Jeszcze niedawno największym problemem rekruterów było znalezienie odpowiedniego pracownika. Dziś coraz częściej muszą najpierw ustalić, czy kandydat po drugiej stronie ekranu w ogóle istnieje. Fałszywe CV, aplikacje generowane przez AI, kradzieże tożsamości i „podstawiania” podczas rekrutacji zaczynają być realnym problemem firm. W erze pracy zdalnej i generatywnej sztucznej inteligencji klasyczna rozmowa kwalifikacyjna przestaje wystarczać.

Z danych przytaczanych przez No Fluff Jobs wynika, że aż 76 proc. rekruterów regularnie trafia na sfałszowane dane w CV, a 45 proc. zetknęło się z przypadkami kradzieży tożsamości kandydatów. Ponad 60 proc. obawia się natomiast dokumentów generowanych przez AI i deepfake’ów podczas rozmów wideo.
AI zalała rekrutacje
Problem pojawia się w momencie, gdy rynek pracy zaczyna wyraźnie hamować. Znalezienie nowej pracy zajmuje dziś średnio od 4,5 do nawet 8,6 miesiąca. Jednocześnie gwałtownie rośnie liczba aplikacji wysyłanych do firm. Tylko za pośrednictwem LinkedIna liczba CV wysyłanych globalnie wzrosła w ciągu roku o 45 proc.
Coraz większa część tych zgłoszeń nie pochodzi jednak od osób realnie zainteresowanych pracą.
W 2026 roku wyzwaniem dla rekruterów nie jest już tylko znalezienie odpowiedniego kandydata, ale także upewnienie się, że kandydat w ogóle istnieje – wskazuje Karol Kapuściński, Chief Revenue Officer w No Fluff Jobs.
Generatywna sztuczna inteligencja znacząco obniżyła próg wejścia do tworzenia profesjonalnie wyglądających aplikacji. Kandydat może dziś w kilka minut wygenerować CV idealnie dopasowane do oferty, przygotować odpowiedzi na pytania rekrutacyjne, a nawet stworzyć przekonujący profil zawodowy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy sztuczna inteligencja pomaga ukrywać brak kompetencji albo tożsamość samego kandydata.
Ktoś inny przychodzi do pracy niż na rozmowę
Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk opisywanych przez firmy rekrutacyjne jest tzw. proceder podstawienia.
Rozmowę kwalifikacyjną przechodzi osoba posiadająca odpowiednie doświadczenie i kompetencje, ale po podpisaniu umowy do pracy zgłasza się ktoś zupełnie inny.
Tego typu sytuacje przy pracy zdalnej mogą długo pozostać niezauważone – alarmuje Karol Kapuściński.
Problem szczególnie mocno dotyczy branż technologicznych i stanowisk wykonywanych całkowicie zdalnie. W praktyce pracodawca może przez długi czas nie mieć bezpośredniego kontaktu z pracownikiem poza rozmowami online i komunikatorami.
To jednak nie jedyne ryzyko związane z fałszywymi aplikacjami.
Więcej tekstów o AI na stronach Bizblog Spider's Web
Fałszywy kandydat może dostać dostęp do danych firmy
No Fluff Jobs zwraca uwagę, że fałszywe aplikacje przestają być wyłącznie problemem działów HR. Coraz częściej stają się zagrożeniem dla bezpieczeństwa całych organizacji.
Część oszustw ma służyć wyłudzaniu sprzętu albo wynagrodzenia. Inne przypadki mogą być znacznie poważniejsze.
Zdarza się, że ktoś podejmuje zatrudnienie wyłącznie po to, by uzyskać dostęp do repozytoriów kodu, baz klientów, know-how lub innych technologii firmy – zauważa ekspert NFJ.
W praktyce oznacza to ryzyko wycieku danych, kradzieży własności intelektualnej albo uzyskania dostępu do wrażliwych systemów firmy przez osoby, które nigdy nie powinny się tam znaleźć.
Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że przy rosnącej liczbie aplikacji rekruterzy mają coraz mniej czasu na dokładną weryfikację kandydatów. A to zwiększa ryzyko kosztownych błędów.
Firmy zaczynają walczyć AI za pomocą AI
Paradoks polega na tym, że rozwiązaniem problemów wywołanych przez sztuczną inteligencję ma być… kolejna sztuczna inteligencja.
Firmy HR-techowe coraz częściej wdrażają systemy automatycznie analizujące aplikacje, sprawdzające spójność odpowiedzi kandydatów czy prowadzące wstępne rozmowy screeningowe. No Fluff Jobs rozwija m.in. narzędzia analizujące dopasowanie CV oraz wirtualną asystentkę AI prowadzącą pierwsze rozmowy z kandydatami. System ma sprawdzać kompetencje, sposób komunikacji i spójność odpowiedzi.
Według Karola Kapuścińskiego, Chief Revenue Officera w No Fluff Jobs, tradycyjne metody weryfikacji kandydatów przestają być wystarczające.
W erze CV generowanych przez AI i potencjalnych deepfake’ów kluczowe staje się szybkie potwierdzenie spójności doświadczenia, sposobu komunikacji i kompetencji potencjalnych kandydujących – podkreśla Karol Kapuściński.
Rynek pracy coraz mocniej wchodzi więc w nową rzeczywistość, w której firmy muszą już nie tylko oceniać kompetencje kandydatów, ale czasem również upewniać się, że po drugiej stronie ekranu rzeczywiście siedzi prawdziwy człowiek.



















