REKLAMA
  1. bizblog
  2. Technologie
  3. Media i rozrywka

Po pracy wyruszają do dżungli uczyć się przetrwania w dziczy. Ogromny sukces „Green Hell”

Creepy Jar jest niezależnym warszawskim deweloperem gier. Marka skupia się głównie na klimatach grozy i symulatorach przetrwania. Jeden z najlepiej zarabiających polskich twórców gier pochwalił się wynikiem 300 tys. sprzedanych przez siebie kopii symulatora przetrwania w dziczy.

23.10.2019
12:23
Green Hell odnosi sprzedażowy sukces
REKLAMA

Jest to imponująca liczba, jeśli spojrzy się na to, że pełna wersja gry weszła na rynek niecałe dwa miesiące temu. 82% pozytywnych komentarzy z blisko 1 tys. w serwisie Stream zwiastuje, że to nie koniec i do stycznia wynik ten może wzrosnąć nawet blisko miliona.

REKLAMA

Od premiery na początku września, gra o przetrwaniu w dżungli zdążyła osiągnąć już sukces, mimo, że dopiero w najbliższym tygodniu rusza przecena na „Green Hell”.

Wydaje nam się, że rynek nie do końca wierzył, że uda nam się sprzedać 300 tys. kopii Green Hell przed końcem roku, przed pierwszą promocją i wreszcie przed trybem co-op. Osiągnięty wynik na koniec października pokazuje, że gra ma wciąż olbrzymi potencjał, tak naprawdę trudny precyzyjnie do oszacowania.  Sama wishlista liczy już 570 000 i wydaje nam się, że będzie stopniowo realizowana wraz z kolejnymi promocjami i wprowadzeniem trybu co-op – komentował Krzysztof Kwiatek, prezes studia Creepy Jar. 

Oprócz wymienianego przez Kwiatka trybu co-op, w najbliższym roku gra ma się doczekać także wersji na Nintendo Switch i konsole Xbox oraz PlayStation.

REKLAMA

„Green Hell” to typowy longseller z kilkuletnim cyklem życia i płaską, regularną sprzedażą. Do końca października podejmiemy decyzję czy wersja co-op trafi na rynek przed Świętami czy na początku roku. – dodał prezes

Okres świąteczny może okazać się kopalnią złota dla dewelopera zważywszy na dotychczasowe osiągi ze sprzedaży ich nowego dzieła. Warto zwrócić uwagę na to, że popyt na gry z gatunku survival już od dawna utrzymuje się na światowym rynku. Na przykładzie „Green Hell” widać, do jakiego stopnia są wciąż na topie.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA