Chodzi o tych seniorów, którzy osiągnęli wiek emerytalny dwa lata temu, ale wcale nie przestali pracować. Nie, dwa lata dłuższej pracy jeszcze podnoszą świadczenia o połowę. Ale dzisiejsi 62- i 67-latkowie wygrali na loterii – na ich wysokie świadczenia złożyły się bardzo korzystne tablice dłuższego trwania życia spowodowane wysoką śmiertelnością w pandemii i wysoka waloryzacja świadczeń w ostatnich dwóch latach.

ZUS pokazał wyliczenia, z których wynika, że dwa lata pandemii mogą zrobić ogromną różnicę, jeśli chodzi o wysokość emerytur.
Powód? Kumulacja trzech okoliczności, z których tylko na jedną mieli wpływ sami emeryci - wydłużenie okresu aktywności zawodowej – to podnosi wysokość świadczeń o ok. 8 proc. za każdy rok przepracowany dłużej, jak lubi podkreślać prezes ZUS, zachęcając seniorów do dłuższej pracy.
Emerytury podniosła Polakom pandemia
Druga okoliczność to najnowsze tablice dalszego trwania życia opublikowane kilka dni temu przez GUS, o których już więcej pisałam w Bizblog. Pokazały one, że w ciągu ostatniego roku oczekiwana długość dalszego życia osób osiągających wiek emerytalny skróciła się w 2021 r. o 8-9 miesięcy. Dane za 2020 r. były jeszcze gorsze - oczekiwana długość życia skróciła się o 13-14 miesięcy. W sumie w ciągu dwóch lat pandemii to skrócenie życia o 22 miesiące.
A krótsza oczekiwana długość życia to wyższa emerytura. Pandemia, która zwiększyła śmiertelność wśród seniorów, spowodowała, że w ubiegłym roku ze względu na tablice GUS świadczenia emerytalne wzrosły o około 6,5 proc., a w tym roku średnia emerytura kobiety kończącej pracę w wieku 60 lat wzrośnie o 3,7 proc. a mężczyzny w wieku 65 lat o 4,1 proc.
Ważne jednak, że nowe tablice GUS nie dotyczą tych emerytów, którzy już pobierają świadczenie – oni mieli przeliczoną wysokość emerytury na podstawie tablic, które obowiązywały w chwili zakończenia ich aktywności zawodowej.
Trzecia okoliczność to stosunkowo wysokie w ostatnich latach waloryzacje składek gromadzonych na koncie w ZUS - w 2020 r. o 8,94 proc., a w 2021 r. o 5,41 proc. Owa waloryzacja znacząco podnosi kapitał, z którego następnie wyliczana jest emerytura.
Splot tych trzech czynników to wielka niespodzianka dla części emerytów.
Ale uwaga! Niby nie trzeba się spieszyć i teraz nagle w kwietniu rezygnować z pracy, żeby skorzystać z tych okoliczności, ale warto to zrobić do końca marca 2023 r., do tego momentu będą bowiem obowiązywać korzystne tablice GUS.
Potem będą nowe i one mogą być już dla emerytów mniej korzystne.
Wyższa śmiertelność, wyższe emerytury
Zdaniem ekspertów najgorsze, jeśli chodzi o pandemię, mamy za sobą, a to oznacza, że w przyszłym roku tablice będą dla wysokości świadczeń emerytalnych mniej korzystne, a wskaźnik dalszego trwania życia emerytów znacznie odbije.
Z komentarza dla „Rz” dr Tomasza Lasockiego z Katedry Ubezpieczeń UW wynika, że osoby, które wiek emerytalny ukończą między 1 kwietnia 2022 r. a 31 marca 2023 r., zachowają prawo do korzystniejszego naliczania świadczenia w kolejnych latach.
Ale już osoby, które wiek emerytalny osiągną po 31 marca 2023 r. czy w 2024 r. mogą być w gorszej sytuacji, bo wskaźnik dalszego trwania życia prawdopodobnie będzie rósł w przyszłości w znacznie szybszym i nienaturalnym tempie – może nawet nadrobimy z naddatkiem owe stracone przez pandemię 22 miesiące, co kolei może obniżyć świadczenia emerytalne o kilkadziesiąt procent.
Co z tym zrobić? Ci, którzy osiągną wiek emerytalny w 2023 i 2024 r. powinny wstrzymać się z zakończeniem aktywności zawodowej na 2-3 lata – z jednej strony wskaźnik GUS powinien się w tym czasie unormować, z drugiej – podniosą kapitał emerytalny dzięki dłuższemu okresowi odprowadzania składek.