Od czwartku firmy ze ściśle określonych, chronicznie cierpiących przez covidowy kryzys branż mogą składać wnioski o zwolnienie z ZUS-u czy kolejne postojowe w ramach tarczy 5.0. Jeśli agenci czy przewodnicy turystyczni mają prawo do pomocy państwa, to tym bardziej powinna ona zostać udzielona firmom z branży fitness, którym rząd niemal z dnia na dzień kazał zamknąć biznes.

„Zawieszona zostaje działalność basenów, aquaparków i siłowni” – ten krótki komunikat premiera w czwartkowy wieczór uderzył w tysiące przedsiębiorców działających w branży fitness jak grom z jasnego nieba. Po tygodniach uspokajających zapewnień, że rząd panuje nad epidemią, nagle ogłoszono zamknięcie firm z jednego sektora. Dlaczego akurat z tego? Nie wyjaśniono.
Skupieni w branżowej organizacji przedsiębiorcy jeszcze we czwartek wieczorem zaprotestowali przeciw powtórnemu zamykaniu ich firm i ostrzegli, że powtórnego zamrożenia swojej działalności wiele firm nie przeżyje. W sobotę w Warszawie organizują w tej sprawie pikietę.
Czwartkowe posiedzenie rządowego zespołu antykryzysowego oraz popołudniowa konferencja premiera i ministra zdrowia to była pełna prowizorka – brak jasnych i szczegółowych informacji można jeszcze jakoś zrozumieć.
Informacji brak
Od tego czasu minęła doba i jaki przekaz ma rząd dla branży fitness? Na stronie gov.pl wciąż wisi komunikat z czwartku, w którym przeczytamy jedynie, że od soboty 17 października zawieszona jest działalność basenów, aquaparków i siłowni. Spokojnie, wsłuchane w głos przedsiębiorców Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii (MRPiT) z pewnością ma dla nich jasny komunikat.
Zaglądam na stronę resortu kierowanego przez wicepremiera Jarosława Gowina, czyli największego wolnorynkowca rządu Zjednoczonej Prawicy i co widzę? W dziale „Aktualności” najnowszy wpis dotyczy... tarczy turystycznej, czyli przepisów przygotowanych na długo przed nadejściem drugiej, gigantycznej fali koronawirusa w Polsce. Najmniejszej wzmianki o nowych regułach obowiązujących przedsiębiorców nie znajdziemy.
Nie sądźmy jednak Jarosława Gowina i jego resortu po wpisach na stronie internetowej. MRPiT z pewnością w piątek cały power włożyło w komunikowanie biznesowi nowych zasad częściowego lockdownu. Chyba jednak nie – na razie przedstawiciele ministerstwa upajają się pomocą, jaką skierowali do branży turystycznej, której sytuacja nie zmienia się od wprowadzenia bonu turystycznego w lipcu.
Polska gospodarka taka silna
„Polska gospodarka jest 3. krajem UE z rosnącą produkcją, ale branża hotelarska, eventowa i restauracyjna potrzebują wsparcia w COVID-19. Mamy dla nich punktową pomoc” – chwalił się w czwartek wieczorem, już po ogłoszeniu częściowego lockdownu, wiceminister rozwoju Marek Niedużak.
A czym w piątek, dzień po ogłoszeniu zamknięcia branży fitness, zajął się sam „minister od firm” Jarosław Gowin? Wicepremier postanowił nie modyfikować swoich planów i wziął udział w... uroczystości podpisania umowy na zarządzanie Wirtualnym Instytutem Badawczym.
„Coraz więcej przedsiębiorców chce wdrażać nowe technologie. Sprzyjają temu rozwiązania prawne, ulgi podatkowe i programy unijne. Kluczowa jest współpraca naukowców z instytucjami państwowymi i biznesem” – ocenił Gowin.
Bardzo słuszny przekaz, ale raczej na czasy „pokoju” w gospodarce, ale nie na czas walki z koronawirusem kosztem tysięcy prywatnych biznesów. Jeśli rząd właśnie podjął taką decyzję, to powinien zrobić teraz wszystko, by ją dobrze wytłumaczyć i uzasadnić.
Na tym nie może oczywiście poprzestać. Czas na błyskawiczne przygotowanie tarczy 6.0 – czy jakkolwiek chcą to rządowi marketingowcy nazwać – bo bez realnej i szybkiej pomocy zamrożone od soboty firmy długo nie przeżyją.
