Polska wydaje miliardy na atom, wiatraki i strategiczne inwestycje energetyczne, ale coraz największych kontraktów przejmują zagraniczne koncerny. Rzecznik MŚP apeluje do rządu Donalda Tuska o realne mechanizmy wsparcia dla polskich przedsiębiorców, bo dziś „local content” częściej kończy się na prezentacjach niż na prawdziwych zleceniach dla krajowego biznesu.

Gdy słyszycie w telewizji o „strategicznym wzmacnianiu krajowego potencjału” przy budowie elektrowni jądrowej czy farm wiatrowych, możecie być pewni jednego: gdzieś w gabinetach właśnie powstaje kolejny slajd, który ma ładnie wyglądać w raporcie rocznym. Rzeczywistość jest jednak znacznie mniej kolorowa niż prezentacje polityków.
Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, postanowiła przerwać tę sielankę i wysłała do premiera Donalda Tuska oraz ministra Wojciecha Balczuna pismo, które jest dyplomatycznym, ale bardzo czytelnym sygnałem.
W dokumencie, który trafił na biurka najważniejszych osób w państwie, Rzeczniczka MŚP domaga się wdrożenia skutecznych mechanizmów, które faktycznie będą wspierać firm w strategicznych inwestycjach. To odpowiedź na coraz głośniejsze postulaty organizacji pracodawców, szczególnie z województwa pomorskiego, gdzie wielkie pieniądze na energetykę już krążą w powietrzu, ale jakoś nie lądują na kontach polskich podwykonawców.
Mit o „local content” i transferze wiedzy
W teorii polityka państwa powinna opierać się na idei tzw. local content. Brzmi światowo, prawda? Według Rzeczniczki ma to służyć wzmacnianiu konkurencyjności polskich firm, budowaniu odporności gospodarki oraz transferowi wiedzy i wzrostowi innowacyjności.
Problem w tym, że transfer wiedzy w praktyce często kończy się na tym, że polska firma dowiaduje się, że jest za mała, by stanąć do przetargu. Minister Agnieszka Majewska wprost wskazuje na „niewystarczający poziom zaangażowania lokalnych przedsiębiorców” w przedsięwzięciach o fundamentalnym znaczeniu dla państwa.
Więcej o MŚP w Bizblogu Spider's Web
Najbardziej jaskrawym przykładem są tu inwestycje energetyczne na Pomorzu, choć problem ten trawi gospodarkę w całym kraju.
Przedstawiciele Biura Rzecznika MŚP nie gryzą się w język i podkreśla, że strategiczne inwestycje nie mogą być tylko okazją do wydania publicznych pieniędzy, ale muszą towarzyszyć im trwałe przewagi konkurencyjne dla polskiej gospodarki.
Polskie firmy sektora MŚP muszą mieć możliwość uczestniczenia w największych projektach inwestycyjnych realizowanych w kraju – podkreśla Dagmara Rybicka z Biura Rzecznika MŚP.
I jak dodaje, potrzebujemy rozwiązań zwiększających dostęp rodzimego biznesu do łańcuchów dostaw, szczególnie w obszarach energetyki i nowych technologii.
Czas na koniec „publicznych deklaracji”
Apel Rzecznika MŚP do rządu jest jasny i uderza w czuły punkt: najwyższy czas, by publiczne deklaracje dotyczące wsparcia polskich firm w końcu znalazły odzwierciedlenie w praktyce gospodarczej, a nie tylko w kolejnych nagłówkach prasowych.
Korzystając ze swoich uprawnień do monitorowania prawa i inicjowania postępowań, ministra Agnieszka Majewska staje w obronie zasady wolności gospodarczej, która bez realnego dostępu do wielkich projektów pozostaje jedynie ładnym zapisem w Konstytucji Biznesu.
Jeśli premier Tusk i minister Balczun nie zareagują na ten apel, to będziemy mieć powtórkę z rozrywki. Państwo zbuduje nowoczesne elektrownie i fabryki rękami zagranicznych koncernów, a polskie MŚP zostaną z „kroplą wiedzy” o tym, jak po raz kolejny przegrały walkę o własny rynek.
W Bizblogu będziemy patrzeć władzy na ręce. Zwłaszcza gdy te ręce tak chętnie podpisują zagraniczne kontrakty, zapominając o tych, którzy na te kontrakty w Polsce pracują.
Fot. KPRM



















