Nigdy nie produkowaliśmy tyle energii w jeden dzień. Pobiliśmy rekord
Najsilniejszy atak zimy od lat, z trzaskającym mrozem i opadami śniegu, spowodował, że nasze zapotrzebowanie energetyczne wystrzeliło. Ale elektrownie sobie z tym poradziły, przy okazji wykręcając produkcję też na rekordowym poziomie.

Poprzedni rekord zapotrzebowania energetycznego Polski wytrzymał ledwo dwa lata. 9 stycznia 2024 r. było na poziomie 28,6 GW brutto, którego nie udało się osiągnąć nigdy wcześniej. Do teraz. Bo 9 stycznia 2026 r. ten rekord udało się pobić, a zapotrzebowanie energetyczne było na poziomie 27,6 GW netto (29,2 GW brutto). W zdecydowanej większości zapotrzebowanie zbilansowano dzięki generacji źródeł krajowych, przede wszystkim cieplnych, a operator dysponował odpowiednią rezerwą mocy. Produkcja krajowych źródeł PV osiągnęła w szczytowym momencie ok. 3,2 GW, z kolei produkcja farm wiatrowych oscylowała wokół 2,2 GW.
Na tak wysokie zapotrzebowanie wpłynęła przede wszystkim niska temperatura powietrza, dochodząca do -10°C w ciągu dnia. Pomimo utrzymujących się mrozów, bezpieczeństwo dostaw pozostaje niezagrożone. Jednostki wytwórcze utrzymują dyspozycyjność, a według aktualnych prognoz w najbliższych dniach wymagana rezerwa mocy będzie zachowana - informowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).
Zapotrzebowanie energetyczne z rekordem, generacja też
Przy okazji pobiliśmy parę razy w pierwszych dniach nowego roku rekord zapotrzebowania energetycznego na gaz ziemny. Już w pierwszym tygodniu byliśmy pod tym względem na poziomie ok. 84 mln m sześc. W Święto Trzech Króli to zapotrzebowanie wyniosło 85,6 mln m sześc. W kolejny dniach ten wynik poprawialiśmy, aż dobiliśmy do 110 mln m sześc. gazu ziemnego. A teraz za nami kolejny rekord, ale w innej kategorii. Nigdy wcześniej w ciągu jednej doby nie wyprodukowaliśmy tyle energii, co 14 stycznia.
Więcej o zapotrzebowaniu energetycznym przeczytasz w Bizblog:
Po raz pierwszy krajowe moce wytwórcze produkowały więcej niż 30 GW! W okolicach godziny 10.00, kiedy zapotrzebowanie brutto wyniosło ok. 28 GW przy eksporcie sięgającym ok. 2,5 GW. Przypominam, że niedawno taki poziom był rekordowy i nie było absolutnie mowy o eksporcie - zwraca uwagę w serwisie X Grzegorz Onichimowski, prezes PSE.
Ale nie ma się do tych wyników co przywiązywać. Bo nasze zapotrzebowanie energetyczne, jak i też generacja prądu będą w kolejnych latach raczej rosły. Wszędobylska elektronika i zmiany sposobów grzania (pompy ciepła) swoje robią.
Z pewnością. To jest trwała tendencja - nie ma wątpliwości Onichimowski.
Wiatr na lądzie przegonił gaz ziemny
A jak wyglądał podział produkcji energii w tym rekordowym dniu ze względu na źródła? Te węglowe (węgiel brunatny i kamienny) odpowiadały za prawie 60 proc. (59,9 proc.) generacji. Z kolei źródła gazowe odpowiadały za 13,9 proc. produkcji. Swoje trzy grosze, na poziomie 21,2 proc., dorzuciły również OZE (wiatr, fotowoltaika, woda). Co ciekawe: sam wiatr na lądzie wykręcił lepszy wynik (4,76 GW) niż gaz ziemny (3,84 GW).
Taki poziom generacji był możliwy dzięki dobrej kontrybucji wielu rodzajów źródeł wytwórczych: węglowych, gazowych i OZE. Właśnie po to rozwijamy krajowy system elektroenergetyczny, aby oferował on taką elastyczność - tłumaczy na LinkedIn Konrad Purchała, wiceprezes PSE.






































