadku WIBOR sytuacja – jego zdaniem – wygląda zupełnie inaczej.
WIBOR nie był ustalany wewnętrznie w każdym banku z osobna – podkreśla.
Dodaje, że konstrukcja „WIBOR 3M/6M + stała marża banku” nie dawała kredytodawcy prawa do jednostronnego kształtowania zobowiązania klienta w trakcie wykonywania umowy. Wysokość oprocentowania była weryfikowalna i wynikała z obiektywnego wskaźnika oraz z góry określonej marży.
Trudniejsza droga dowodowa
Zdaniem Rogozińskiego ewentualne spory o WIBOR będą znacznie bardziej skomplikowane niż sprawy frankowe.
Nie wystarczy analiza językowa samego wzorca umowy. Konieczne będzie – jak wskazuje – sięgnięcie do dokumentów z etapu przedkontraktowego, a prawdopodobnie także do opinii biegłych. Sąd będzie musiał wyważyć, czy sposób ukształtowania praw i obowiązków stron rzeczywiście rażąco narusza interesy konsumenta.
Jak zauważa, nie chodzi o porównanie samych wartości odsetek, lecz o analizę konstrukcji normy umownej i jej ekonomicznych konsekwencji w zestawieniu z modelowymi rozwiązaniami – jak odsetki ustawowe czy inne rynkowe mechanizmy waloryzacyjne.
Jeśli nawet postanowienie okaże się nieprzejrzyste, ale nie będzie rażąco naruszać interesów konsumenta, może pozostać wiążące, jeśli sąd nie dopatrzy się rażącego naruszenia interesów konsumenta.
WIBOR podążał za rynkiem
Rogoziński zwraca też uwagę na aspekt ekonomiczny.
W jego ocenie choć WIBOR w ostatnich latach skakał niekorzystnie dla kredytobiorców, to podążał za zmianami siły nabywczej pieniądza i decyzjami banku centralnego dotyczącymi stóp procentowych.
Trybunał – jak podkreśla prawnik – nie dopatrzył się abuzywności w samej konstrukcji zmiennego oprocentowania ani w przeniesieniu ryzyka zmiany wskaźnika referencyjnego na kredytobiorcę.
Sprawy jednostkowe, nie systemowe?
Czwartkowy wyrok TSUE dotyczy umowy zawartej w 2019 r., gdy WIBOR był już oficjalnym wskaźnikiem referencyjnym w rozumieniu prawa unijnego. Rogoziński zwraca uwagę, że rynek będzie obserwował kolejne rozstrzygnięcia – zwłaszcza dotyczące starszych umów.
Jednak – jak wynika z jego analizy – jeśli zapadać będą wyroki kwestionujące kredyty oparte na WIBOR, będą to raczej sprawy jednostkowe, a nie zapowiedź kolejnego problemu systemowego na miarę franków.







































