Co się dzieje z polskim przemysłem? Ósmy miesiąc pod kreską, spadają zamówienia, produkcja, zatrudnienie
Nastroje w polskim przemyśle nadal panują minorowe. Koniec roku nie przyniósł poprawy, PMI od ośmiu miesięcy utrzymuje się poniżej 50 pkt., co oznacza, że nastroje wśród przedsiębiorców są złe. Z dobrych wiadomości: koszty już nie rosną tak szybko jak w poprzednich miesiącach. Nacisk na wzrost cen ze strony producentów powinien zacząć słabnąć.

PMI dla polskiego przemysłu osiągnął 45,6 pkt. i był wyższy niż w listopadzie o 2,2 pkt., a oczekiwania rynkowe przebił o 1,6 proc. (mediana prognoz: 44 pkt.). Z drugiej strony ósmy miesiąc z rzędu utrzymał się poniżej 50 pkt., co oznacza, że nastroje wśród polskich przedsiębiorców nadal są złe.
Rok 2022 zakończył się mało optymistycznie dla polskiego przemysłu. Warunki gospodarcze w sektorze wytwórczym po raz kolejny znacznie się pogorszyły. Spadły zarówno produkcja jak i nowe zamówienia. Zatrudnienie oraz aktywność zakupową w dalszym ciągu ulegały zmniejszeniu – wyliczają autorzy badania z S&P Global Market Intelligence.

Zakupy i zatrudnienie wciąż spadają
Na ostateczny wynik PMI wpływ ma zachowanie pięciu subindeksów:
- nowych zamówień
- produkcji
- zatrudnienia
- czasu dostaw
- zapasów
Z komunikatu S&P Global Market Intelligence wynika, że produkcja przemysłowa zmalała ósmy miesiąc z rzędu, a nowe zamówienia dziesiąty. Tempa spadków ponownie zwolniły, ale były wciąż szybkie na tle badań długoterminowych. Podobne trendy odnotowano też dla nowych zamówień zagranicznych. W reakcji coraz trudniejszą sytuację firmy wyhamowały zakupy i zaczęły zwalniać pracowników.
Firmy, co zrozumiałe, w obliczu dalszego spadku popytu i produkcji, przy ogólnie niepewnych i nieprzewidywalnych warunkach rynkowych, kontynuowały optymalizację zasobów, dokonując nawet kolejnych redukcji zarówno zakupów, jak i zatrudnienia – czytamy w komentarzu Paula Smitha.
Pierwszy kwartał bez tąpnięcia w gospodarce
Na pocieszenie dodają, że w porównaniu z listopadem doszło do spowolnienia spadków oraz zauważalnego wyhamowania kosztów.
Tempo spadku generalnie zwolniło i choć przed nami długa droga, przemysł powoli wraca do stabilności. Co więcej, tempo inflacji też łagodnieje – koszty produkcji wzrosły w najwolniejszym tempie od 29 miesięcy - co zwiększa nadzieje, że najbardziej dotkliwe załamanie koniunktury jest już za nami – wskazał w komentarzu ekonomista S&P Global Market Intelligence Paul Smith.
Jakub Rybacki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zauważa, że nieznaczna poprawa oceny bieżącej aktywności widoczna jest w głównych gospodarkach Unii Europejskiej, co może oznaczać, że może nam udać się uniknąć ostrego hamowania.

Badania GUS wskazują, że odsetek firm napotykających bariery w postaci słabego popytu jest podobny do roku 2017, czyli okresu stabilnego wzrostu. Mniejsze ryzyko towarzyszy też branżom energochłonnym z uwagi na wciąż wysokie napełnienie magazynów gazem w Unii Europejskiej – komentuje ekonomista PIE.
Koszty spadają, inflacja producencka hamuje
Jak Jakub Rybacki, zmniejsza się skala inflacji, koszty produkcji rosną coraz wolniej.
To także efekt poprawy łańcuchów dostaw – badanie GUS wskazuje, że odsetek firm skarżących się na niedobory materiałów spadł w przeciągu kwartału z 31 do 21 proc. Wyraźnie maleje też liczba firm planujących podwyżki cen – zauważa.