Mróz zrobił swoje. Jeszcze nigdy nie potrzebowaliśmy tyle gazu ziemnego
Polska pobiła dobowy rekord zapotrzebowania na gaz ziemny. Głównym winnym takiego stanu rzeczy jest bardzo mroźna pogoda. Ale swoje dokładają też magazyny gazu, wyraźnie w mniejszym stopniu wypełnione niż rok temu o tej porze.

Aura w ostatnich dniach nas nie rozpieszczała. Słupki rtęci potrafiły w ciągu dnia spadać poniżej pułapu dziesięciu kresek, co nie zdarzało się już od wielu lat. I miało to swoje konsekwencje, nie tylko jeżeli chodzi o zaskoczonych drogowców i zwały śniegu na ulicach i chodnikach. Bo logika jest tak, że im zimniej, tym potrzebujemy więcej energii do ogrzania. Teraz nie było inaczej. Tym samym słabnący właśnie atak zimy oznaczał rekordowe zapotrzebowanie na gaz ziemny.
Trzeci raz z rzędu jest pobity rekord dobowego zapotrzebowania Polski na gaz ziemny, 95,7 mln m sześc. na gaz wysokometanowy, dodatkowo ok. 3 mln m sześc. na gaz zaazotowany. Łączny wolumen przesłanego przez GAZ-SYSTEM gazu również ponownie rekordowy - 110 mln m sześc. - informuje w serwisie X Tomasz Włodek, analityk rynku gazu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Gaz ziemny: krajowy rekord bez awarii
Eksperci już wcześniej przewidywali, że idziemy na rekord jeżeli chodzi o dobowe zapotrzebowanie na gaz ziemny. Już w pierwszym tygodniu nowego roku byliśmy pod tym względem na poziomie ok. 84 mln m sześc. W Święto Trzech Króli to zapotrzebowanie wyniosło 85,6 mln m sześc. W kolejny dniach ten wynik poprawialiśmy, aż dobiliśmy do 110 mln m sześc. gazu ziemnego. Ale w ciągu najbliższych kilku dni powinniśmy nieco spuścić z tonu.
W przypadku mrozów w całym kraju rzędu -20 st. C zapotrzebowanie na gaz bezproblemowo wyraźnie przekroczy 100 mln m sześc. Na teraz kończymy serię rekordów - po pierwsze mamy weekend a więc niższe zapotrzebowanie, po drugie zgodnie z prognozami będzie jednak powoli coraz cieplej - wyrokował 10 stycznia Tomasz Włodek.
Na szczęście obyło się przy tej okazji bez żadnych awarii i zakłóceń. GAZ-SYSTEM zapewnia, że wszystko jest w należytym porządku.
Krajowy system przesyłowy funkcjonuje stabilnie i bez zakłóceń, mimo trudnych warunków pogodowych oraz zwiększonego zapotrzebowania w sezonie grzewczym. GAZ-SYSTEM realizuje przesył zgodnie z nominacjami, zapewniając ciągłość dostaw do odbiorców na terenie całego kraju - informuje operator.
Cena po presją aury i magazynów
Większe zapotrzebowania na błękitne paliwo nie dotyczy wyłącznie Polski, tylko całej Europy. Czy w takim razie presja ze strony pogody wpływa na cenę gazu? Notowania sprzed weekendu na to nie wskazywały, a jedna megawatogodzina gazu ziemnego wyceniana była na ok. 28,3 euro. To cały czas stawki bardzo wyraźnie niższe od tych obowiązujących rok temu o tej porze. W drugiej dekadzie stycznia 2025 r. 1 MWh gazu kosztowała ponad 45 euro.
Ale nie tylko zimowa aura ma wpływ na taką a nie inną cenę gazu ziemnego. Swoja waży też odpowiednie wypełnienie magazynów gazu w poszczególnych krajach europejskich. A pod tym kątem jest wyraźnie gorzej niż rok temu. W pierwszej połowie stycznia 2025 r. średnia wypełnienia magazynów gazu w UE wynosiła prawie 67 proc. Teraz (ostatnie dane są z 10 stycznia) zaś to tylko niecałe 55 proc. Polska z wynikiem ponad 76 proc. (rok temu to było blisko 81 proc.) znajduje się w czole stawki, ale pamiętajmy, że nasz kraj w porównaniu do największych graczy ma dosyć małe możliwości magazynowania gazu - ok. 3,7 TWh.
Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog:
Potęgą są Niemcy z magazynami mogącymi pomieścić nawet 251 TWh, które obecnie są wypełnione tylko w 47 proc. W zeszłym roku o tej porze to było aż ponad 73 proc. Z kolei we Włoszech tamtejsze magazyny (o pojemności ok. 202 TWh) wypełnione są w ok. 69 proc. (w 2025 r. - ponad 73 proc.). W Holandii, gdzie magazyny gazu ziemnego mogą pomieścić ok. 144 TWh błękitnego paliwa, obecny wynik wynosi ok. 41 proc. (w 2025 r. to było prawie 51 proc.). Swojego zeszłorocznego wyniku w pierwszej połowie stycznia nie poprawi też Francja z magazynami mogącymi pomieścić ok. 134 TWh. Teraz wypełnione są w ok. 48 proc., a rok temu to było ok. 53 proc.







































