REKLAMA

Powstała nowa waluta, która drożeje, gdy ludzie umierają. Świat już do reszty oszalał?

Nowy kryptopieniądz oparty na blockchainie pozwala zarabiać na rosnącej liczbie ofiar koronawirusa. Każdy kolejny przypadek zakażenia na świecie podbija wartość tej waluty. Ponury żart? Niestety nie, a to znaczy, że świat stanął na głowie

szczepionka-koronawirus-wyścig-naukowców
REKLAMA

Śmiertelny wirus z Wuhan - COVID-19 - błyskawicznie rozprzestrzenia się po świecie, wywołując panikę na coraz szerszą skalę. W piątek odnotowano ponad 83 tys. zakażeń, 2859 osób z jego powodu zmarło i z każdym kolejnym dniem ta liczba rośnie.

Panika jest być może trochę na wyrost, bo zakażenie koronawirusem w 80 proc. przypadków przebiega bezobjawowo, groźny jest on jedynie dla osób starszych, z obniżoną odpornością, chorujących na przewlekłe choroby, które osłabiają organizm. Jednak świat solidnie przestraszył się wirusa z Wuhan, a gospodarka poważnie odczuwa skutki tego lęku.

REKLAMA

CoronaCoin oparta na dowodzie śmierci

W takich sytuacjach zawsze znajdzie się ktoś, kto na tym lęku chce zarobić, przyzwyczailiśmy się już do tego. Ale to, co wydarzyło się ostatnio jest naprawdę szokujące. Powstała bowiem nowa cyfrowa waluta oparta na tzw. „dowodzie śmierci” powiązana z liczbą zgonów spowodowanych koronawirusem.

CoronaCoin (NCOV) to projekt oparty na blockchainie ethereum. Polega na tym, że całkowita podaż tej waluty wyliczana jest na światowej populacji - na każdego człowieka na świecie przypada jedna jednostka CoronaCoin.

Co 48 godzin unikalny algorytm usuwa pewną liczbę jednostek waluty. Ile? Tyle, ile w tym czasie osób zostało zakażonych i zmarło z powodu koronawirusa COVID-19. Jednym słowem: im więcej osób umrze, tym bardziej wartościowa jest nowa waluta i tym większa radość inwestorów.

Zszokowani? Twórcy tego tokena, chcąc złagodzić krytykę, zadeklarowali, że 20 proc. całkowitej sprzedaży CoronaCoin ma zostać przekazana na Czerwony Krzyż. Czy to ratuje sytuację? Hmmmm.…

Fakt, twórcy algorytmu sami nie zabijają przecież nikogo, nie przyczyniają się do zwiększenia liczby zakażeń. A jednak. Tworzenie mechanizmu, który powoduje, że inwestorzy powinni trzymać kciuki za śmierć innego człowieka jest głęboko niehumanistyczne. Czuję się, jakby ktoś wrzucił mnie wprost do serialu „Black Mirror”. Czy to już ten moment, kiedy opętanie technologią zaczyna odzierać nas z człowieczeństwa?

Polskie testy na koronawirusa. To jest inwestycja

Dla tych, którzy poczuli już w sobie zew, a żyłka inwestorka zaczęła mocniej pulsować (a dla mnie na osłodę) przykład inwestycji nieco bardziej pozytywny i to z polskiego podwórka. Spółka PZ Cormay - producent odczynników diagnostycznych i dystrybutor aparatury medycznej ogłosił w czwartek 27 lutego, że może rozpocząć w Polsce dystrybucję testów na koronawirusa. Kurs akcji na GPW natychmiast skoczył o 40 proc., a ostatecznie dzień notowań spółka zakończyła wzrostem kursu akcji o 52 proc.

W piątek, 28 lutego wycena wcale się nie zatrzymuje, a ok. godz. 10.00 kurs akcji rośnie o kolejne 25 proc.

Jakoś lepiej patrzy się na zyski generowane przez konstruktywne działania niż na głupią zabawę opartą na czymś nieszczęściu.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-03T22:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T11:14:57+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T10:09:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-03T09:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T21:58:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T20:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T10:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T08:37:53+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T06:33:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-02T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2025-04-01T18:40:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA