Na pierwszy rzut oka wygląda mamy odwilż. Kontroli jest mniej, urzędnicy rzadziej zaglądają do firm, a zamiast protokołu coraz częściej przychodzi pismo z prośbą o wyjaśnienia. Tyle że to tylko połowa obrazu. Druga jest znacznie mniej uspokajająca – mimo mniejszej liczby klasycznych kontroli skarbówka wyciąga z nich wyraźnie więcej pieniędzy i bije rekordy wykrywalności fikcyjnych faktur.

Dane Krajowej Administracji Skarbowej za 2025 r. pokazują wyraźną zmianę proporcji. Łączna wartość ustaleń z kontroli podatkowych, celno-skarbowych i czynności sprawdzających wzrosła o ponad 29 proc., do 19,05 mld zł. Jednocześnie liczba kontroli celno-skarbowych spadła o ponad jedną czwartą. To nie sprzeczność, lecz efekt celowego przesunięcia akcentów – mniej działań „na próbę”, więcej kontroli po dokładnym typowaniu ryzyka.
Skarbówka nie ukrywa, że chce odróżniać błędy od oszustw.
Kontynuujemy proces ukierunkowania kontroli na wykrywanie oszustw, a nie kontrolowanie przedsiębiorców popełniających błędy – podkreśla w komunikacie KAS.
Najpierw telefon, potem ewentualnie kontrola
Coraz większą rolę przejmują czynności sprawdzające, czyli szybki kontakt z podatnikiem bez wszczynania pełnej kontroli.
To najszybsza i najmniej dotkliwa dla podatnika forma działań organu – wskazuje administracja skarbowa.
Jak to działa w praktyce? Wyobraźmy sobie niewielki warsztat samochodowy. W deklaracji VAT pojawia się rozjazd, bo koszt został zaksięgowany w złym miesiącu. Zamiast kontroli przychodzi pismo z pytaniami.
Myślałem, że zaraz wejdą z kontrolą, a skończyło się na telefonie i korekcie – mówi nam właściciel warsztatu. Dwa dni roboty i temat zamknięty.
Takich spraw w 2025 r. było więcej, co widać po wzroście kwot ustalanych właśnie na etapie czynności sprawdzających.
Gdy w grę wchodzą faktury z powietrza
Ten łagodniejszy ton kończy się tam, gdzie zaczynają się świadome nadużycia. W 2025 r. wykryto 376,8 tys. fikcyjnych faktur o łącznej wartości ponad 10,9 mld zł. To najwyższy wynik od 2017 r. Co istotne, wiele z tych spraw dotyczy okresów sprzed lat.
Prowadzone kontrole dotyczą zazwyczaj okresów wstecz i świadczą o nieprawidłowościach, które miały miejsce w latach wcześniejszych – zaznacza KAS.
Tu dobrze widać przykład z budownictwa. Firma dziś działa normalnie, realizuje kontrakty i zatrudnia ludzi. Kilka lat wcześniej część kosztów była jednak podkręcana fakturami od podmiotów, które w praktyce nic nie robiły.
Wtedy wszyscy tak robili, nikt się nie czepiał – wzrusza ramionami Robert, prowadzący firmę remontową.
Problem w tym, że fiskus wraca do takich historii z opóźnieniem, korzystając z analizy danych i powiązań między firmami. Kontroli jest mniej, ale są one znacznie lepiej wymierzone.
Więcej w Bizblogu o podatkach
Co z tego wynika dla przedsiębiorców
Zmiana taktyki oznacza dwie różne ścieżki. Dla firm, które popełniają zwykłe błędy, rośnie szansa na szybkie wyjaśnienie sprawy bez pełnej kontroli. Dla tych, które liczą na to, że stare faktury przykryje kurz, ryzyko właśnie rośnie. Skarbówka puka rzadziej, ale gdy już puka, zwykle wie dokładnie, po co przyszła.







































