REKLAMA

Koniec dopłat do wiatraków. Decyzja zapadła z dnia na dzień

NFOŚiGW nagle skrócił program Moja Elektrownia Wiatrowa. Wnioski można złożyć tylko do końca lutego. Fundusz tłumaczy, że chętnych na dotacje było dużo mniej, niż zakładano. Branża OZE narzeka, że taka szybka zmiana miesza na rynku i utrudnia planowanie inwestycji.

koniec programu „Moja Elektrownia Wiatrowa”
REKLAMA

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ogłosił skrócenie naboru wniosków w programie Moja Elektrownia Wiatrowa. Zamiast aż do końca 2028 r., przyjmowanie dokumentów potrwa tylko do 28 lutego bieżącego roku lub do wyczerpania środków. To radykalna zmiana dla osób planujących montaż przydomowych turbin wiatrowych i magazynów energii.

REKLAMA

Morze pieniędzy, ale chętnych mało

Program wspierał właścicieli domów jednorodzinnych i mieszkań w takich budynkach w instalacji małych turbin wiatrowych o mocy od 1 do 20 kW. Dotacje obejmowały do 50 proc. kosztów inwestycji. Maksymalnie można było otrzymać 30 tys. zł na turbinę oraz 17 tys. zł na magazyn energii, czyli łącznie nawet 47 tys. zł wsparcia na jedną instalację.

Środki na dofinansowanie pochodzą z Funduszu Modernizacyjnego, czyli po prostu unijnych pieniędzy z handlu emisjami CO2. Polska przeznacza je m.in. na rozwój odnawialnych źródeł energii i poprawę efektywności energetycznej. Program wystartował w czerwcu 2024 r. i miał działać kilka lat, by zachęcić gospodarstwa domowe do produkcji własnej energii z wiatru.

Dlaczego NFOŚiGW zdecydował o wcześniejszym zamknięciu naboru? Tłumaczy to niewielkim zainteresowaniem programem. Do tej pory wpłynęło 3031 wniosków na ponad 95 mln zł. Oznacza to wykorzystanie mniej niż jednej czwartej planowanego budżetu. Dostępna pula wynosi teraz 150 mln zł, choć pierwotnie program zakładał nawet 400 mln zł wsparcia.

Więcej o OZE przeczytasz w Bizblog:

NFOŚiGW wyjaśnia, że skrócenie terminu pozwoli „szybciej przekierować niewykorzystane środki na inne priorytety” związane z energetyką i efektywnością. Chodzi m.in. o programy wspierające inne technologie OZE. Fundusz uznał, że utrzymywanie naboru przy niskim zainteresowaniu nie przynosi oczekiwanych efektów i blokuje środki.

Branża OZE wściekła

Okazuje się, że realizacja inwestycji w małe elektrownie wiatrowe okazała się bardziej skomplikowana niż w przypadku paneli słonecznych. Wymaga analizy wietrzności, uzyskania warunków zabudowy i często pozwolenia na budowę. Procedury administracyjne trwają zwykle 3-4 miesiące, a zimowa pogoda utrudnia prace przy fundamentach i montaż masztów.

REKLAMA

Przedstawiciele branży OZE krytycznie oceniają decyzję o skróceniu programu. Jak podaje serwis dziennik.pl, firmy zwracają uwagę, że tak krótki termin utrudni zakończenie rozpoczętych projektów i może wpłynąć na rynek pracy. Branża apeluje o wydłużenie naboru lub wprowadzenie okresu przejściowego dla już planowanych instalacji.

Zdaniem przedsiębiorców nagłe zamknięcie programu może też zaszkodzić rozwojowi małej energetyki wiatrowej w Polsce. Krótki czas na realizację inwestycji może prowadzić do pośpiesznych montażów i gorszej jakości instalacji.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-05T11:36:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T11:22:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T08:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T04:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T19:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T15:17:08+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T14:08:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T12:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T10:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T07:34:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T05:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T19:26:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T13:42:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T12:39:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T10:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T09:22:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T08:35:22+01:00
Aktualizacja: 2026-02-03T04:04:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-02T21:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-02T19:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-02T17:11:37+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA