Mimo wielomilionowej modernizacji lotnisko w Radomiu nadal zmaga się z niskim ruchem pasażerskim i rosnącymi stratami. Polskie Porty Lotnicze przedstawiają nową strategię, która ma zmienić port w centrum nie tylko dla podróżnych, ale też dla cargo, szkoleń i obsługi technicznej samolotów. Czy nowy plan wystarczy, by wreszcie ożywić „lotnisko widmo”?

Radomskie lotnisko po wartej ok. 800 mln zł modernizacji forsowanej jeszcze przez rząd Prawa i Sprawiedliwości i tak świeci pustkami. Mimo ogromnych nakładów finansowych, liczba osób korzystających z połączeń lotniczych jest znacznie mniejsza niż zakładano. W 2025 roku lotnisko Warszawa-Radom obsłużyło 95 646 pasażerów i zrealizowało 2 216 cywilnych operacji lotniczych. To najgorszy wynik od czasu ponownego uruchomienia portu i spadek o 15 proc. w porównaniu do roku 2024.
Nowa strategia receptą na rosnące straty
Mimo to Polskie Porty Lotnicze, które są właścicielem lotniska, nie składają broni. Zarząd zapowiada zmianę kursu. Zamiast, jak dotąd, skupiać się na ściąganiu do Radomia tanich linii lotniczych i czarterów, lotnisko ma szukać źródeł zarobku także gdzie indziej. Celem jest ograniczenie strat, bo te są coraz większe. W 2023 roku port odnotował około 30 mln zł straty, w 2024 roku było to już 40 mln zł. Według szacunków w 2025 roku strata przekroczy 50 mln zł.
Nowa strategia dla Lotniska Warszawa-Radom opiera się na modelu hybrydowym, który łączy funkcje pasażerskie z działalnością pozapasażerską – taką jak cargo, obsługa techniczna samolotów czy szkolenia lotnicze. Dzięki temu Radom przestaje być postrzegany wyłącznie przez pryzmat liczby pasażerów, a staje się miejscem realnie odpowiadającym na potrzeby rynku, zarówno w zakresie infrastruktury, jak i rozwoju kadr dla całego sektora lotniczego - powiedział Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A. ds. finansowo- handlowych.
Nowa strategia Lotniska Warszawa-Radom opiera się na dwóch głównych filarach. Pierwszy dotyczy pasażerów. Lotnisko chce wspierać tradycyjne linie lotnicze w rozwijaniu połączeń w regionie, rozwijać czartery dostosowane do potrzeb turystów, powoli przyciągać tanie linie lotnicze, ale tak, by nie tracić na tym pieniędzy. Zamierza też rozwijać loty prywatne i biznesowe w miejscach, gdzie w Warszawie brakuje wolnych slotów.
Więcej w Bizblogu o rynku lotniczym:
Drugi filar to wszystko, co nie jest przewozem pasażerów. Lotnisko planuje przyciągać firmy zajmujące się obsługą techniczną samolotów, rozwijać przesyłki cargo, w tym szybkie paczki i towary wymagające szybkiego transportu, oraz tworzyć centrum szkoleń dla pracowników branży lotniczej w całej Polsce.
Nowe plany dla lotniska Warszawa-Radom
W czarterach chcielibyśmy osiągnąć około 150 tys. pasażerów rocznie, natomiast jeśli chodzi o linie niskokosztowe to planujemy zacząć od 50 tys. A w perspektywie czterech, pięciu lat dojść do 150 tys. – wyjaśnia Marcin Danił.
PPL chce też podreperować nadszarpnięty wizerunek lotniska.
Lotnisko ma być postrzegane jako praktyczne narzędzie dla mieszkańców i biznesu, a nie symboliczna inwestycja infrastrukturalna – podaje państwowa spółka.







































