Chcieli spółkę energetyczną nazwać kWe, ale Urząd Patentowy uznał, że to jednostka miary oznaczająca kilowat elektryczny i nie wolno jej zawłaszczać. Po stronie urzędu stanął sąd, ale firma nie odpuściła. Teraz po jej stronie stanął Naczelny Sąd Administracyjny, uchylając wszystkie wcześniejsze decyzje. Sprawa zaczyna się od początku.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sprawie sporu między pewną firmą a Urzędem Patentowym RP i stanął po stronie przedsiębiorcy. Sąd uchylił wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz decyzję urzędu, który odmówił rejestracji znaku kWe.
Jednostka mocy czy znak towarowy
Cała sprawa dotyczy tego, czy skrót kWe może być nazwą firmy, czy tylko technicznym oznaczeniem używanym w energetyce. Spółka chciała zastrzec go jako swój znak towarowy dla produktów i usług związanych z energią. Urząd Patentowy uznał jednak, że to zbyt ogólne określenie, które inni też muszą móc swobodnie używać w opisie swoich urządzeń.
Według urzędników skrót kWe oznacza kilowat elektryczny, czyli jednostkę mocy. Ich zdaniem klient z branży energetycznej widząc taki zapis pomyśli raczej o parametrach technicznych sprzętu niż o konkretnej firmie. To właśnie dlatego uznano, że znak nie odróżnia jednego przedsiębiorcy od innych i nie powinien być objęty ochroną.
Stanowisko Urzędu Patentowego podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który w 2022 r. oddalił skargę spółki. Sąd uznał, że różnice w zapisie, jak użycie wielkich liter, są zbyt małe, by stworzyć unikalną nazwę. Dodatkowo wskazał, że firma nie udowodniła, iż klienci faktycznie kojarzą kWe tylko z nią, a nie z ogólnym oznaczeniem technicznym.
Więcej w Bizblog Spider's Web o wyrokach WSA:
Spółka nie zgodziła się z taką oceną i odwołała się do NSA. Przekonywała, że skrót ma dla niej szczególne znaczenie, bo wywodzi się z nazwisk założycieli. Podkreślała też, że używa go od lat i dzięki temu stał się rozpoznawalny wśród klientów. Jej zdaniem nie jest to już tylko techniczny symbol, ale także marka, którą warto chronić.
Spór toczy się już dziewięć lat
Spór zaczął się od zgłoszenia znaku w 2017 r. NSA ostatecznie uznał, że wcześniejsze decyzje sądu i urzędu nie były wystarczająco dobrze uzasadnione. Dlatego uchylił zarówno wyrok sądu pierwszej instancji, jak i decyzję Urzędu Patentowego. Nie oznacza to jeszcze oczywiście, że firma na pewno wygra sprawę, ale daje jej realną szansę na zmianę wcześniejszego rozstrzygnięcia.
Teraz Urząd Patentowy będzie musiał jeszcze raz przyjrzeć się sprawie i ponownie ocenić wniosek spółki. Tym razem jednak musi uwzględnić wskazówki NSA. Dla firmy to dobra wiadomość, bo wraca do gry o swój znak. Na pocieszenie NSA zasądził na rzecz spółki 3717 zł zwrotu kosztów postępowania.



















