Skarbówka uznała, że przy limitach podatkowych na auta w leasingu liczy się teraz tylko emisja CO2 wpisana w CEPiK-u. Nawet jeśli hybryda plug-in ma w papierach 11 g, a w CEPiK 136 g, to wpada w limit 100 tys. zł i koniec.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację indywidualną dotyczącą nowych limitów podatkowych dla samochodów osobowych w leasingu operacyjnym. Sprawa dotyczy przedsiębiorcy, który jeszcze w zeszłym roku wziął w leasing auto typu plug-in hybrid. Liczył, że od tego roku będzie mógł rozliczać raty na korzystniejszych zasadach.
Jaka emisja, wariacie?
Mężczyzna wybrał samochód PHEV o bardzo niskiej emisji spalin według specyfikacji. W dokumentach homologacyjnych pojazdu widnieje wartość zaledwie 11 gramów dwutlenku węgla na kilometr. W jego ocenie jasno wskazywało to na ekologiczny charakter auta i pozwalało zakładać, że po zmianie przepisów będzie go dotyczył limit 150 tys. zł.
Przypomnijmy, że od 1 stycznia zaczęły obowiązywać nowe, ostrzejsze limity kosztów podatkowych dla samochodów osobowych. Najwyższy próg, 225 tys. zł, przewidziano dla aut elektrycznych i wodorowych. Limit 150 tys. zł dotyczy pojazdów o emisji spalin poniżej 50 gramów na kilometr, a 100 tys. zł wszystkich pozostałych.
Kluczowe okazało się jednak to, w jaki sposób ustawa każe ustalać poziom emisji. Przepisy wprost odsyłają do danych zawartych w centralnej ewidencji pojazdów, czyli CEPiK. W tej bazie dla rozpatrywanego auta wpisana była emisja na poziomie 136 gramów na kilometr, wynikająca z jazdy wyłącznie na silniku spalinowym po rozładowaniu baterii.
Czytaj więcej na Bizblog.pl:
Przedsiębiorca przekonywał, że liczba w CEPiK-u nie oddaje rzeczywistego użytkowania samochodu. Podkreślał, że przy regularnym ładowaniu auto porusza się głównie w trybie elektrycznym, a realna emisja spalin jest wielokrotnie niższa. Wskazywał też, że celem ustawy miało być promowanie pojazdów przyjaznych środowisku.
Skarbówka patrzy w CEPiK
Dyrektor KIS nie podzielił jednak tego stanowiska. Uznał je za nieprawidłowe, wyjaśniając, że jedyną wiążącą wartością jest ta, która widnieje w CEPiK i koniec. Nie mają tu znaczenia dane z homologacji, sposób faktycznej eksploatacji auta ani argumenty dotyczące celu przepisów czy niedoskonałości ewidencji.
Skarbówka twardo stwierdziła, że podatnika obowiązuje limit 100 tys. zł, a nie 150 tys. zł. Oznacza to, że tylko część kapitałowa rat leasingowych, liczona w odpowiedniej proporcji, może zostać zaliczona do kosztów uzyskania przychodów. Różnice mogą sięgać kilku lub kilkunastu tys. zł rocznie.
Ta interpretacja ma znaczenie także dla wielu innych firm. Większość samochodów PHEV ma w CEPiK wpisaną emisję spalin przekraczającą 50 gramów na kilometr, więc trafia do najniższego limitu. Przepisy przejściowe nie chronią leasingów zawartych w 2025 r., a skarbówka konsekwentnie uznaje, że decydują wyłącznie dane z CEPiK-u.







































