Gaz wreszcie tanieje. Ale mamy nowy problem: brak zapasów
Zwrot akcji na rynku błękitnego paliwa. Cena gazu wreszcie spada, bo mróz chyba w końcu odpuścił Europie. Niepokoją za to coraz bardziej puste unijne magazyny gazu i potencjalny rozwój konfliktu na linii USA - Iran.

Niektórzy eksperci, wskazując przy tej okazji na topniejące w zastraszającym tempie niemieckie zapasy gazu (nasi zachodni sąsiedzi mają największe w UE magazyny), już na horyzoncie widzieli zbliżający się kolejny kryzys gazowy. I trudno się dziwić, skoro cena gazu wzrosła tylko w ciągu stycznia z ok. 27 euro za jedną megawatogodzinę do ponad 39 euro za 1 MWh. Paliwa do tych zwyżek dodawała mniejsza generacja ze strony wiatru (co zawsze powoduje zwiększenie popytu na gaz) oraz większe ryzyko geopolityczne jeżeli chodzi o rosnące napięcia na linii Teheran-Waszyngton. Nie pomagał też siarczysty mróz determinujący większe zapotrzebowanie energetyczne. Ale najgorsze mamy chyba już za sobą.
Krótkoterminowe prognozy pogody wskazują na łagodniejszą pogodę w przyszły weekend, a długoterminowe prognozy również uległy poprawie - czytamy w notatce Ulricha Webera, analityka LSEG.
Cena gazu ostro w dół
Pik nastąpił 30 stycznia br., kiedy cena gazu ziemnego osiągnęła poziom ponad 39 euro za 1 MWh. Od tego czasu jesteśmy świadkami wyraźnych spadków, które - przynajmniej na razie - skończyły się na poziomie ok. 32–33 euro. Jesteśmy tym samym obecnie na zdecydowanie niższym pułapie cenowym niż rok temu o tej porze. W pierwszej dekadzie lutego 2025 r. cena gazu na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla błękitnego paliwa, była na poziomie 46-48 euro.
Ale za niższa ceną gazu nie stoi wyłącznie cieplejsza aura. Ważna jest też temperatura rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Debata nuklearna zaplanowana jest na najbliższy piątek (6.02). Prezydent USA Donald Trump stawia sprawę jasno i twierdzi, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia, to prawdopodobnie wydarzą się „niedobre rzeczy”. Dla przypomnienia: gra toczy się m.in. o dostawy gazu przez Cieśninę Ormuz. Ewentualna blokada tego szlaku handlowego wywróciłaby rynek gazu do góry nogami.
Rynek wydaje się być wrażliwy na wszelkie zmiany kierunku w relacjach USA-Iran - twierdzą analitycy.
Martwią niskie zapasy gazu zimnego w Europie
Nie tylko dalszy los rozmów między USA a Iranem może martwić w kontekście rynku błękitnego paliwa i przyszłej ceny gazu. Niepokoi również obecna kondycja unijnych magazynów gazu, których średnia wypełnienia teraz (ostatnie dane pochodzą z 3.02) to ledwie ok. 39 proc. To najgorszy wynik od lat. Dla porównania: w pierwszych dniach lutego 2025 r. to było prawie 52 proc., na początku lutego 2024 r. - ok. 69 proc., na początku lutego 2023 r. - blisko 71 proc.
Wszystkie oczy skierowane są teraz na niemieckie magazyny gazu, które mogą pomieścić rekordowe ok. 250 TWh. Możliwości Polski w tej mierze są zdecydowanie skromniejsze - maksymalnie 35 TWh. Zapasy błękitnego paliwa u naszych zachodnich sąsiadów - głównie przez ostatnie mrozy - skurczyły się już do raptem 30 proc. To na początku lutego 2022 r., jeszcze przed atakiem Rosji na Ukrainę, widzieliśmy lepszy wynik, bo tamtejsze magazyny wypełnione były wtedy w ok. 35 proc. Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Gazowego i Wodorowego zwraca przy tej okazji uwagę na brak w Niemczech zachęt rynkowych do napełniania magazynów.
Obecnie przedsiębiorcy są uwięzieni między wymogami państwowymi a chęcią rządu, aby pozwolić przeważyć siłom rynkowym - przekonuje w rozmowie z „Die Zeit” Timm Kehler, prezes Stowarzyszenia.
Katar pomoże zmniejszyć uzależnienie od USA?
W dłuższej perspektywie czasowej musi z pewnością martwić rosnące uzależnienie Europy od dostaw amerykańskiego LNG. Ale eksperci zwracają uwagę, że reguły tej gry może zmienić jeszcze Katar. Przecież, jak zwraca uwagę Montel News, państwowa spółka naftowo-gazowa Qatar Energy planuje zwiększyć nominalną moc produkcyjną LNG z ok. 77 mln ton obecnie do ok. 142 mln ton po 2030 r.
Zobaczymy więcej przepływów do Europy, po prostu dlatego, że rynek już tam jest. Katar ma duży dostęp do mocy regazyfikacyjnych, zwłaszcza w północno-zachodniej Europie, więc może łatwo wejść na rynek - tłumaczy Giovanni Bettinelli, konsultant w dubajskiej firmie GFB Insight.
Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog:
Na razie dla Kataru głównym rynkiem gazowym jest Azja. Z danych Kpler wynika, że eksport w zeszłym roku skurczył się o 19 proc. - do lekko ponad 9 mln t LNG. Eksperci oczekują jednak, że w Europie z roku na rok będzie więcej katarskiego rynku, wraz ze zmniejszaniem się wolumenu gazu z Rosji. Ale żeby tak się rzeczywiście stało muszą być spełnione konkretne warunki. Jak na przykład zmiana unijnej dyrektywy w sprawie należytej staranności w zakresie zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw (CSDDD), przez którą katarscy dostawy musieliby płacić kary.
To obecnie duża przeszkoda. Przepisy są dość rygorystyczne w swoim sformułowaniu i myślę, że istnieje świadomość, że należy je złagodzić, przynajmniej w pewnym stopniu, aby umożliwić kontynuację działalności bez zmian - twierdzi Bettinelli.







































