Wiele krajów na świecie jest tak uzależnionych od dochodów z turystyki, że zamierza wpuszczać przyjezdnych do siebie już w te wakacje. Ale nie wszystkich. O tym, czy zostaniemy wpuszczeni do turystycznych rajów, może decydować nasza narodowość.

Jeżeli odpuściliście już śledzenie statystyk dotyczących liczby dziennych zachorowań na Covid-19, to lepiej wróćcie do tego przykrego przyzwyczajenia. Może się bowiem okazać, że od poziomu liczby zachorowań zależeć będą wasze zagraniczne wakacje.
Grecy ostrzegają sąsiadów
Jednym z państw, które otwarcie przestrzegają przed możliwością zamykania swoich granic w przypadku nagłego wybuchu epidemii, jest Grecja. Na razie Grecy zamierzają otworzyć się na obywateli państw strefy Schengen, Unii Europejskiej, Bałkanów, Izraelu i Cypru.
Turyści z powyższych państw będą wpuszczani do kraju od 1 lipca. Nie będą podlegali kwarantannie, a testy będą przeprowadzana na lotnisku wyrywkowo. Pełne otwarcie miałoby nastąpić dopiero po 15 lipca. Dla wszystkich z wyjątkiem obywateli krajów o „ujemnej” wydajności w zwalczaniu wirusa, którzy zostaną odprawieni z kwitkiem – pisze grecki serwis ekathimerini.com.
Podobną politykę chcą prowadzić władze Majorki. Hiszpańska wyspa zaprasza do siebie turystów z Niemiec i innych regionów o niskim wskaźniku infekcji. Wybrani przyjezdni pojawią się na wyspie wraz z firmą TUI.
Cyfrowy profil medyczny
Bardziej indywidualnie do tematu podchodzą przedstawiciele Wysp Kanaryjskich. Popularne Kanary mają wpuszczać na swój teren wyłącznie osoby z cyfrowym profilem medycznym zainstalowanym na smartfonie. Profil będzie zawierał informację, że jego posiadacz nie jest zarażony koronawirusem. Turyści będą musieli zgodzić się również na śledzenie swoich ruchów w trakcie pobytu na wyspie.
Listę szczęśliwców, którzy dostaną się do Cypru, liczy 19 państw podzielonych na dwie grupy. Polska znalazła się w tej drugiej, co oznacza, że (w przeciwieństwie do grupy nr I) będziemy zmuszeni zdobyć zaświadczenie mówiące, że nie jesteśmy nosicielem wirusa w przeciągu trzech dni przed wylotem. Podobnie zamierza postąpić Turcja, z tą różnicą, że turyści w trakcie pobytu nie będą mogli opuszczać ośrodków hotelowych, w których zostaną zakwaterowani.
Wśród państw, które zamierzają otworzyć granice na początku wakacji, znajduje się też m.in. Chorwacja, Włochy, Portugalia i Gruzja.
Korytarze turystyczne
Sama koncepcja otwierania granic tylko dla wybranych opiera się na pomyśle stworzenia tzw. zielonych korytarzy w obrębie Unii Europejskiej, który już w kwietniu pojawił się wśród unijnych ministrów turystyki.
Jak miałoby one wyglądać? Maltańska minister turystyki Julia Farrugia Portelli tłumaczyła, że chodzi w rzeczywistości o wypracowanie „jasnych protokołów dotyczących lotu, zakwaterowania, interakcji, posiłków i wizyt”.
Na razie rozmowy trwają. Czechy chciały nawiązać współpracę ze Słowacją i Chorwacją, a wykluczyć z grona zaproszonych Brytyjczyków, Hiszpanów i Włochów. Podobne negocjacje trwają dzisiaj w wielu krajach Starego Kontynentu. Nikt nie chce ryzykować i wpuścić do siebie obywateli z europejskiego odpowiednika Wuhan. Opanowanie epidemii stało się więc nie tylko kwestią narodowego bezpieczeństwa, ale i być albo nie być naszych zagranicznych planów na wakacje.
A to w przypadku Polski może nie okazać się na dłuższą metę dobrą wiadomością, bo dzienna liczba zachorowań nijak nie chce u nas spadać. I z europejskiego prymusa przeistaczamy się z wolna w czarną owcę.