Nowojorska giełda dała do zrozumienia, że nie zamierza usuwać trzech chińskich gigantów telekomunikacyjnych z parkietu. Decyzja idzie w poprzek ostatnim decyzjom Donalda Trumpa. Amerykański prezydent pod koniec ubiegłego roku zakazał rodzimym firmom inwestowanie w chińskie spółki, które mogą mieć powiązania z wojskiem.

China Telecom, China Mobile i China Unicom nie muszą już uciekać z podkulonym ogonem z USA. NYSE po „konsultacjach z odpowiednimi organami regulacyjnymi” otwartym tekstem olała listopadowe zarządzenie Donalda Trumpa, w myśl którego amerykańskie firmy miały przestać dostarczać kapitał wybranym spółkom z Państwa Środka.
Trump uprzedził Bidena?
Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że decyzja Trumpa ma wejść w życie 11 stycznia - na tydzień przed inauguracją prezydenta-elekta Joe Bidena. Amerykańskie spółki dostały czas na wycofanie się z kontrowersyjnych inwestycji do listopada.
„Trump prawdopodobnie również uważa, że w jego interesie jest niedopuszczenie nowej demokratycznej administracji do złagodzenia tych stanowisk. Nie jestem pewna, czy zastawia pułapki dyplomatyczne, czy też wiąże ręce Bidenowi”
– analizowała Natasha Kassam z Lowy Institute w rozmowie z The Guardian
Po decyzji NYSE widać jednak, że nikt ustępującego prezydenta nie zamierza się słuchać. Decyzja została wydana w formie rozporządzenia wykonawczego, co oznacza, że nie wymagała głosowania w Kongresie. Inna sprawa, że Kongres może ją potem unieważnić wydając uchwałę.
Pytanie, czy Republikanie będą mieli w ogóle ochotę bronić pomysłów ustępującego prezydenta. Nie jest przecież tajemnicą, że nawet w szeregach własnej partii miliarder nie cieszy się zbytnią popularnością. Biden będzie miał wystarczająco dużo czasu, by odkręcić politykę Trumpa wobec Chin. I właśnie na to liczy dzisiaj wielki kapitał zza oceanu.
Oczekiwania te nie są zresztą pozbawione podstaw. Raptem kilka dni temu Biden zapowiedział, że USA powinny przewodzić światu, zamiast iść w politykę izolacjonizmu. Prezydent-elekt stwierdził, że ma zamiar uniknąć nowej zimnej wojny, próbując wciągnąć Pekin we współpracę w zakresie światowego handlu i zapobieganiu dalszych zmian klimatycznych.
Eksperci oczekują, że przyszły przywódca Stanów Zjednoczonych zdoła wypośrodkować politykę wobec Chin, jaką prowadził Barack Obama i Donald Trump. Ten pierwszy oskarżany jest o nadmierną naiwność wobec Pekinu i bierność wobec działań Państwa Środka w regionie.
Jego następca to już zupełnie inny biegu. Poprzez agresywny kurs wobec Chin i protekcjonizm handlowy Amerykanie postawili swoich sojuszników w trudnej sytuacji, każąc im opowiadać się jednoznacznie po jednej ze stron.
Reakcja Pekinu była stanowcza.
Po ogłoszeniu przez Trumpa zakazu inwestowania w chińskie firmy rzecznik Ministerstwa Handlu oskarżył Amerykanów o chęć „stłumienia chińskich firm”
To nie jest zgodne z regułami rynkowymi i narusza logikę rynkową
– skarżył się, cytowany przez agencję Reuters
Negatywny klimat, jaki wytworzył się wobec chińskich spółek w połączeniu z zaostrzeniem wymogów regulacyjnych, sprawił, że niektóre firmy z Państwa Środka zaczęły rezygnować z IPO w Stanach Zjednoczonych. Taką decyzję podjąć miał m.in. amerykański Uber - Didi Chuxing. Spółka ma skłaniać się dzisiaj ku giełdzie w Hongkongu.
Na własnym podwórku chce zostać także "największy startup świata" Ant Group. Spółka-córka Alibaby jest wyceniana na 37 mld dol., ale zamiast Nowego Jorku zamierza wybrać Szanghaj i Hongkong.
Nie zmienia to jednak faktu, że chińskie spółki ożywiły w ubiegłym roku giełdy w USA. Według raportu Reinassance Capital zebrały one w ramach IPO 11,7 mld dol. - najwięcej od 5 lat. Jeśli Biden odważy się znieść regulacje Trumpa. to kto wie, może skłoni wspomnianych chińskich gigantów do zmiany zdania?
AKTUALIZACJA:
Po rozmowie z sekretarze skarbu USA Stevem Mnuchinem nowojorska giełda po raz kolejny zmieniła decyzję - donosi Reuters. Władze NYSE zdecydowały się na powrót do pierwotnego planu i wyrzucenia z parkietu wybranych chińskich spółek.
Co więcej, na czarnej liście mogą znaleźć się nowe podmioty. Administracja Donalda Trumpa rozważa objęcie zakazem inwestycji Alibabę i Tencent, czyli jedne z największych firm z Państwa Środka.