Skarbówka w końcu rozwiała wątpliwości, które od dawna mieli pracodawcy rozliczający delegacje prywatnymi samochodami. Stwierdziła, że w przypadku prywatnych aut elektrycznych i hybrydowych nie trzeba trzymać się starej kilometrówki, a zwrot kosztów może w całości trafić w koszty.

Szef Krajowej Administracji Skarbowej zmienił interpretację dotyczącą rozliczania podróży służbowych pracowników korzystających z prywatnych aut elektrycznych, hybrydowych lub wodorowych. Decyzja ta ma duże znaczenie, bo w praktyce upraszcza życie pracodawcom i zachęca do korzystania z nowoczesnych samochodów w delegacjach.
Archaiczna kilometrówka
Dotychczas wiele firm stosowało ograniczenia wynikające z archaicznego rozporządzenia z 2002 r., które ustala stawki za kilometr w zależności od pojemności silnika. Problem polega na tym, że przepisy te powstały z myślą o samochodach z wolnossącymi silnikami spalinowymi, bo takie wtedy dominowały.
Dziś pojemność silnika zeszła na dalszy plan, bo większość nowych aut spalinowych ma stosunkowo małą jednostkę turbodoładowaną, a w hybrydach silnik jest tylko częścią systemu napędowego. Ale szczytem absurdu było stosowanie tych przepisów do samochodów w pełni elektrycznych lub wodorowych.
W zmienionej interpretacji KAS jasno wskazał, że zwrot kosztów przejazdów służbowych odbywanych prywatnymi pojazdami elektrycznymi, hybrydowymi lub wodorowymi może być w całości zaliczony do kosztów uzyskania przychodu po stronie pracodawcy. Sprawa dotyczy jednej z uczelni publicznych, ale wnioski mają znaczenie także dla innych pracodawców.
Czytaj więcej na Bizblog.pl:
Kluczowe jest to, że w takich przypadkach nie stosuje się limitu kilometrówki w wysokości 0,89 zł lub 1,15 zł za km, bo te stawki wynikają z przepisów odnoszących się do aut spalinowych. Skarbówka stwierdziła, że skoro brak jest odrębnych regulacji dla pojazdów innych niż spalinowe, to nie ma podstaw, by automatycznie ograniczać zwrot do tych kwot.
Wydatek musi mieć związek z działalnością
Skarbówka wyjaśniła też, że w takiej sytuacji nie działa przepis ustawy o CIT, który wyłącza z kosztów nadwyżki ponad limit kilometrówki. Zamiast tego należy stosować ogólne zasady rozliczania kosztów. Oznacza to, że wydatek musi mieć związek z działalnością, być faktycznie poniesiony oraz odpowiednio udokumentowany, ale nie podlega sztywnemu limitowi za kilometr.
W praktyce pracodawca może sam ustalić stawkę za km przejechany prywatnym autem elektrycznym, hybrydowym lub wodorowym w podróży służbowej i całą wypłaconą kwotę zaliczyć do kosztów. Nie trzeba jej „obcinać” do poziomu znanego z dawnych zasad kilometrówki, co dla wielu instytucji oznacza realne ułatwienie.
Warto podkreślić, że nadal nie ma rozporządzenia, które wprost wprowadzałoby stawki dla pojazdów o napędzie alternatywnym. Ministerstwo Infrastruktury dawno zapowiadało takie zmiany, ale wciąż nic z tego nie wynika.
Dla firm i instytucji, które już wcześniej zwracały pracownikom więcej niż 0,89 zł za km przejazdu takim pojazdem, to ważny sygnał. Po zmianie interpretacji mają one solidne podstawy, by całość tych wydatków ujmować w kosztach podatkowych.







































