Żywność, lekarstwa i elektronika – te trzy kategorie produktów okazały się podstawowe dla codziennego życia Ukraińców w ogarniętym rosyjską agresją kraju. Handlowcy, dostawcy i sieci sklepów walczą każdego dnia o to, by tych towarów nie zabrakło na półkach.

W czasach pokoju handel detaliczny wytwarzał ok. 8 proc. PKB Ukrainy. W czasie wojny handel detaliczny jest jedną z kluczowych gałęzi gospodarki dostarczającą żywność oraz leki cywilom i żołnierzom.
Firmom działającym na tym rynku przystosowanie się do wojny zajęło kilka tygodni. Trzeba było zmienić logistykę, dostawców, zamknąć mniejsze placówki. Wydaje się, że Ukraina bitwę o handel wygrywa, bo pustych półek w sklepach jest teraz coraz mniej – podaje serwis epravda.com.ua, który sprawdził jak wygląda zaopatrzenie w ukraińskich sklepach po ponad miesiącu wojny.
Logistyka sieci spożywczych w Ukrainie stanęła na głowie
Większość Ukraińców przynajmniej raz od początku wojny spotkała się z pustymi półkami w supermarketach. Teraz jedzenia w sklepach w Ukrainie nie brakuje.
W związku z dużym popytem, masowymi przemieszczeniami ludności w rejony zachodnie i uszkodzeniami infrastruktury, sieci handlowe musiały w ciągu zaledwie kilku dni zmienić system logistyczny i trasy dostaw produktów.
Największa, ukraińska sieć supermarketów ATB przeorientowała logistykę z centrum dystrybucyjnego pod Kijowem do centrów w innych regionach. Na okupowanych terytoriach i w miastach, w których trwają walki, sieć zmuszona była zamknąć 300 sklepów.
Fozzy Group, która zarządza sieciami Silpo czy Fora również zamknęła część sklepów. Oprócz sklepów w okupowanych przez Rosjan miastach, grupa zamknęła kilka supermarketów w dużych miastach, ale tylko tam, gdzie w pobliżu znajduje się jeden lub więcej sklepów własnej sieci.
Ma to na celu zawężenie sieci, zapewnienie szerszego asortymentu towarów oraz bardziej przewidywalnych i regularnych dostaw do supermarketów. Mimo to około 80 proc. sklepów Fozzy Group jest obecnie otwartych.
Sieć ATB podała, że produkcja niektórych produktów jak makaronów czy mięsa, spadła, więc firma zwiększyła import i poszukuje alternatywnych dostawców. Jak niedawno poinformowano, sieć uruchomiła bezpośrednie dostawy z Polski, krajów bałtyckich i Turcji.
W aptekach udało się opanować sytuację
W pierwszym miesiącu wojny brak leków stał się faktem dla wielu Ukraińców. Jedna z największych sieci aptek - ANC, twierdzi jednak, że te problemy to już przeszłość.
W sieci jest 869 placówek, a nieczynnych 190. Przyczyny są różne: niektóre prawie nie mają towarów, więc resztki są przenoszone do innych aptek, a niektóre znajdują się na terytorium tymczasowo poza kontrolą Ukrainy.
Według Wiaczesława Sautsa, dyrektora marketingu sieci ANC, część z tych aptek już nie istnieje. Są placówki w miastach, które zostały poddane najbardziej brutalnemu ostrzałowi przez rosyjskich okupantów: Bucha, Mariupol, Czernihów.
Sieci brakuje farmaceutów, ponieważ wiele osób tymczasowo opuściło swoje domy. Według Sautsa pomogło tu Ministerstwo Zdrowia, które umożliwiło studentom pracę w aptekach.
Sytuacja z podażą leków znacznie się poprawiła w ciągu ostatniego tygodnia. Dystrybutorzy farmaceutyczni, od których apteki kupują leki, początkowo mieli problemy z logistyką, ale później opracowali nowe kanały dostawy.
Na początku wojny w aptekach panowała panika. Ludzie aktywnie kupowali leki na zapas, a logistyka nie była gotowa na zaspokojenie zwiększonego popytu.
Teraz nie ma problemów z zapasami. Trwa import leków, dostarczane są surowce do fabryk, pracują przedsiębiorstwa. Jest wystarczająco dużo leków, aby zaspokoić zapotrzebowanie Ukraińców.
Do Ukrainy nie sprowadzisz mikrofalówki
Jak informuje sieć „Allo”, w Ukrainie ludzie szukają przede wszystkim urządzeń do utrzymania komunikacji w przypadku braku prądu, Nic więc dziwnego, że rośnie zapotrzebowanie na power banki, kable i inną drobną elektronikę.
Przed wojną udział elektroniki w strukturze ukraińskiego importu był znaczny, dlatego rząd dodał do listy importu krytycznych towarów telefony i baterie przenośne (powerbanki).
To oznacza, że mogą być one sprowadzane z zagranicy.
Sieci mają nadzieję, że rząd rozszerzy listę towarów, które można importować. Nie obejmuje ona czajników elektrycznych i kuchenek mikrofalowych, które według Alexeia Zozulya, dyrektora wykonawczego sieci Foxtrot, są niezwykle potrzebne wolontariuszom i zwykłym obywatelom.
Szef Foxtrotu wyjaśnia też, że zmieniły się warunki, na jakich firmy mogą importować produkty.
Przede wszystkim wprowadzono pełną przedpłatę w walucie obcej. Dostawa towaru odbywa się tylko do granicy z Ukrainą, a po jej przekroczeniu znika możliwość ubezpieczenia. Ponadto usługi logistyczne wzrosły co najmniej trzykrotnie z powodu problemów z transportem.
Prezes COMFY, sieci sklepów z elektroniką, Igor Khyzhnyak, mówi, że wielu dostawców poinformowało jego firmę o gotowości wznowienia transportu towarów. Część z nich restrukturyzuje łańcuchy dostaw z sąsiednich krajów UE do magazynów na zachodniej Ukrainie.
Foxtrot również organizuje nowe dostawy: zawiera umowy międzynarodowe, poszukuje transportu i przewoźników, planuje wznowić własny import smartfonów, laptopów i tabletów.
COMFY ma obecnie czynnych mniej niż połowę swoich sklepów. Foxtrot otworzył 60 proc. swoich sklepów. Sieć konsoliduje również zapasy w sklepach w miejscach dostępnych dla znacznej liczby osób.
Specjaliści szacują, że aktualnie w Ukrainie znajduje się zapas smartfonów, laptopów i tabletów, który starczy na półtora miesiąca sprzedaży.