Amerykańsko-izraelska wojna z Iranem może mieć globalne konsekwencje. Brzmi jak banał, ale wcale nie o surowce energetyczne chodzi. Blokada jednego z najważniejszych morskich szlaków handlowych wywołać może też szok podażowy też na rynku żywności.

To oczywiste: jak tylko pojawiają się kłopoty z transportem przez Cieśninę Ormuz w pierwszej kolejności stają na baczność rynki gazu ziemnego i ropy naftowej. W tych segmentach najwcześniej tez można zaobserwować cenowe zwyżki wywołane niedrożnością tego jednego z najpopularniejszych szlaków surowcowych. Ale to wcale nie oznacza, że blokada Cieśniny Ormuz działa tak wyłącznie na gaz i ropę. Konsekwencje są o wiele bardziej dotkliwe. Coraz głośniej mówi się przez to o nadchodzącym wielkimi krokami kryzysie dotyczącym żywności.
To, co zaczęło się jako potencjalnie kontrolowana operacja, szybko przerodziło się w kryzys regionalny, mający bezpośrednie konsekwencje dla globalnych dostaw energii, rynków frachtowych i cen surowców. Nie jest to już abstrakcyjna premia za ryzyko geopolityczne. Dostawy są zakłócane w czasie rzeczywistym - ocenia Kpler, platforma analityczna dostarczająca dane o przepływach towarów i ruchu statków na świecie.
Cieśnina Ormuz, czyli od nawozów po minerały
Analitycy Kpler nie mają cienia wątpliwości: Cieśnina Ormuz, łącząca Zatokę Perską z Zatoką Omańską i otwartym oceanem, to najbardziej newralgiczny punkt energetyczny na świecie. Dlatego każde znaczące jej zamknięcie wywołałoby jednocześnie szoki podażowe w wielu klasach surowców.
Strategiczne znaczenie regionu dla rynków energii i chemikaliów podkreśla ogromny wpływ, jaki miałyby jakiekolwiek zakłócenia - podkreśla Kpler.
Firmy żeglugowe już omijają Cieśninę Ormuz szerokim łupkiem. Wstrzymanie przepływów w tym miejscu i też przez kanał Sueski ogłosiła m.in. duńska firma żeglugowa Maersk. W grze, oprócz gazu i ropy, są też nawozy, metan, węglowodory, a także minerały. Jak chociażby glikol monoetylenowy, który dzięki niskiej temperaturze krzepnięcia i wysokiej temperaturze wrzenia chroni silniki i instalacje grzewcze. Innym przykładem jest amoniak, do którego produkcji potrzebny jest metan z gazu zimnego.
Grozi nam globalny kryzys żywności?
Eksperci nie mają żadnych wątpliwości: ewentualna stała blokada Cieśniny Ormuz oznacza znaczące skutki nie tylko dla rynku paliw ale też dla segmentu żywności. Przykładem są chociażby nawozy azotowe, którego zużywa się globalnie ok. 180 mln ton metrycznych rocznie. Z czego ok. 55–60 mln ton przemieszcza się międzynarodowymi szlakami morskimi. Bliski Wschód ma odpowiadać nawet za 50 proc. tego wolumenu.
Więcej o żywności przeczytasz w Bizblog:
Jednocześnie analitycy zwracają uwagę, że handel nawozami odbywa się w systemie „just-in-time”, dzięki czemu sezonowe zwyżki popytu spotykają się z cyklami zasiewów. Z kolei nagromadzone zapasy - w odróżnieniu na przykład od ropy naftowej - nie są w stanie konsumować coraz większego ryzyka geopolitycznego. Efekt? Mniejsze zapasy, wyższe koszty pasz i coraz wyższe również ceny żywności. Kpler akcentuje, że Bliski Wschód jest w dużej mierze uzależniony od importu produktów rolnych.
Pomijając poważne konsekwencje energetyczne dla reszty świata, zamknięcie cieśniny stanowiłoby ogromne ryzyko dla bezpieczeństwa żywnościowego Bliskiego Wschodu - przekonują analitycy Kpler.



















