Czarna dziura Ormuz. Miliard baryłek zniknął, zapasy topnieją
Rynek ropy naftowej krwawi. Straty w dostawach z Zatoki Perskiej przekroczyły miliard baryłek – donosi Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA). Taką ilością surowca można wypełnić ponad 63 tysiące basenów olimpijskich. Albo przeszło pięć milionów cystern. To największy wstrząs podażowy w historii.

Ponad dziesięć tygodni po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie rosnące straty w dostawach z Cieśniny Ormuz powodują wyczerpywanie się światowych zapasów ropy naftowej w rekordowym tempie – czytamy w najnowszym, opublikowanym w środę, raporcie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA, International Energy Agency).
Miliard baryłek ubytku
Skala strat w Zatoce Perskiej jest bezprecedensowa. Głównym powodem kryzysu jest oczywiście zablokowanie ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz – następstwo rozpoczętej 28 lutego przez USA i Izrael wojny z Iranem. Według IEA skutki dla producentów ropy z krajów OPEC+ są katastrofalne. Produkcja krajów znad Zatoki Perskiej jest obecnie niższa o 14,4 mln baryłek dziennie niż przed wybuchem wojny. Największe spadki produkcji dotyczą Arabii Saudyjskiej, Iraku i Kuwejtu
O skali szoku, który w historii współczesnego rynku energii nie ma precedensu, świadczy skumulowana strata podaży, która w ciągu 10 tygodni trwania konfliktu przekroczyła, jak wylicza IEA, miliard baryłek.
Ponieważ ruch tankowców w cieśninie Ormuz jest nadal ograniczony, skumulowane straty w dostawach od producentów z Zatoki Perskiej przekroczyły już 1 miliard baryłek, a ponad 14 milionów baryłek dziennie jest obecnie zablokowanych, co stanowi bezprecedensowy wstrząs podażowy – czytamy w raporcie IEA.
Te – być może dla części czytelników abstrakcyjne – wartości nabierają konkretniejszych kształtów, jeśli uświadomimy sobie, że miliard baryłek to wielkość, która pokryłaby zapotrzebowanie Polski na surowiec przez niemal cztery lata (wg danych Energy Institute w 2024 r. konsumpcja ropy naftowej w Polsce wyniosła ok. 705 tys. baryłek dziennie, co daje ok. 257 mln baryłek na rok).
To tak, jakby z globalnego „ropobiegu” wyparowało 500 w pełni załadowanych supertankowców typu VLCC. Gdyby te giganty ustawić jeden za drugim, utworzyłyby na morzu zator o długości 160 kilometrów.

Dla uzmysłowienia sobie skali szoku możemy też przeliczyć baryłki na litry – jedna baryłka mieści ich w sobie 158,9. Ubytek podaży ropy naftowej z rejonu Zatoki Perskiej spowodowany rozpoczętą przez Donalda Trumpa wojną przekroczył więc 159 miliardów litrów. Wystarczyłoby do wypełnienia po brzegi ponad 63 tysięcy basenów olimpijskich. Albo stworzenia głębokiego na metr jeziora o powierzchni 160 km kw.
Na szczęście miliardowy ubytek surowca spowodowany blokadą Cieśniny Ormuz nie oznacza aż tak wielkiej wyrwy na rynku.
Luka między podażą a popytem jest obecnie znacznie mniejsza – czytamy w raporcie IEA.
Jest to możliwe, jak tłumaczą autorzy, dzięki rynkowym nadwyżkom surowca jeszcze przed kryzysem naftowym, a także odpowiednim reakcjom na sygnały rynkowe po stronie producentów i konsumentów.
Zapasy topnieją w oczach
Tymczasem światowa gospodarka konsumuje dziś zgromadzone rezerwy ropy w tempie, które budzi niepokój ekspertów IEA. W marcu i kwietniu globalne zapasy surowca kurczyły się o 4 mln baryłek na dobę (129 mln w marcu i 117 mln w kwietniu).
Utrzymujące się zakłócenia w handlu morskim przez Cieśninę Ormuz spowodowały spadek zapasów lądowych o 170 mln baryłek (-5,7 mln baryłek dziennie) w kwietniu, podczas gdy zapasy ropy na morzu wzrosły o 53 mln baryłek (część ropy zamiast trafić do terminali, utknęło na morzu, bo tankowce omijając rejon konfliktu wybierały dłuższe trasy).
Zapasy lądowe krajów OECD spadły gwałtownie o 146 milionów baryłek (-4,9 milionów baryłek dziennie), podczas gdy zapasy krajów spoza OECD spadły o 24 miliony baryłek – wyliczają eksperci IEA.

Raport wskazuje na znaczące spowolnienie globalnej aktywności rafineryjnej – w kwietniu przerób spadł o ok. 5 mln baryłek dziennie w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Paradoksalnie, to właśnie ten zastój tymczasowo złagodził napięcia na rynku samej ropy (surowca), bo rafinerie po prostu kupują jej mniej.
Jednak niedobór szybko rozprzestrzenia się na rynki produktów ropopochodnych – ostrzegają eksperci IEA.
Efektem jest uderzenie w portfele kierowców i firm transportowych. Marże rafineryjne utrzymują się na rekordowo wysokich poziomach, szczególnie w przypadku tzw. średnich destylatów (diesla i paliwa lotniczego). Rafinerie muszą radzić sobie ze zniszczoną infrastrukturą, restrykcjami eksportowymi i ograniczonym dostępem do surowca, co sprawia, że gotowe paliwo staje się towarem niemal luksusowym.
Odsiecz zza Atlantyku
Blokada cieśniny Ormuz wymusiła gwałtowne przetasowanie szlaków handlowych. Ciężar zaopatrywania rynków azjatyckich (najmocniej dotkniętych brakiem ropy z Zatoki) spadł na inne kraje. A to doprowadziło do zwiększenia dostaw surowca z USA, Brazylii, Kanady, Kazachstanu i Wenezueli – od lutego wzrosły one do rekordowych 3,5 mln baryłek dziennie. IEA podniosła też w najnowszym raporcie prognozy dotyczące podaży z Ameryk o 600 tys. baryłek dziennie (łącznie do 1,5 mln dziennie w całym 2026 r.).
Więcej o ropie i paliwach na stronach Bizblog Spider's Web
Eksperci IEA odnotowują też rosnący eksport z Rosji. Tłumaczą to atakami na rosyjskie rafinerie, które ograniczyły krajowy przerób, co zmusiło rosyjskie firmy do wysyłania większej ilości surowej ropy na rynki zewnętrzne.
Destrukcja popytu
Część raportu IEA poświęca niespotykanym wahaniom na rynku ropy naftowej i „ekstremalnie wysokim” cenom (średnia dla baryłki ropy Brent w kwietniu wyniosła 120,36 dol., przy szczytach sięgających 144 dol.). Taka sytuacja doprowadziła, zdaniem autorów, do „destrukcji popytu”, co z kolei zmusiło IEA do obniżki prognozy globalnego popytu na ropę naftową w 2026 r. Obecnie jest ona o 1,3 mln baryłek dziennie niższa względem założeń sprzed wybuchu wojny.
Autorzy raportu wymieniają najbardziej poszkodowanych konfliktem. Według IEA są to sektor petrochemiczny (ze względu na brak surowca) oraz lotnictwo, które mocno wyhamowało i ogranicza działalność, co przejawia się wieloma zmianami w siatkach połączeń i rezygnacją z części kierunków. Powodem są w tym przypadku szalejące ceny paliwa lotniczego – po odcięciu dostaw z Bliskiego Wschodu wzrosły one, jak czytamy w raporcie IEA, niemal trzykrotnie.
Według prognoz IEA w drugim kwartale globalny popyt na ropę naftową skurczy się o prawie 2,5 mln baryłek dziennie w porównaniu z sytuacją sprzed roku. W całym roku spadnie zaś o 420 tys. baryłek dziennie, co poziomu 104 mln (o 1,3 mln mniej, niż przewidywały poprzednie prognozy IEA).
Największy spadek nastąpi w II kwartale 2026 r. – o 2,45 milionów baryłek dziennie, z czego 930 tysięcy baryłek dziennie przypada na kraje OECD, a 1,5 miliona baryłek dziennie na kraje spoza tej organizacji – czytamy w majowym raporcie IEA.
Autorzy zauważają przy tym, że – choć obecnie najbardziej dotknięte są sektory petrochemiczny i lotniczy – „wyższe ceny, słabsza koniunktura gospodarcza oraz środki oszczędzające popyt będą miały coraz większy wpływ na zużycie paliw”.
Uwaga na ceny
Perspektywy na cały rok 2026 r. zarysowane w raporcie odzwierciedlają niepewność, która zdominowała rynek i od ponad dwóch miesięcy utrzymuje go w napięciu. Mimo że Arabia Saudyjska i ZEA starają się przekierować część eksportu do terminali położonych poza cieśniną Ormuz, rynek, jak wskazują eksperci IEA, pozostanie w deficycie aż do ostatniego kwartału 2026 r. Agencja ostrzega przed dalszą, „bezprecedensową” zmiennością cen w okresie letniego szczytu popytu.
Mimo wielu zapowiedzi ze strony prezydenta USA, porozumienia między jego krajem a Iranem w kwestii odblokowania cieśniny Ormuz nie ma. Eksperci IEA zakładają, że gdyby do niego doszło, sytuacja oczywiście wyglądałaby lepiej. Choć nawet wtedy o powrocie do stanu sprzed 28 lutego i normalizacji na rynku ropy moglibyśmy zapomnieć – przynajmniej w perspektywie 2026 r.
Chociaż popyt może ponownie wzrosnąć pod koniec roku, jeśli zostanie zawarte porozumienie kończące wojnę, które pozwoli na stopniowe wznowienie przepływów przez Cieśninę Ormuz od III kwartału 2026 roku, jak zakładamy w niniejszym raporcie, ożywienie podaży będzie prawdopodobnie przebiegało wolniej – napisali eksperci IEA.
W rezultacie rynek ropy pozostanie w deficycie do ostatniego kwartału roku. A do tego czasu powinniśmy się przygotować na większe wydatki.
Ponieważ światowe zapasy ropy kurczą się już w rekordowym tempie, przed szczytowym okresem popytu w lecie prawdopodobna jest dalsza zmienność cen – nie pozostawiają złudzeń eksperci IEA.



















