Elon Musk nie wytrzymał ciśnienia, otwiera fabrykę w Chinach. W środku szalejącej epidemii
Tesle same się nie wyprodukują, a tym bardziej nie sprzedadzą – musiał pomyśleć Elon Musk. Po chwilowym wstrzymaniu prac z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa producent na nowo otwiera fabrykę koło Szanghaju. Problem w tym, że zagrożenie wcale nie minęło.

Fot. Tesla
Ponad 43 tys. zarażonych i przeszło 1000 ofiar śmiertelnych. To efekt działania koronawirusa, który z lokalnego zagrożenia stał się już epidemią międzynarodową, a część ekspertów przebąkuje, że niedługo będziemy mówić już o pandemii.
W okolicach Szanghaju, koło którego mieści się fabryka Tesli, doszło do 300 infekcji. Całkowicie udało się wyleczyć co szóstą osobę. Biorąc pod uwagę, że mówimy o mieście zamieszkałym przez 24 mln osób, liczba może nie robić wrażenia, epidemiolodzy są jednak przekonani, że koronawirus ma potencjał do dalszego rozprzestrzeniania się. Dość powiedzieć, że w okolicznych miastach Anhui i Jiangsu doszło łącznie do ponad tysiąca infekcji.
Powściągliwe korporacje
W tym samym czasie CNN pisze o zdjęciach, na których robotnicy dziarsko maszerują w kierunku nowej fabryki Tesli. Stłoczeni przy taśmach produkcyjnych i upchnięci w akademikach będą mieli niewielkie szanse na uniknięcie zarażenia mimo posiadania masek ochronnych.
Korporacje trwają w stanie zawieszenia. Apple rozmawia z ekspertami od zdrowia publicznego i władzami, wstrzymując otwarcie fabryk. Spółka już liczy, że dostawy iPhone’a spadną co najmniej o 10 proc.
Starbucks zamknął w Państwie Środka 2 tys. kawiarni, McDonald’s 300 restauracji, a Nike chwilowo zaplombował połowę swoich sklepów w Państwie Środka. W tym samym czasie American Airlines odwołał loty do i z Chin oraz Hongkongu do 27 marca. Zdecydowanie bardziej spieszy się General Motors, ale i tu data otwarcia została ustalona na 15 lutego.
BMW czeka dłużej – do 17 lutego. Tak szybko, jak Tesli nerwy puściły tylko Daimlerowi i Fordowi.
Dlaczego więc Elon Musk tak ryzykuje?
Tesla jest w nieco innej sytuacji. Na początku tego roku akcje spółki wystrzeliły na rekordowe poziomy. To z jednej strony zasługa spekulacji, z drugiej ogromnych nadziei rozbudzonych przez wyniki z ostatniego kwartału. Sprzedaż na poziomie 112 tys. samochodów była najwyższa w historii firmy, a IV kwartał okazał się drugim z rzędu, w którym udało się wypracować zysk.

Musk poszedł za ciosem. Otwarcie chińskiej megafabryki ma Tesli pozwolić na przebicie bariery 500 tys. elektryków w 2020 r.
I nagle, zupełnie znienacka, media zaczęły donosić o tajemniczym wirusie, który ma zdolność przenoszenia się między ludźmi. Wartość akcji Tesli poleciała w dół, a ambitne zapowiedzi Elona stanęły pod dużym znakiem zapytania. Każdy tydzień przerwy w działaniu Gigafactory 3 to strata ok. 3 tys. sztuk.
Tesla jest dzisiaj na musiku. I jak widać, nie waha się poświęcić dla sprawy. Przychodzi to zapewne tym łatwiej, że stawką jest zdrowie (a może życie)... chińskich robotników.