Pączek jako benefit? W firmach to niemal standard. Aż 71 proc. pracowników może liczyć na słodki poczęstunek od pracodawcy. Tłusty czwartek coraz częściej jest wpisany w firmowy kalendarz. Bez wielkiej pompy, ale z kartonem pączków.

Tam, gdzie nie angażuje się firma, inicjatywę przejmują pracownicy. 12 proc. badanych deklaruje, że to zespół przynosi słodkości i dzieli się nimi spontanicznie. Ale nie wszędzie pachnie lukrem. Dla 14 proc. jest to po prostu zwykły dzień pracy – wynika z badania SmartLunch.
Mała rzecz, a robi atmosferę
Z drugiej strony aż 70 proc. ankietowanych traktuje ten dzień w pracy jako chwilę przyjemności i urozmaicenie rutyny. Co ciekawe, tylko 8 proc. widzi w nim przede wszystkim okazję do integracji. Reszta? Neutralnie. 23 proc. mówi wprost: dzień jak co dzień.
Mateusz Tałpasz, CEO SmartLunch, zwraca uwagę, że takie gesty działają bez wielkich komunikatów. Po prostu tworzą moment wspólny w zwykłym dniu pracy.
Nie chodzi o świętowanie, tylko o prostą obecność i bycie razem w trakcie normalnego dnia. To właśnie takie nieformalne sytuacje najczęściej porządkują relacje w zespołach – tłumaczy.
Jeden? Dwa? A może pięć?
Mimo stereotypu hulaj dusza, piekła nie ma, Polacy jedzą pączki z umiarem. 54 proc. planuje zjeść 2-3 sztuki, 20 proc. jednego. Cztery i więcej wybiera 26 proc. badanych. Nawet w najbardziej kaloryczny dzień roku dominuje kontrola.
Wniosek? Pączki stały się elementem firmowej kultury. Drobnym, ale zauważalnym. A na rynku pracy, gdzie coraz więcej mówi się o atmosferze i relacjach, taki karton z lukrem bywa tańszy niż kampania „employer brandingowa”.
Więcej w Bizblogu o benefitach







































