REKLAMA

Wielka płyta to dla nich obciach. Szturmują deweloperów, ale na myśl o kredycie dostają palpitacji

Gdyby wierzyć stereotypom, polskie zetki i milenialsi powinni być dumnymi nomadami, którzy nie chcą wiązać się z jednym miejscem na ziemi. Nic bardziej mylnego. Z badania Lendi, przeprowadzonego wśród klientów Grupy Morizon-Gratka, wyłania się obraz grupy, która marzy o własnych czterech kątach, ale jest do bólu pragmatyczna. Oni nie szukają mieszkań z duszą w starych kamienicach.

mlodzi mieszkanie deweloper
REKLAMA

Rynek wtórny z jego ukrytymi wadami i rurami, które mogą pęknąć w każdej chwili, wyraźnie przegrywa walkę o młodych. Zamiast użerać się z ekipą remontową i „niespodziankami” po poprzednim właścicielu, wolą wejść do mieszkania w stanie deweloperskim.

Wśród najmłodszych klientów, poniżej 25. roku życia, aż 75 proc. wybiera rynek pierwotny. W grupie nieco starszej, 25-34 lata, ten entuzjazm jest tylko odrobinę mniejszy, ale wciąż dominuje. Nowe bloki wybiera tam 67 proc. badanych. To nie jest kwestia fanaberii, to chłodna kalkulacja. Nowo budowane osiedla obiecują standard i bezpieczeństwo kosztowe, których rynek wtórny bez generalnego remontu często nie jest w stanie dowieźć.

REKLAMA

Lęk przed wnioskiem o kredyt

Ta pogoń za nowością ma swoją mroczną stronę, a jest nią finansowy paraliż. Choć młodzi Polacy deklarują miłość do nowoczesnej architektury, ich serca biją szybciej z zupełnie innego powodu: lęku przed bankiem. Statystyki Lendi wyglądają wręcz alarmująco.

Więcej w Bizblogu Spider's Web o mieszkaniach

Wśród osób w wieku 25-34 lata aż trzech na czterech badanych (75 proc.) przyznaje, że finansowanie zakupu to dla nich gigantyczne źródło stresu. Boją się, że źle wybiorą ofertę, że bank ich za bardzo prześwietli i odrzuci, albo że nie udźwigną zobowiązania na 20-30 lat. To pokolenie, które świetnie radzi sobie z obsługą skomplikowanych aplikacji, ale w starciu z bankowym formularzem czuje się jak w labiryncie bez wyjścia.

Na bok schodzą marzenia o prestiżowych lokalizacjach czy widoku na park. Dzisiejszy młody klient to brutalny realista, dla którego najważniejszym parametrem jest Excel. W grupie poniżej 25. roku życia czterech na dziesięciu badanych jako kluczowe kryterium wskazuje cenę całkowitą, a dla niemal co trzeciego najważniejsza jest wysokość miesięcznej raty.

Dopiero gdy liczby się zgadzają, zaczynają analizować standard wykończenia czy odległość do centrum. To odwrócenie dotychczasowej rynkowej logiki. Najpierw sprawdzamy, czy bank nam na to pozwoli, a dopiero potem budujemy marzenia o konkretnym adresie.

REKLAMA

Kalkulatory idą w ruch

No to wracamy do skomplikowanych technologii i lęku przed kredytem mieszkaniowym. Choć aż 70 proc. kupujących w wieku 25-34 lata zaczyna poszukiwania od internetowych kalkulatorów, to większość z nich przyznaje, że nie potrafi samodzielnie ocenić swojej zdolności kredytowej. Dlatego zapewne aż 75 proc. respondentów oczekuje możliwości szybkiego kontaktu ze specjalistą bezpośrednio z poziomu ogłoszenia.

Jak widać, w 2026 roku nie sprzedaje się już tylko metrów kwadratowych. Równie ważne stało się poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym ceny nieruchomości nie biorą jeńców, a proces kredytowy wciąż potrafi przerosnąć nawet najbardziej cyfrowe pokolenie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-06T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:56:28+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T10:42:51+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T09:44:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T06:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T21:41:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T20:03:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T16:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T13:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T12:23:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA